Zielonoświątkowcy

Zielonoświątkowcy – Pentekostaliści 

Kościół zielonoświątkowy

Kościół zielonoświątkowy

W końcu XIX wieku w USA wszyscy millenaryści oczekiwali nadejścia rychłego końca świata, a najbardziej prawdopodobną datą obstawianą przez ówczesnych teologów protestanckich w ich zajadłych spekulacjach był rok 1900. Nastąpić miał Powrót Chrystusa, Drugie Przyjście, Adwent Jezusa Chrystusa. Oczekiwano kataklizmów, zagłady grzesznego świata, a także zabrania 144 tysięcy biblijnych wybranych do Nieba przez Boga, aby mogli się cieszyć wielkim życiem. Tak zresztą było co stulecie, a rok 1900 nie był tu wyjątkiem, podobnie jak wieki wcześniejsze oraz późniejszy rok 2000 i jego okolice. Przełom wieków to nieodmiennie wybuch chrześcijańskich oczekiwań nadejścia Nowego, Lepszego Świata, Mesjańskiego Świata. W takim to silnie apokaliptycznym zaognieniu żyli oficjalni ojcowie Kościoła pentekostalnego czy Ruchu zielonoświątkowego w USA na przełomie XIX i XX wieku. Początki ruchu pentekostalnego w USA to także słynny skandal sodomiczny z lat 1906/1907 z udziałem głównego ojca założyciela Kościoła zielonoświątkowego, rzekomo pełnego charyzmatów. Ostatnia kompromitacja milionów zielonoświątkowców i ich pastorów w USA i Kanadzie to rok 1999 i 2000 oraz rok 2011 i 2012, gdzie przepowiadano proroczo, mocą Ducha Świętego nadejście Chrystusa i koniec świata. 

Wielkim wyzwaniem dla ludności w Ameryce Łacińskiej jest działalność niebezpiecznych i destrukcyjnych sekt, szczególnie sekt zielonoświątkowców, które zyskują swych nowych adeptów wśród ludzi uzależnionych przez alkohol, narkotyki i hazard. Kim są zielonoświątkowcy, skąd pochodzą, kto stoi za ich organizacją? Ich ruch, zwany również ruchem pentekostalnym (od greckiego pentecoste, pięćdziesiąty dzień po Wielkanocy), powstał na początku XX wieku w USA, a wywodzi się ze spirytystycznego protestantyzmu amerykańskiego. Duży wpływ wywarła na niego religijność Murzynów amerykańskich, charakteryzująca się entuzjazmem i spontanicznością oraz seansami spirytystycznymi. W Europie do jego rozprzestrzenienia przyczyniła się działalność norweskiego kaznodziei i homoseksualisty Thomasa Balla Barratta – metodysty, który stał się zielonoświątkowcem i zorganizował w Oslo własną wspólnotę. Ruch zielonoświątkowców szybko rozpowszechnił się na całym świecie, co jego wyznawcy postrzegają jako znak ostatniego przebudzenia religijnego na ziemi, jednak największe uznanie i wielkość zdobył w czasach hippisowskiego otwarcia dla narkotyków, wolności seksualnej oraz wszelkich form New Age.

Zielonoświątkowcy uważają Biblię za natchnione Słowo Boże, a więc nieomylną i jedyną normę wiary i postępowania; wierzą, że zbawienie jest darem łaski Bożej, niezależnym od uczynków i kościelnego pośrednictwa; wierzą w powszechność kapłaństwa, tzn. wszyscy wierzący są kapłanami z racji przynależności do Kościoła zielonoświątkowego; praktykują chrzest przez zanurzenie w wodzie i wierzą w chrzest Duchem Świętym; chrzest i Wieczerza Pańska (pojmowana na sposób protestancki) uważane są za sakramenty; oczekują rychłego powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa i Jego tysiącletniego królowania, zatem są nastawieni millenarystycznie. Oznaką pełni życia chrześcijańskiego mają być rzekome dary Ducha Świętego: mówienie obcymi językami, prorokowanie czy uzdrawianie chorych przez modlitwę wspólnotową. Zielonoświątkowcy, podkreślając autonomię poszczególnych zborów i brak hierarchicznej struktury swojego Kościoła, przypisują mniejszą wagę do aspektu organizacyjnego ruchu podobnie jak to ma miejsce w zjawisku New Age. Pomimo to wspólnoty współpracują między sobą, organizowane są także światowe kongresy zielonoświątkowców.

Przez katolików oficjalnie Kościół zielonoświątkowy nie jest uważany za sektę lecz wiele grup zielonoświątkowców (grupy pentacostalne) łatwo przeradza się zwykle pod wpływem nawiedzonego lidera w grupę izolowaną i manipulowaną, w destrukcyjną i szkodliwą dla umysłów, lokalną sektę. Przyjmuje się, że większość grup zielonoświątkowych miewało takie destrukcyjne okresy, a niebezpieczeństwo to ciągle wisi nad kolejnymi grupami ruchu wywodzącego się przecież od chrześcijańskich kościołów spirytystycznych XIX wieku w których media na seansach zbiorowych gadały masowo w nieznanych językach. Zielonoświątkowcy jednakże są sektą, a kto występuje z tej wspólnoty lub chodzi regularnie do innych ugrupowań religijnych, traci przyjaciół i zielonoświątkową rodzinę, a nad wspólnotą czuwa straszny pastor!

Oczywiście, jak cała rodzina jest w kościele zielonoświątkowym, to wszystko nawet ładnie wygląda, jednak spróbuj tylko wystąpić z tego kościoła, powiedzieć głośno, że z niektórymi dogmatami się nie zgadzasz, a zaraz dowiesz się jakim jesteś złym i zepsutym człowiekiem i zobaczysz jakie modły czarnomagiczne o nawrócenie ciebie zaczną się odbywać, niczym za średniowiecznej katolickiej inkwizycji. Kończy się zwykle opluciem i wyrzuceniem z domu przez rodzinę, wyklęciem, czyli obłożeniem przekleństwami zielonoświątkowej anatemy. Jeszcze gorzej, jak zaczniesz zajmować się czymś z poza chrześcijaństwa, np. wschodnimi sztukami walki albo jogą, szamanizmem, bioterapią, kabałą czy sufizmem. Wtedy to dopiero jesteś osobą okrzykniętą wrogiem Boga i ludzkości. Taka jest mentalność prymitywnych sekt o destrukcyjnym i opętańczym wpływie na swoich członków.

Kościoły zielonoświątkowe uprawiają agresywny prozelityzm czyli tak zwane agresywne nawracanie i wręcz ideologiczne przymuszanie do wyznawania ich wiary jeśli ktoś już przestąpi ich progi. Chętnie zajmują się odbijaniem wyznawców innym grupom religijnym z pomocą oddziaływań psychicznych, sugestopedii oraz hipnozy w czym ich pastorzy są zwykle biegli. Agresywny prozelityzm i uwodzenie ludzi uprawiane przez grupy zielonoświątkowe, sprawiają, że innym, także bardziej uczciwym organizacjom religijnym coraz bardziej topnieją szeregi wiernych, co może i samo w sobie jest dobre, gdyż średniowieczna konserwa religijna i tak jest z grubsza zepsuta moralnie, np. katolicką pedofilią księży i biskupów. Nawracanie to jednak nie jest uczciwe, gdyż zawiera elementy uwodzenia hipnotycznego, które stosują sprytni oszuści matrymonialni czy oszuści handlowi.

O tym, że kościół zielonoświątkowy ma swoje korzenie w amerykańskim spirytyzmie nie mówi się dzisiejszym wiernym, podobnie jak i o tym, że część protoplastów ruchu zielonoświątkowego z końca XIX i początku XX wieku było znanymi homoseksualistami. Początki działalności zielonoświątkowców to grupy ludzi którzy metodami takimi jak w seansach spirytystycznych próbowali wywoływać ducha Jezusa Chrystusa i uzyskać od niego wiedzę w postaci przekazów channelingowych. Osoby te wpadały w trans, a że pochodziły ze środowisk protestanckich, to przemawiający przez takie media rzekomy Jezus Chrystus posługiwał się wyuczonymi cytatami biblijnymi. I tak powstały dogmaty dzisiejszego kościoła zielonoświątkowego, którego wierni zwykle nie są poinformowani, że podlegają działaniu jakiś duchów wywołanych pierwotnie na fali rozkwitu spirytyzmu. Instrumenty zatem, jakimi posługują się grupy zielonoświątkowe, także ich cele nie wywodzą się z chrześcijaństwa ani nie mają także chrześcijańskiego charakteru, chociaż posługują się imieniem Jezusa Chrystusa oraz bardzo wybiórczo – Biblią. 

Oczywiście nie tylko kościół pentekostalny jest z pochodzenia ‚chrześcijaństwem’ spirytystycznym, podobnie jest w przypadku założycieli świadków Jehowy czy uzdrowicielskiego ruchu Mary Baker Eddy. Założyciel świadków Jehowy oprócz badania Biblii uprawiał także magię pochodzenia egipskiego na bazie mody badania piramid i wywoływania starych egipskich bogów związanych z dawnymi kultami egipskimi. Wszelka amerykańska religijność rodem z XIX wieku w postaci setek, a nawet tysięcy rozmaitych nowych kościołów chrześcijańsko podobnych jest w mniejszym czy większym stopniu związana z ówczesną modą na wywoływanie duchów, demonów, świętych oraz samego Jezusa Chrystusa, a nawet Boga metodami spirytystycznymi. Nowa fala tej mody rozpoczęła się w latach 60-tych XX wieku i znana jest jako rewolucja seksualna, która usankcjonowała niebiblijne formy seksualizmu takie jak homoseksualizm. Zachodzi zatem poważne pytanie, czy Jezus Chrystus wywołany w seansie spirytystycznym w XIX wieku jest tym samym Jezusem, który żył dawno temu w Izraelu jako uznany założyciel chrześcijaństwa i czy jego spirytystyczne, channelingowe wywoływanie przez Biblię surowo, pod karą śmierci zakazane nie jest aby grzechem ciężkim i dla dusz zielonoświątkowców śmiertelnym z powodu tego, że de facto wywołuje się tak nie Jezusa Chrystusa a jakiegoś demona, szatana, który się podszywa.

Wśród zielonoświątkowców mamy do czynienia z zapałem ewangelizacyjnym, i nie tylko wśród zielonoświątkowców – wystarczy spojrzeć w roczniki statystyczne, żeby przekonać się, że w pierwszych latach XXI wieku baptyści wyprzedzają zielonoświątkowców w prozelityzmie, który najczęściej przeradza się właśnie w mroczny agresywny prozelityzm wynikający raczej z niedouczenia, czym jest ewangelia w całej swojej pełni. Agresywny prozelityzm to często także bajerowanie naiwnych i łatwowiernych panienek na slogany biblijne o miłości bliźniego i zapewnienia o zbawieniu, czym bardziej oddziałuje się na wyobraźnię erotyczną i pragnienia miłosne, a zwerbowane panienki, o ile nie znajdą męża w zielonoświątkowej czy baptystycznej sekcie są w niej tak długo jak szukają sobie faceta. Serce człowieka będącego chrześcijaninem powinno niby radować się gdy kolejna dusza, kolejny człowiek zawierzył wszystko Jezusowi, a niestety dalej trwa chora walka takich denominacji o wyznawców, którzy są niestety miernej jakości, stąd ich agresja na wszelką krytykę i czarnomagiczne sesje modłów o nawrócenie lub częściej unicestwienie krytyków w piekle!

Pentekostalizm narodził się w Ameryce na początku XX wieku na fali załamania tradycyjnych kościołów i ekspansji ruchu spirytystycznego. Protestantyzm w owym czasie znajdował się w wielkim kryzysie moralnym i duchowym: brak gorliwości, duch ateistyczno-materialistyczny, wrogość między różnymi wyznaniami protestanckimi, gdzie wyznawcy Zwingliego oskarżyli wyznawców Marcina Lutra o sprzeczność w jego nauce; kalwiniści wypędzili luteranów z krajów misyjnych i konkretnych stanów USA, brak jedności wiary: nawet w samej sekcie istniało wiele różnych zdań, w jaki sposób interpretować ten czy drugi tekst Pisma Świętego. Pewien pasterz metodysta i spirytysta, na co dzień malarz pokojowy i wytwórca uprzęży końskiej, Charles Fox Parham (1873-1929), sądził, że w Nowym Testamencie pod wpływem wywołanego na seansach spirytystycznych ducha znalazł odpowiedź na ten kryzys odkrywając, że gorliwość i entuzjazm pierwszych chrześcijan pochodzi przede wszystkim od charyzmatów danych uczniom przez Ducha Świętego. On był dawany wiernym przez nałożenie rąk, i to było jakby chrztem w Duchu Świętym, a zewnętrzny znak otrzymania rzeczywiście tego chrztu to charyzmat „mówienia językami„.  czyli glossalia

Dlatego modlił się długo razem ze swoimi uczniami prosząc Pana Boga o łaskę takiego chrztu w Duchu Świętego, aż wreszcie w Sylwestra 31 grudnia 1899 roku po raz pierwszy ludzie z jego grupy mówili rzekomo spontanicznie w nieznanych językach. W ciągu kilku dni, kilkanaście osób poprosiło o chrzest w Duchu Świętym. W momencie, gdy Charles Fox Parham nałożył im ręce na głowy, przeżyli – jak mówią – doświadczenie podobne do doświadczeń apostołów w dniu zesłania Ducha Świętego. Tak narodziła się nowa sekta protestancka: Kościół Ducha Świętego, Kościół Zielonoświątkowy (Pentecostal Church, Pfingstlertum). Różne Kościoły protestanckie ostro występowały przeciw Foxowi Parhamowi i jego uczniom. Takie nowe nauczanie było w sprzeczności z systemami protestanckimi. Z drugiej strony wielu protestantów opuściło swoje stare wyznania i wstąpili do nowych wspólnot, które początkowo wszystkie nazywały się Ruchem Zielonoświątkowym. Jednakże z biegiem czasu przełożeni różnych wspólnot mieli różne i sprzeczne ze sobą zdania co do ważnych punktów tej nowej nauki religijnej. W ten sposób zakładano coraz więcej wspólnot, sekt neoprotestanckich, z których obecnie, na początku XXI wieku jest około 2000, z tego w samej Afryce około 1000.

Te sekty zielonoświątkowe mają ten sam fundament, a mianowicie „Chrzest w Duchu Świętym”, charyzmaty, bezpośredni kontakt z Bogiem, który osobiście objawia im znaczenie Pisma Świętego. Zdaje się, że że Pan Bóg nie ma zawsze i dla wszystkich tych samych objawień, ponieważ przyczyna takiej ilości sekt leży właśnie w różnorodności i ideologicznej sprzeczności objawień. Charyzmatyk pierwszej sekty charyzmatycznej otrzymał inne objawienie niż przywódca i dlatego oddziela się od sekty by założyć swoją sektę. Jeszcze inny chce pogodzić pierwsze i drugie wyznanie, tworzy kolejny odłam – i w ten sposób powstają trzy wyznania: np. Bethania, Nowa Bethania, Wielka Bethania. Wedle Biblii zaś, to Szatan (Diabeł) jest przyczyną wszelkich rozłamów i konfliktów oraz schizm. Warto przypomnieć, że największa schizma miała miejsce w 1054 roku, kiedy chrześcijaństwo podzieliło się na dwa wielkie i zajadle zwalczające się politycznie obozy: zachodni (katolicki) i wschodni (prawosławny). Cały ruch pentekostalny ma zasadniczo cechy rozpadu i rozdrobnienia charakterystycznego dla tysięcy sekt amerykańskiego New Age, gdzie każdy kto coś liznął, wywołał jakiegoś ducha, zakłada swoją grupkę channelingowych zwolenników. 

Dodatkowej pikanterii do działalności pastora znanego jako Charles Fox Parham dodaje biblijne liczbowanie zalecane w Księdze Objawienia Świętego Jana. Otóż imię „Fox„, drugie imię Charlesa Parhama ma klasyczny gematrikon demonicznej Bestii o liczbie 666. Litera F to liczba 6, litera O to liczba 60, a litera X to liczba 600 w liczbowaniu gematrikonu stosowanego przecież i zalecanego do całej Biblii, zarówno w języku hebrajskim jak i greckim. „Któż mądry (ma rozum) niech liczbę Bestii przeliczy” mówi apostoł Święty Jan w Apokalipsie, a suma liczbowania biblijnego gematrikonu z imienia Fox to 666, pewnie dlatego imię to bywa pomijane w oficjalnych materiałach zielonoświątkowców, chociaż samo „Charles Parham jako całość także kiepsko wygląda, podobnie jak „Charles Fox Parham” jako całość. Wedle biblijnego liczbowania osoba ta jawi się jako channelingowy kanał satanizmu, stąd zapewne zamiłowanie do seansów spirytystycznych i wywoływanie ducha Jezusa Chrystusa metodami stosowanymi w czasie seansów spirytyzmu, od lat 60-tych XX wieku zresztą masowo naśladowanych przez różnych liderów New Age odczytujących wersety Biblii pod dyktando rozmaitych duchów podających się za Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego, Maryję Dziewicę czy wręcz za samego Boga. Topeka jako główne miejsce działalności i ważna siedziba ówczesnego ruchu pentekostalnego także jest z gatunku biblijnej wylęgarni demonów i jaskini szatana diabła, w liczbowaniu bliska 666.

Charles Fox Parham urodzony 4 czerwca w Muscatine, stan Iowa 1873, zmarły 29 stycznia 1929 w wieku lat 56 – amerykański spirytysta, samozwańczy kaznodzieja i ewangelista oraz syjonista. Wraz z Williamem Josephem Seymourem, Parham był jedną z dwóch czołowych postaci rozwoju i rozprzestrzeniania się ruchu zielonoświątkowego. Już jako pomocnik pastora metodystycznego prowadził szkołę biblijną Bethel Bible w Topeka. W tej szkole 31 grudnia 1899 i 1 stycznia 1900  roku miało miejsce pierwsze tzw. przeżycie zielonoświątkowe (przyjmuje się też datę z 31 grudnia 1900 oraz 1 stycznia 1901 roku, ale to była powtórka) kiedy jedna z uczennic Agnes Ozman jako pierwsza po modlitwie z włożeniem rąk zaczęła w transie hipnotycznym modlić się innymi językami. Była to pierwsza osoba uważana za ochrzczoną rzekomo Duchem Świętym. W kolejnych dniach podobne doświadczenie przeżyła ponad połowa studentów oraz sam Parham, doznali rzekomo daru mówienia językami a także obserwowano, jak twierdził sam pastor Parham języki ognia nad ich głowami. Pastor Parham sformułował jako pierwszy zielonoświątkową doktrynę, mówiącą że mówienie językami jest „biblijnym dowodem” Chrztu w Duchu Świętym. Charkes Fox Parham wzbudzał kontrowersje w zakresie jego postaw i poglądów na udział czarnoskórych amerykanów.

William Joseph Seymour urodzony 2 maja 1870 w Centerville w parafii St. Mary w stanie Luizjana, zmarły 28 września 1922 w Los Angeles w stanie Kalifornia – to drugi amerykański spirytysta, kaznodzieja i ewangelista związany z powstaniem kościoła zielonoświątkowego. Wraz z Charlesem Foxem Parhamem, był jedną z dwóch czołowych postaci w rozwoju i rozprzestrzenianiu się ruchu zielonoświątkowego. Przywódca sekty o nazwie „Przebudzenie przy Azusa Street” w Los Angeles w 1906 roku. Uznawany za drugiego ojca XX-to wiecznego amerykańskiego ruchu zielonoświątkowego. Urodził się jako syn byłego murzyńskiego niewolnika w Luizjanie. W 1905 został uczniem nowo powstałej szkoły biblijnej założonej przez Charlesa Foxa Parhama w Houston. Tam poznał główne założenia Ruchu Uświęceniowego. Tam doświadczył też rzekomego daru mówienia językami jako potwierdzenia darów Ducha Świętego. Później przeniósł się do Los Angeles w Kalifornii aby zacząć służbę w kościele. Jednak z powodu jego zielonoświątkowej doktryny został usunięty z parafii gdzie został mianowany. Poszukując miejsca gdzie mógłby kontynuować swoją pracę znalazł zaniedbany budynek w centrum Los Angeles przy ulicy Azusa Street. Zmarł na atak serca w 1922 roku w wieku zaledwie 52 lat. Co ciekawe, drugie imię Seymour’a, Joseph także jest jak u Fox’a blisko spokrewnione w biblijnym liczbowaniu z demoniczną wartością apokaliptycznej Bestii znaną jako 666. Zapewne nie jest to zbieg okoliczności, gdyż w USA w XIX i XX wieku bardzo popularne jest wybieranie drugich imion w rozmaitych tajnych lożach i organizacjach, począwszy od masonów, poprzez spirytystów, a na Kościele Lucyfera (Church of Lucipher) skończywszy. W Biblii Bóg powiada, że „Długowieczność jest oznaką Mego Ludu”, co pokazuje, że krótko żyjący przywódcy chrześcijańskich sekt, począwszy od Jezusa Chrystusa nie mają z Bogiem wiele wspólnego. 

Przebudzenie przy Azusa Street to wydarzenie duchowe czy raczej spirytystyczne w historii pentekostalizmu, które zapoczątkowało szybki rozwój ruchu zielonoświątkowego. Miało miejsce 9 kwietnia 1906 roku na spotkaniu modlitewnym u Państwa Lee przy ulicy Azusa Street 312 w Los Angeles. Jego niezwykłość polegała na tym, że pierwszy raz biali i czarni amerykańscy chrześcijanie nie zważając na różnice rasowe mogli modlić się razem, co było dobrym antyrasistowskim krokiem w generalnie rasizmem zwyrodniałych USA. W 1924 roku jednak kościoły zielonoświątkowe podzieliły się ostro wedle kryterium rasowego, co trwało ostatecznie aż do 1994 roku! Część amerykańskich białych pastorów po dziś dzień odmawia tolerowania ludności kolorowej w swoich parafiach, a są przecież potomkami Ku Klux Klanu w którym biali zielonoświątkowcy bardzo mocno byli aktywni, szczególnie w latach 30-tych i 40-tych XX wieku. Misja przy Azusa Street 312 w Los Angeles rozpoczęła działalność w 1906 pod kierownictwem wywodzącego się z ruchu uświęceniowego czarnoskórego kaznodziei Williama Josepha Seymoura. Od początku cieszyła się wielkim powodzeniem i przyciągała uwagę opinii publicznej nie tylko w USA, ale również w Europie. Podczas spotkań, które odbywały się 3 razy dziennie tysiące ludzi doświadczały rzekomego chrztu w Duchu Świętym a duże poruszenie wywoływały manifestacje rzekomych darów Ducha Świętego przejawiające się poprzez liczne uzdrowienia, cuda, proroctwa, mówienie w innych językach.

Niezwykłą atrakcją duchową czy raczej spirytystyczną dla wielu poszukujących chrześcijan stało się połączenie opartego na indywidualnym doskonaleniu w wierze anglosaskiego ruchu przebudzeniowego z afroamerykańskimi tradycyjnymi i żywiołowymi pieśniami, tańcem, oklaskami i okrzykami co w efekcie dało początek specyficznej duchowości zielonoświątkowców i zapoczątkowało proces tworzenia się nowej wspólnoty. Duchowość afroamerykańska jednak zachowywała wiele wspólnego z dawnymi kultami afrykańskiego czarownictwa, takich podobnych jak VooDoo, którego wniesienia do kościołów obawiali się biali rasiści. Dla tej przyczyny większość historyków właśnie rok 1906 uznaje za początek współczesnego pentekostalizmu. Silny wpływ tego nurtu czarnoksięstwa zielonoświątkowego znajdujemy do dzisiaj, kiedy kolejni odszczepieńcy okładają anatemami wspólnoty z których wyszli i pastorów od których odeszli, a wielu pastorów z powodu czarnoksięstwa żyje bardzo krótko. W wielu krajach Afryki, gdzie zjawisko to wyraźniej rzuca się w oczy, współcześni islamiści mordują całe wioski rzekomo chrześcijańskie właśnie z powodu ich zielonoświątkowego czarnoksięstwa, w obawie przed czarną magią i złoczynnymi czarami pentekostalistów.

Ciekawym zjawiskiem, związanym z pentekostalizmem jest ruch charyzmatyczny w „kościołach tradycyjnych”. Powstał on w drugiej połowie XX wieku i zaowocował między innymi powstaniem straszliwie sekciarskiej „Odnowy w Duchu Świętym” na łonie Kościoła Katolickiego (początek – Pittsburgh, 1967 rok). Ma on także wielu zwolenników wśród metodystów, baptystów, prezbiterian czy niektórych anglikanów. Członkowie wspólnot charyzmatycznych pozostają nadal w swoich pierwotnych kościołach, zgodnie z zasadą: „Kwitnij tam, gdzie Bóg cię zasadził”. Niektórzy przedstawiciele tego ruchu przystępują jednak do już istniejących zborów zielonoświątkowych bądź zakładają nowe, samodzielne wspólnoty.

W efekcie rozpowszechniania się ruchu charyzmatycznego powstały więc liczne wspólnoty neocharyzmatyczne, przykładem których może być Ruch Wiary – silny ruch głoszący „teologię sukcesu”, opartą na biblijnym stwierdzeniu, że powodzenie finansowe i szczęśliwe życie ziemskie są dowodem dobrej relacji chrześcijan z Bogiem i słuszności obranej w życiu doczesnym, opartej na Biblii drogi. Większość duchownych zielonoświątkowych, w tym David Wilkerson, jeden z najbardziej znanych na świecie duchownych oraz autorów zielonoświątkowych, choć oficjalnie odrzuca „teologię sukcesu” twierdząc między innymi, że chrześcijanin – poprzez życiowe doświadczenia – uczy się polegać na Bogu, to jednak po cichu popiera zarabianie pieniędzy zgodne z ideałami tej teologii. Wielu pastorów zielonoświątkowych to prawdziwi krezusi wiary „jezusowej”, amerykańscy miliarderzy i milionerzy, którzy dorobili się na wyzyskiwaniu naiwności swoich wyznawców. Krytykowane przez pewną część zielonoświątkowców są także niezwykle euforyczne oznaki rzekomego działania Ducha Świętego, takie jak „śmianie się w Duchu Świętym” czy „tarzanie się w Duchu Świętym”. Ze „zmodyfikowanych” doktryn pentekostalnych korzysta także wiele innych, współczesnych ruchów religijnych, także wiele destrukcyjnych sekt.

Spowodowany hipnozą tak zwany odpoczynek w Duchu, spoczynek w Duchu Świętym, padanie w Duchu, upadek w mocy, owładnięcie przez Ducha – to zjawisko opisujące rzekome doświadczenie religijne z zakresu chrześcijaństwa charyzmatycznego, obejmujące niekontrolowany i niezamierzony upadek osoby na podłogę, którego przyczynę oficjalnie tłumaczy się działaniem Ducha Świętego. Odpoczynek w Duchu następuje przeważnie w wyniku praktyki nałożenia rąk i prowadzi do upadku, zazwyczaj do tyłu, osoby na którą nakłada się ręce, jednak doskonale wiadomo od wieków, że jest to skutek zahipnotyzowania człowieka przez pastora czy animatora, który jest jednocześnie silnym hipnotyzerem. Im większa hipnotyczna moc pastora, tym więcej osób doświadcza takich ekscesów, które bez otoczki rzekomego Ducha Świętego są udziałem wielu uczestników zwyczajnych seansów hipnotycznych. Osoby tak zahipnotyzowane zwykle stają się gorliwymi wyznawcami, gdyż są zdobyte do sekty podstępem, poprzez hipnozę. Zjawisko to nosi nazwę hipnozy magnetycznej lub hipnozy mesmerycznej i jest stosunkowo dobrze opisane w literaturze spirytystycznej oraz parapsychologicznej, z których to nurtów okultystycznych zasadniczo pochodzi.

Po zdjęciu hipnotycznego uroku, osoby tracą nie tylko chęć dalszego udziału w sekcie jak i zainteresowanie Pismem Świętym, ale często tracą pamięć swojego pobytu w sekcie zielonoświątkowej czy tak zwanej charyzmatycznej odnowie w duchu świętym, mając tę część życia za sen. Owładnięcie przez duchy przodków, także takie uznawane za święte, znane jest także w szamanizmie wielu kultur i przypisywane opętaniu przez jakiś rodzaj istoty z zaświatów, zwykle przodków szamana. Jest to zjawisko, które wymaga posiadania mocy spirytystycznych do wywoływania jakiegoś ducha oraz mocy hipnotycznej do obezwładnienia osoby. Nazywanie takiego wywołanego ducha Duchem Jezusa czy Duchem Świętym nie ma tu znaczenia, ponieważ, o ile wcześniej nie znaliśmy jakiegoś ducha dobrze, nie mamy szans ustalenia kto tak naprawdę do nas przychodzi. Może to być sam Szatan czy Lucyfer albo inne demony, które bardzo lubią grzeszników, szczególnie rozpustnych pastorów i księży, pazernych na Mamonę i nielegalny seks. Biblia zakazuje wywoływania jakichkolwiek duchów czy osób, także Jezusa czy Maryji, zakazuje wywoływania Ducha Świętego, bo zakazuje wywoływania wszelkich duchów metodami spirytystycznymi czyli także wezwaniami i modłami, a Jezus nigdzie nie nakazywał wywoływania Go, a jedynie naśladowania sposobu jego życia i modlitwy, w tym uzdrawianiu w imię Boże oraz czczenia wyłącznie jedynego Boga, po hebrajsku Elohim JHWH.

Pentekostaliści, szczególnie w USA i Afryce, ale także w Ameryce łacińskiej stosują bardzo dużo praktyk czarno-magicznych, spirytystycznych, a wszystko pod maskaradą chrześcijaństwa i kultu Jezusa Chrystusa czym wprowadzają w błąd ludzi szczerze zainteresowanych tradycjami duchowymi i mistycznymi wiary chrześcijańskiej i jej nurtów. Kościół zielonoświątkowy to dobrze zamaskowany fasadą chrześcijaństwa i kultu Jezusa zespół wierzeń oraz praktyk spirytystycznych, włącznie ze stosowaniem metod silnej sugestii i hipnozy, acz z uzasadnieniem w wyrwanych z kontekstu wersetach biblijnych. Jakoś tak zbieżnie, przełom XXI i XX wieku oraz lata 60-te XX wieku w USA to także wielki rozkwit rozmaitych grup spirytystycznych oraz satanistycznych i lucyferiańskich, z którymi kościół zielonoświątkowy ma wiele metodycznych zbieżności.

Spirytyści czy sataniści powracający na łono tradycyjnych kościołów jakoś nie zostają w parę lat duchownymi, księżmi ani biskupami, a co najwyżej są ponownie chrzczeni i egzorcyzmowani z demonów i opętań. W kościele zielonoświątkowym, to spirytyści ten kościół zakładają, na bazie seansów spirytystycznego wywoływania Jezusa Chrystusa już w latach 1896 do 1906 go zakładają. Nic zatem dziwnego, że tysiące odłamów ruchu zielonoświątkowego pozostaje ze sobą w skali świata skłóconych siejąc zamęt i spustoszenie w zahipnotyzowanych demonicznie wiernych, którzy często porzucają rodziny albo brudną magią spirytystycznej hipnozy, perswazji i agresywnego prozelityzmu wymuszają nawrócenia członków rodziny do koniecznie ich odłamu pentekostalizmu. Prawdziwy Duch Święty ‚dmie kędy chce’ ale chyba nie jest schizofrenikiem, który na ten sam temat każdemu pastorowi objawia co innego, tak, żeby nie mogli się ze sobą porozumieć, nawet w zasadniczych kwestiach. Tak bowiem robią tylko wyrafinowani oszuści i psychomanipulanci, także „duchy” zmarłych w seansach, także ci, którzy sami nie wiedzą co bełkoczą i nie pamiętają co już kiedyś innym nakłamali.

Doświadczenia tysięcy osób, które chodziły na raz do kilku okolicznych zborów otrzymując tak zwane osobiste przekazy od tych, co rzekomo prorokują w Duchu Świętym pokazują doskonale całą pełnię bezmyślnej sprzeczności, wręcz schizofrenię jaką ów duch prezentuje. Wniosek jest taki, że każdy ze zborów wywołuje jakiegoś okolicznego ducha, a może demona, który w oprawie biblijnego wersetyzmu udaje świetnie Ducha Świętego, a bywa, że samego Jezusa Chrystusa. Niczym takie przekazy nie różnią się od indywidualnych przekazów channelingowych, z tym, że zwykle demony z channelingów podają jakieś swoje rzekome imię, a media zielonoświątkowe trzymają fason i udają Ducha Świętego, który to duch może być jakimś lokalnym świętym chrześcijańskim znanym z historii chrześcijaństwa, przynajmniej jeśli o Europę i Północną Afrykę chodzi.

W takim wypadku zdarzenia idealnie wpisują się w metodykę szamanizmu wywołującego lokalne duchy oraz przodków, tyle, że u zielonoświątkowców pod wspólnym, zbiorowym imieniem D.Ś. Tłumaczy to świetnie, dlaczego ów Duch Święty wywołany i prorokujący w Warszawie zupełnie nie pamięta tego, co tydzień temu gadał przez prorokujących w Paryżu, a do tego jest na tyle nieświęty, że nawet nie wie o tym, że osoba o której prorokuje, rzekomo od Boga, tydzień wcześniej była na zborze w Paryżu. Tak to ów zielonoświątkowy, a podobnie i katolicko-odnowowy Duch Święty robi głupca z samego Boga, który wychodzi bardziej na durnia niż na Wszechwiedzący Duchowy Absolut. Jest jeszcze inna możliwość, że niektórzy dla pozycji i uznania w zborach po prostu symulują dary Ducha Świętego i zwyczajnie doradzają jako kłamliwe pentekostalne kiepskie wróżki wykorzystując swoje naturalne czy wyuczone zdolności w dziedzinie doradztwa personalnego połączonego z próżniaczą religijnością i marketingową promocją danego zboru.

Symulowanie obcojęzycznej mowy, która jednak nie jest żadnym nieznanym językiem, tandetne prorokowanie, chwilowe uzdrawianie (polepszanie), rozpoznawanie duchów w żyjących osobach, bycie w stanie pijanych duchem, spontaniczne tańczące ruchy wężowe, seanse z tarzaniem w Duchu Świętym czy śmiechem w Duchu Świętym przypominają jako żywo nawiedzenie przez dżinny (demony) opisywane w islamie czy zjawisko opętania przez demony znane dobrze indiańskim szamanom. Trzeba pamiętać, że Kościół Zjednoczeniowy Sun Myung Moona wyrósł z ruchu pentekostalnego będąc jego wyrazistym owocem, bo przez pastora Sun Myung Moona przecież Duch Święty przemawiał, a sam Moon aż do końca II wojny światowej prowadził zwyczajny zbór zielonoświątkowy.

Sun Myung Moon założył Kościół Zjednoczeniowy dla połączenia różnych odłamów pentekostalnych w jedną całość, a przy okazji aby pozbyć się z Kościoła zielonoświątkowego aktywności spirytystycznych, channelingów i afrykańskiego czarnoksięstwa odzianych w powierzchowną jedynie maskę chrześcijaństwa. Ekscesy zielonoświątkowe, takie jak działalność pastora w Zimbabwe, który w jedną niedzielę zapłodnił owocnie dziewięć nowych wyznawczyń, które wyraźnie zaciążyły, to już klasyka tematu, którą chyba nie warto omawiać, ale trzeba pamiętać, że wielu zwiedzionych przez demony i złe duchy liderów New Age, w tym lucyferiańskich kościołów newage’owych (njuejdżowych) przejawia skłonności do rozwiązłości seksualnej i cudzołóstwa, a także do ordynarnego i wścibskiego wtrącania się w sprawy związków małżeńskich i miłosnych. Generalnie, dla dobrego życia duchowego od takich rozwiązłych liderów, pastorów czy księży, oraz od ich zborów trzeba się trzymać z daleka. 

Warto pamiętać, że poszukiwania duchowe, a raczej spirytystyczne nasiliły się u Charlesa Parhama jako ojca założyciela kościoła zielonoświątkowego po śmierci jego matki Anny w 1885 roku. Nie było tygodnia, aby młody Charles Fox Parham nie wywoływał ducha swojej zmarłej matki, co trwało aż do końca życia owego spirytystycznego ewangelisty. Rok po śmierci matki, jego ojciec, metodysta, William Parham poślubił córkę wędrownego kaznodziei metodystycznego, panią Harriet Miller, która zrobiła z domu ewangeliczny tramwaj w którym odbywały się modły i czytania Biblii nieomal każdego dnia. Z kolei żona którą poślubił młody Parham, pani Sarah Thistlewaite była córką kwakrów i sama była namiętną kwakierką. Młodzi poznali się latem 1896 roku, a w grudniu, w Sylwestra 1896 roku odbył się ślub, zresztą w trybie natychmiastowym, gdyż młodzi zastani w czasie stosunku seksualnego przez ojca i macochę musieli poddać się natychmiastowemu ożenkowi celebrowanemu przez rodziców, ojca pastora i sąsiadów, także pastorów metodystycznych.

Pierwsze nabożeństwa metodystyczne młody Charkes Fox Parham prowadził już w wieku lat 15-tu w roku 1891, w Southwestern College w Winfield, w stanie Kansas w USA, gdzie służył nieformalnie przez 2 lata. Miał już za sobą wiele doświadczeń spirytystycznych z wywoływaniem ducha własnej zmarłej matki, które dokonywane były z pomocą znajomych oraz dalszej rodziny, która uwielbiała udział w spirytystycznych imprezach z wywołanymi duchami. W 1895 roku opuścił, porzucił metodystyczny kościół episkopalny, gdzie był zaledwie pomocnikiem pastora, ale sam jako pastor nigdy nie został wyświęcony. Zainteresował się Ruchem Uświęcenia rodem z Kansas, gdzie przeniósł się po urodzeniu pierwszego syna i długiej chorobie swojej oraz żony w 1898 roku. Konsekwentnie odmawiał przyjęcia wszelkiej pomocy medycznej, zdając się na leczenie modlitwą i wiarą oraz wskazówkami z seansów spirytystycznych z duchem zmarłej matki.

W 1906 roku jesienią wyszły na jaw liczne skandale z niewłaściwym prowadzeniem seksualnym, w tym zarzuty wobec Charlesa Parhama o homoseksualizm. W rezultacie w 1907 roku został aresztowany w Teksasie, w San Antonio. Z doświadczenia wieków dobrze wiadomo, że osoby o takiej, jak to się dzisiaj mówi orientacji seksualnej, miewały silne skłonności do inności, robienia rozłamów, spisków oraz tworzenia fałszywej, amoralnej religii. Przez wieki takie osoby nazywano wprost wysłannikami diabła, ale Charles Parham był już bogaty na tyle, aby bronili go najlepsi i najdrożsi, wpływowi prawnicy. Miał także liczne zarzuty o malwersacje finansowe we własnej wspólnocie religijnej oraz pomylenie ideologiczne (odchyły światopoglądowe).

W rezultacie skandalu Charles Fox Parham został odsunięty na boczny tor z cenzurką seksualnego dewianta, jak wówczas postrzegano skłonności homoseksualne do których wyraźnie przyznał się przy aresztowaniu, gdyż miało miejsce na tak zwanym ‚gorącym uczynku’, czyli w trakcie zabawy z homoseksualnym partnerem, o czym współcześnie jako o wstydliwym rozdziale historii zielonoświątkowych rzadko się wspomina. Współcześnie, w dobie pełnej w USA i Europie akceptacji dla homoseksualizmu, ten główny założyciel Kościoła zielonoświątkowego może być atutem i męczennikiem ruchu gejowskiego, a zborów zielonoświątkowych prohomoseksualnych jest stosunkowo dużo, chociaż akurat w tej kwestii z gatunku moralnych, homoseksualizm nie jest zgodny z Biblią tak samo zresztą jak wywoływanie duchów czyli spirytyzm (nawet zmarłej własnej matki), a także tak samo jak dokonywanie rozłamów i rozbić w kościele.

Charles Fox Parham w dzieciństwie chorował na gorączkę reumatyczną, rodzaj gorączkowego zapalenia stawów, które znacznie osłabia serce, raz nawet omal nie zmarł będąc przez wiele godzin w stanie agonalnym, co mogło skończyć się rzeczywiście wedle spirytystów opętaniem przez ducha, który zastąpił właściwą duszę Parhama, a przejął jego ciało w posiadanie. Praktycznie już od wieku około lat 15-cie nie stosował z powodu dogmatycznej wiary żadnych lekarstw ufając ślepo w boskie uzdrowienie, do którego wedle Biblii, z racji skłonności seksualnych niewłaściwych dla „sług Bożych” nie miał ani prawa ani dostępu, zatem musiał umrzeć względnie młodo, a do tego często cierpiąc i chorując.

Już w 1927 roku pojawiają się problemy z osłabionymi przez gorączkę reumatyczną mięśniami sercowymi, które powodują zasłabnięcie 5 stycznia 1929 podczas pokazu slajdów, a 29 stycznia 1929 roku Parham umiera na zapaść, chociaż jeszcze latem 1928 roku zdołał odbyć wymarzoną podróż swojego życia do Palestyny. Przypisywanie sobie zstąpienia Ducha Świętego i języków ognia oraz bycia jednym ze 144 tysięcy wybranych przez Boga przez homoseksualistę Charlesa Fox’a Parhama jest niewątpliwie w świetle samej Biblii poważnym nadużyciem i na pewno jakimś grubszym przekrętem, chyba, że Bóg biblijny, dotąd nieugięty zmienił przekonania i z początkiem XX wieku postanowił przyjmować do swojego kościoła zielonoświątkowego za pastorów osoby homoseksualne czy może biseksualne, bo Charles Fox Parham oprócz kochanka miał jeszcze przecież żonę i dzieci.

Wierzenia zielonoświątkowe Charlesa Parhama to także wiara w totalną zagładę, anihilację dusz grzeszników w piekle, a także wiara w to, że tylko ochrzczeni Duchem Świętym w imię Jezusa Chrystusa uważanego za jedynego Pana i Zbawiciela zachowają życie wieczne. Całkiem możliwe, że skłonności seksualne wedle Biblii uważane za grzeszne wywoływały duże poczucie winy i zatracenia w piekle, a uchwycenie się fragmentu wiary chrześcijańskiej Jezusa Zbawiciela dawało temu człowiekowi jakąś nadzieję, chociaż także ewidentną nerwicę eklezjogenną na objawy której uskarżali się członkowie rodziny oraz najbliżsi znajomi i współpracownicy.

Konflikt z drugim przywódcą ruchu Williamem Seymour’em dawał o sobie znać już po roku wspólnej pracy, ale na szczęście panowie zbyt wiele się nie widywali, bo misjonowali osobno. Charles Fox Parham wierzył także w Brytyjski Izraelityzm czyli wyznawał syjonistyczną doktrynę wedle której Brytyjczycy (Anglosasi) mieli być zagubionym dziesiątym plemieniem Izraela. Parham był także przyjacielem, sponsorem i ścisłym współpracownikiem Theodora Herzla – ojca ruchu syjonistycznego walczącego o powrót Żydów rozproszonych do Izraela i utworzenie państwa Izrael. Późniejsi zielonoświątkowcy zwykle odcinali się od syjonizmu, chociaż z drugiej strony, wielu pastorów popierało i do dzisiaj popiera Izrael oraz radykalne grupy syjonistyczne, a sam Kościół zielonoświątkowy uważa się w wielu swoich piosenkach za Syjon (Zion) czy nawet Nowy Syjon, chociaż może w niektórych grupach w antysemickiej Polsce nie są one nachalnie śpiewane, a jeśli już to sprytnie reinterpretowane jako „tylko symbol taki biblijny”. 

Charles Fox Parham oraz jego żona Sarah E. Parham (1877 – 1937) z domu Sarah Thistlewaite występują jako autorzy kazań dla założonego przez siebie Apostolskiego Autentycznego Kościoła Wiary, gdzie Sarah E. Parham występuje jako współzałożycielka kościoła, a jej siostra Lillian Thistlewaite (1873-1939) jako historyczna kronikarka zaistniałych w Topeka zdarzeń. Wspomina się także założoną rodzinną misję protestancką w Palestynie, która ma za zadanie wspierać tamtejszy Chrześcijański Syjonizm i założenie Państwa Izrael. Dzieło w postaci zbioru kazań wydał w 1941 roku w USA syn obojga, Robert L. Parham.

Warto pamiętać, co często się w historii pentekostalizmu pomija, wpływ jaki na Charkesa Parhama miała jego żona wychowana w duchu filozofii kwakrów. Zarówno żona Parhama jak i jej starsza siostra nigdy nie wyrzekły się ideałów kwakrów, a sam Charles Parham przesiadywał wiele godzin przez lata z dziadkiem swojej żony i modyfikował wedle jego nauk całą metodystyczną ideologię z której wyrósł później Kościół zielonoświątkowy. Zarówno żona jak i jej rodzina, umocniły się w tym, że filozofia i poglądy kwakrów są słuszniejsze niźli wymysły jej męża, kiedy tenże został złapany w czasie baraszkowania seksualnego z innym mężczyzną i oskarżony o uważany wówczas powszechnie za zboczenie homoseksualizm, bardziej znany jako zboczenie sodomiczne. Załamało się pożycie małżeńskie Parhamów, chociaż chrześcijańska żona dla dobra dzieci pozostała z mężem. 

Anatol Antysektowicz „Akatol” 

komentarze 64 to “Zielonoświątkowcy”

  1. Magda Says:

    A to fiuty zielonoświątkowe! A tak się uważają za uduchowionych, modlą się, za innych się modlą i co? Sodomia się szerzy i smród się za nimi ciągnie…

  2. anna Says:

    o co tu biega.. to ze kosciol katolicki jest sekta ale nie wiedzialam ze zielonoswiatkowi tez , fanie tu pisza

    • anna Says:

      sekta katolicka istnieje ale protestantcka wydaje mi sie ze nie poniewaz blizej im do pierwszych chzrescijan niz katolikom ale ogolnie to i tak nie podoba mi sie ten anty chzrescijanski portal

      • Katoliczka Says:

        Proszę mi wybaczyć, ale wspólnota, która całkowicie przejmuje kontrolę nad umysłem i ciałem jest dla mnie niczym innym, jak organizacją destrukcyjną.

  3. antykociarz Says:

    Niebezpieczną sektą są katoliccy kociarze, a nie twórcy tej strony.

  4. Wiesiek Says:

    Co za szkalunie ,ech.Jestem zielonoswiadkowcem od 20 lat.Jak odchodzilem z kosciola kk to wlasnie odczulem na swojej skorze jaki to nie dobry jestem.Po nawroceniu po okresie 2 lat, wiara moja zaczela sie oslabiac z powodu mojego grzechu.Wtedy to odstapilem na bok kosciola.I co? NIKT MNIE NA SILE NIE CIAGNAL.NIE SZKALOWAL NIE OBRAZAL.A wiem ,ze modlili sie za mna.Po paru latach znow zaczelem szukac Boga w swoim zyciu a raczej to On mnie przyciagnal do siebie.Pierwszym kosciolem jaki odwiedzilem to Kz ,bo tam wlasnie doznalem duzo milosci i zrozumienia.Za to wiele nienawisci i wrogosci do mojej osoby odczulem od Kk.Powiem tak, jak bylo cytowane wyzej .Sprobuj tylko odejsc od Kosciola rzymskiego do innej wiary a zaraz znajda sie Ci co beda chcieli Cie pozrec.

    • Jabol Says:

      Jakim prawem generalizujesz katolików? Twój problem że nie rozróżniasz kościoła założonego przez Jezusa od kościoła założonego przez Pharchama. W artykule jest wiele racji. U zielonych maja miejsce hipnotyczne i spirytystyczne praktyki.

      • dulse mari Says:

        Jezus nie założył żadnego kościoła a tym bardziej katolickiego ponieważ kościół katolicki powstał ok II w.n.e A Jezus o ile dobrze przestudiowałam pismo święte wtedy już nie żył.
        Jezus pokazał jak mamy wierzyć apostołom i całej reszcie ale to nie znaczy że stworzył jakąś religie nie zaPminaj że Jezus był ŻYDEM I DO KOŃCA ŻYCIA NIM POZOSTAŁ . A tak na Marginesie jeżeli chodzi o Katolików to poczytaj co oni robili i dalej robia jezeli chcesz w ten sposób inne wiary krytykować to spójrz co robia ludzie którzy głosza tobie pismo święte ??? księża bezprawnie molestuja małe dzieci za twoje pieniądze chodza na dziwki czy patrząc na nich wszystkich mam oceniać ciebie jako wyznawce tej religii ??
        Nie nie powinnam i tego nie zrobie a ty własnie obraziłeś mnie przytaczając przykład jakiegoś człowieka którego nawet nie znasz i nie wiesz jak było naprawde.
        Po za tym przypatrz się swojej mszy i zastanów się głeboko w duszy czy to jest taka msza jaka by chciał oglądać Jezus ??
        Nie oceniaj wiary której nie znasz bo ja od dziecka byłam w kościele katolickim i znam tą wiarę i znam tez kościół zielonoświątkowy i moge z czystym sumieniem ocenić jak to jest naprawde za dużo jest bałwochwalstwa w kościele katolickim katolicy ubustwiaja ludzi przez których BÓG przemawiał ubustwiają matką Jezusa A TO BYŁA PO PROSTU KOBIETA TWORZA PODOBIZNY JEZUSA I SIE DO NICH KŁANIAJA TWIERDZA ZE JEZUS JEST W TABERNAKULUM W MAŁEJ SZAWCE KTÓREJ POKŁON SKŁADAJĄ
        ZANIM OCENISZ SPÓJRZ NA SWOJA WIARE I ZOBACZ ŻE W NIEJ JEST WIELE KŁAMSTWA OBŁUDY WALKI O PIENIĄDZE.
        A PRZEDE WSZYSTKIM NIE OCENIAJ WIARY KTÓREJ NIE ZNASZ.

      • Anna Says:

        Głównie w legendach, jak u Świadków niektórzy widzieli picie krwi. Bzdury zielonoświątkowe z palca luzaków USA wyssane.

      • Romuald Czechowski Says:

        Kościół kat. nie jest ‚założony’ na Chrystusie,ale na Konstantynie Wielkim… Zatem daleko ‚Mu’ do Chrystusa i apostolskiej nauki… 😦 Co do K.Z. to niczym się nie różni, tylko specyfika i zdolności spirytystyczne-nie co inne… 😦

    • mgd Says:

      Jestem z Tobą

  5. Pripu Says:

    Moim zdaniem zieloni to sekta. Oni namawiają a jak już namówią cię do wstąpienia to spróbuj odejść. A te hipnozy to porażka.

    • AgaT Says:

      Jestem członkiem kościołów protestanckich od 20 lat, byłam w kilku z roznych przyzyn, zmiany miejsca zamieszkania, stanu cywilnego, przekonań. Nikt mnie nigdy nie zatrzymywał i nie hipnotyzował. Jak się nie wie to może czasem trzeba przemilczeć…

  6. eliza Says:

    Mamy Biblie, szkoda czasu na obwinianie,mamy okazje modlic sie za tych ,ktorzy sa w zwiedzeniu. Umacniajmy sie w Panu i poteznej mocy Jego,a wierny jest Pan,ktory was utwierdzi i strzec bedzie od złego. Ducha Swiety wprowadzi we wszelka prawde,a po owocach poznacie ich

  7. aniaj Says:

    A czy to ważne,jakim był człowiekiem? Ważne,jakim jest teraz. Nie jestem zielonoświątkowcem, ale uważam,że większość pragnie Boga i jego obecności w swoim życiu. Nie ważne jest to co nas dzieli, ale to co nas łączy jest ważne.Nie sądźmy więc inne wyznania;od tego jest Bóg; ale dążmy do poznania prawdy

  8. Jacek Says:

    Dziś miałem okazję oglądać program w TV na temat działalności waszego kościoła w Nigerii, prawie się rozpłakałem, dzieci torturowane, bite, poniżane, społecznie odrzucone przez nawet swoich rodziców w imię gusłów wyznawanych w tamtym regionie świata z hasłem chrześcijaństwa waszego kościoła! Tam walczy młody człowiek w pojedynkę o ratowanie dzieci porzuconych z w/w powodów, dosłownie ratuje im życie! Tamtejsi „biskupi” waszego kościoła zgarniają pieniądze za leczenie i oskarżanie dzieci jako czarownice, opętane osoby!? Co robicie w tym temacie, jakie są wasze działania, bo ten młody człowiek za Was zrobił co mógł, a zrobił bardzo dużo! Jego życie również wisi na włosku, jak długo pozostaniecie bez odzewu?
    8 minut(y) temu · Lubię to!
    Jacek Gorbacz Powtórzę mój tekst gdzie się da, a nawet go rozwinę, bo ten kościól w tamtym regionie świata nieźle prosperuje finansowo, w efekcie są torturowane głównie dzieci, wyrzucane ze swojego społeczeństwa jak i też przez własnych rodziców, tylko dlatego że nie są wstanie same się obronić, hańba dla tego kościoła, zazwyczaj nic mnie tak nie porusza, ale to co dziś oglądałem w ‚imię chrześcijaństwa” to dobrze, że wyrzekłem się religii…nie pozdrawiam!

  9. ok Says:

    większość mojej rodziny to zielonoświątkowcy dziadek i babcia mojej zony, teście, ciotki ja również jestem ponad 20 lat (mam 35 ) w KZ większość moich znajomych pochodzi z tego środowiska .
    Najbardziej przeraza mnie w tym artykule to ze niestety większość to prawda .
    KZ teraz to środowisko Nawiedzonych Liderów niewiadomego pochodzenia czesto na rodzinnych obiadach
    nawet dziadkowie nie wiedzą już o co tu chodzi . doktryny od 30 lat zmieniły się chyba 20 razy.
    niestety rozłamy i nienawiść to częsta przypadłość .

  10. piotr Says:

    Czesc. Mam 37 lat. Jestem wychowany w wierze krk. Z doswiadczenia wlasnego i z tego co wyczytalem i uslyszalem w swoim zyciu musze stwierdzic, ze mam serdecznie dosc krk. Juz w samej szkole na lekcjach historii wspomina sie o wyprawach krzyzowych, soborach itd. Czemu one sluzyly i z czyjego polecenia dobrze wiemy. Posluchajcie wypowiedzi bylych ksiezy katolickich a poznacie rezim krk od kuchni.
    Ja, ochrzczony za niemowlecia, potem bierzmowany …, musze przyznac, ze jesli bog istnieje, najblizej mi do zielonych. Z prostej przyczyny. Jesli opierac swoja wiare to na biblii, a nie na tradycji, soborach czy nieomylnosci papieza.
    Jesli boicie sie sekt nikt wam nie kaze nigdzie wstepowac. Zeby wierzyc i modlic sie do boga nie potrzeba zadnej organizacji.
    Sorry za brak znakow pl.
    Pozdrawiam, szukajacy boga.

  11. Paweł B. Says:

    niedawno poznałem pewną dziewczynę i bardzo mi się spodobała dlatego robiłem powolne podchody. i wszystko się jakby układało, ale po czasie gdy zorientowałem się że ma rodziców pastora i pasterkę (sic!) postanowiłem pogadać wprost i okazało się ze ona nic do mnie nie czuje tylko jej zachowanie miało zachęcić mnie do przystąpienia do sekty zielonoświątkowców. mówiła sporo o Bogu ale jakoś nadzwyczaj mi to nie przeszkadzało. Straciłem czas, pieniądze, „wiarę” w szczery związek…co do artykułu to zgadzam się że pastorzy wprowadzają wyznawców w stan pewnej hipnozy i manipulowania autorytetem (tutaj niby Jezus), by skutecznie ludźmi manipulować. coraz trudniej spotkać normalnych szczerych ludzi którzy nie mają interesu wynikającego z relacji. trochę jestem na siebie zły że mimo wieku (29l.) wciąż brakuje mi czujności i wiedzy i daję się nabrać na ruchy religijne 😦

    • kasia Says:

      Odmawiaj Różaniec, bo sam z siebie człowiek łatwo może się zagubić. Maryja Cię ochroni i pomoże Ci znaleźć kobietę twego życia, jeżeli taka jest wola Pana Boga, ale musimy żyć według dekalogu i ogólnie jakoś się ogarniać. Ja nieopacznie z KK trafiłam do charyzmatyków i z całą odpowiedzialnością twierdzę, że panem jest (bez względu na wyznanie) tam diabeł przebrany za anioła światłości i nabrał nawet gorliwych kapłanów, często i biskupów KK. Ja po jakimś czasie czułam się tam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, byłam młoda, głupia i naiwna, nic nie wiedziałam o teologii, innych kościołach, a w starciu z szatanem – istotą o wyższej naturze niż ludzka, człowiek nie ma szans. Szatan nie pyta czy może ci zrujnować życie, on po prostu wtargnie i zrobi wszystko, aby cię zaciągnąć do piekła. Ja miałam wiele ‚darów, którymi się zachłystywałam, języki, proroctwa cuda niewidy, upadki, śmiechy, aż (nie ma miejsca na pisanie o tym) o mały włos nie skończyłam w domu wariatów lub jako samobójczyni. Jak zaczęły się moje problemy to zamiast mnie egzorcyzmować kazali mi się wynosić z KK. Ale może ktoś się za mnie modlił, nie wiem, dziś już kilka lat odmawiam Różaniec, wróciłam do równowagi, jest we mnie pokój, optymizm. Wiem, że Pan Bóg ma wszystko pod kontrolą, a my mamy normalnie żyć, pracować i kochać. Moja modlitwa to po prostu adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy, spokojna Msza św gdzie dokonuje się największy cud uświęconymi rękami kapłana. Niestety szatan wtargnął też (min przez ruchy charyzmatyczne) do KK i (wg wizji s Faustyny) doprowadza do potępienia wielu księży, którzy często się sprzeniewieżają i są wodą na młyn ludzi nienawidzących kk. Jak człowiek na modlitwie zaczyna w sobie ‚kogoś’ czuć to już sygnał ostrzegawczy. Jak charyzmatycy trzymają się Biblii, to jeśli mówią nowymi językami, to też powinni w czasie nabożeństw brać jadowite węże do rąk i pić cyjanek i wtedy byłby sprawdzian czy mówią prawdę. Mnie uratowała Maryja, ona jest Tabernakulum i Jej Jezus zawsze wysłucha,to ona miażdży łeb szatana, a charyzmatycy o Niej zupełnie zapominają. Przez Różaniec , jestem tego pewna, wymodlisz sobie prawdziwe szczęście : jedna z obietnic Maryi danej św Dominikowi mówi: przez Różaniec otrzymasz wszystko. Tego ci zyczę.

      • kolo Says:

        Przestań kobieto. W jednym masz rację, w tych katolickich odnowach charyzmatycznych głównie działają demony podrabiające działanie Ducha św. , ale powiem Ci że i kościoły ewangeliczne charyzmatyczne niejednokrotnie są w herezji i też wpuszczają demony udające moc Ducha św. Takowe kościoły szybko znajdują wspólny język z katolicką odnową charyzmatyczną. Te same demony tam działają.
        Różaniec to się nadaje do pchania karuzeli co najwyżej, syf i szmira.Jak byś czytała Biblię to byś wiedziała że to Bóg zniszczy szatana a nie żadna matka boska. Błędne tłumaczenie księgi rodzaju zamiast „ono zmiażdży Ci łeb” katolicy tłumaczyli „ona zmiażdży ci łeb” poskutkowało głupią doktryną o zwycięstwie Maryi. Takich perełek w katolicyzmie jest sporo, ale szkoda mi czasu. Żyjesz w ciemności kobieto, twoja sprawa i twój problem.

  12. Tatiana Says:

    Definitely believe that that you said. Your favorite justification seemed
    to be at the web the simplest factor to have in mind
    of. I say to you, I definitely get annoyed at the same time as other folks think
    about issues that they plainly don’t realize
    about. You controlled to hit the nail upon the highest and
    outlined out the entire thing with no need side effect
    , people can take a signal. Will likely be again to get more.
    Thanks

  13. pkirklewski Says:

    Zielonoświątkowcy pletą bzdury

  14. Zielonoświątkowcy – spirytystyczna sekta? Says:

    autor przedstawia zielonoświątkowców jako spirytystyczną sektę. Pozwolę sobie odnieść się do tej sekty uważanej za jedną z najniebezpieczniejszych na świecie!

  15. pkirklewski Says:

    Prosze usunac powyzsza wypowiedz, poniewaz nie ja jestem jej autorem !

  16. jaruszewska Says:

    mnie też omamiła wyznawczyni sekty anna krajnik i jej mąz stefan i jego teść kazimierz jego i sekowa nachodili dzień w dzień omało przez nich sie nie zabiłam

  17. jxr Says:

    Ryszard Nowak ty sam jesteś sekciarz i pojeb!!!

  18. jxr Says:

    RYSZARD NOWAK TO SAM JEST SEKCIARZ JEHOWITA PCHANY W DUPĘ

  19. Sialala Says:

    Ja nie wiem, osobiście uważam że kościół zielonoświątkowy jest jakiś dziwny, skoro opieracie się tylko na Bibli tak ? i twierdzicie że ona powinna być głównym źródłem wiary, to dlaczego np.ogłaszacie czy też ,,prorokujecie” kiedy nastąpi koniec świata ?? bezsensu przecież w Biblii pisze wyraźnie, że tylko Bóg Ojciec wie kiedy to nastąpi, a wy przepowiadacie tu jakieś głupoty, podobno rok 1900 miał być przyjściem Jezusa i co ?? jakoś jeszcze tutaj jestem i żadnego końca świata nie było, według mnie to jest jakieś chore, albo gdzieś jeszcze przeczytałam że niezależnie co popełnicie to i tak jesteście zbawieni, bo po to Jezus was zbawił, czyli to znaczy że każdy se może gwałcić, grzeszyć itp. ? bo Jezus już was zbawił ? mnie się zdaje że nikt nie wejdzie do bram niebios bez pojednania z Bogiem, bez żadnego odpuszczenia grzechów, przecież nie możemy sobie tak grzeszyć, tłumacząc się tym że na pewno trafimy do nieba bo Jezus nas zbawił, z resztą nie wiem nawet co o tym sądzić, przez cały czas wasza wiara się zmienia, co jakiś czas są wprowadzane nowe doktryny.

    • Leszek Jańczuk Says:

      Zielonoświątkowcy w ogóle nie wyznaczają dat końca świata. Roku 1900 nie mogli wyznaczyć choćby dlatego, bo jeszcze nie istnieli wtedy. „niezależnie co popełnicie to i tak jesteście zbawieni” – to nie jest zielonoświątkowa i żaden kościół tak nie naucza. Natomiast krytycy z konkurencyjnych kościołów potrafią przypisywać najróżniejsze rzeczy. Assemblies of God cały czas mają te same zasady od stu lat. Nic się nie zmienia. Prawdopodobnie masz na myśli neocharyzmatyków (np. Słowo Życia, Kościół Uniwersalny, itp.).

    • kiki Says:

      Poczytaj Biblie czlowieku wtedy odpowiesz sobie na wszystkie pytania! Pamietasz jedna rzecz pewnie z kosciola ktora ciagle mowia ze nastapi koniec to kazdy wie! czyta sie ze zrozumieniaem a nie po to by przeczytac! Nie musisz nalezec do zieolosiwatkowcow nalez dalej do aktolikow wierz w Papieza. Moim zdaniem Bog to król anie jak katolicy wywyzszaja Papieza jakby to on byl…

  20. gość Says:

    Jak wstapic do kościoła zielonoswiatkowców?jestem zainteresowana

    • kolo Says:

      Idź na nabożeństwo, porozmawiaj z pastorem. Ten artykuł to brednie. Mistrzami w wyznaczaniu dat końca świata są Jehowi, zieloni się tym nie zajmują.

      • kiki Says:

        Jehowi twierdza ze tylko 144 tysiace zostana zbawieni. Fakt jest wzmianka o tym w Bibli ale nie mozna sie tym sugerowac inaczej bylo wszystko liczone.

    • Robert Stypułkowski Says:

      najpierw to po prostu trzeba się udać na nabożeństwo 😉

  21. AK Says:

    Kiedyś byłem zakochany w jednej dziewczynie z tego kościoła zielonoświątkowego, po bliższym poznaniu zwierzyła się, że jej zdaniem była już jako nieletnia gwałcona przez ich pastora jednego z warszawskich zborów. Nie wiem czy kłamała czy nie, ale uznałem, że spytam o tę wypowiedź ich wyższego biskupa. Miał na nazwisko Czajko czy Rudnicki, w każdym razie któryś z nich. Ku zaskoczeniu, nie dość, że potwierdził to jeszcze na pytanie o to czy powiadomili policję odrzekł „A co może policja ?”. Podobnie odmawiał sensu by powiadomić rodziców ewentualnej nieletniej ofiar(y). Nie wiem do dziś czy to ona czy ten biskup sobie ze mnie jaja robili. W każdym razie jak powiedzieli mi, że osobnik uważany przez nich za sprawce nie okazał skruchy i siedzi właśnie gdzieś tam w jednej z ław kościelnych i wielbi z nimi ich „jezusa” – podziękowałem.

  22. BASIA Says:

    Nic nie jest tak jak napisałeś. Widać, że niewiele rozumiesz. Religia ludzi dzieli, prawdziwa wiara jednoczy. Na szczęście to Pan Bóg jest Sędzią i to Sprawiedliwym, a każdy człowiek odpowiada za swoje własne życie. Koniec świata dla każdego może nastąpić w dniu jego śmierci (oczywiście poza tym ostatecznym końcem świata). Jak umrzesz to już nic nie naprawisz w swoim życiu. Na tym świecie nie ma doskonałego kościoła. Niech nikt nie liczy, że taki znajdzie. Biblia mówi, że nasza wiedza i nasze poznanie jest cząstkowe. Najważniejsza jest miłość. Czy umiesz kochać tak jak Jezus?
    Pozdrawiam

  23. Były sekciarz zielonoświątkowy Says:

    To jest sekta. Jak wejdiesz, to ciężko wyjść od nich. Tak jest ze mną… mam juz dość nawolywania do dziesięciny. Nwet przez dwa miechy pastor gadał na kazaniach o tym jak prowadzić swoje finanse, by tylko ofiary i dziesięcine dawać. Jak dowiedzą się że cos z Tobą nie teges, to dadzą „duchowych doradców”, którzy będ kontrolować, zapraszać do domu, wyciągając podstępem to co ich interesuje. A spróbuj tylko powiedzieć, że przestałeś sie modlić i czytac Biblię, to stwierdzą, że skoro tego nie robisz, to Bóg nie jest Twym autorytetem i Go nie szanujesz, a skoro Bóg nie jest, to także pastor, ktory ma autorytet od Boga, oraz te osoby, które dzięki pastorowi są liderami, i Cię kontrolują. Jak przestaniesz chodzić, to będą Ci wydzwaniać, na facebooku wypisaywać wiadomości. Ludzie, którzy nie potrafia znaleźć swojego miejsca, mają poważne problemy w życiu, są znakomitym kąskiem dla nich, każdy kto zarabia przecież moze placić dziesiącine, a czy opłaci potrzebne rachunki, czynsz, i czy straczy na jedzenie? „Zaufaj Bogu. On jest twoim Panem”. Taka jest sekta zielonoświątkowa. Dzisiaj chodze do psychologa i psychiatry, bo tak mi sprali mózg, że nie potrafie wrócicć do spoleczeństwa.

  24. Robert Stypułkowski Says:

    Bzdury!!!

  25. karol Says:

    Miałem znajomych Zielonoświątkowców i byłem na kilku ich „spotkaniach-modlitwach” więc troszkę wiem. Nie chcę generalizować a jedynie podzielić się moim doświadczeniem z konkretną „parafią”.
    – agresywny prozelityzm – to prawda. Gdy przestałem chodzić na ich spotkania(robiłem to tylko w duchu ekumenicznym i nie zamierzałem zrezygnować z własnego wyznania) zagrożono mi piekłem jeżeli nie zostanę zielonoświątkowcem. Oprócz tego starali się mną manipulować abym się do nich przyłączył.
    – teologia sukcesu – to prawda. Osoby które poznałem były przekonane, że Bóg błogosławi wyznawcom zdrowiem i pieniędzmi.
    – syjonizm – to prawda. Wierzą, że żydzi są narodem wybranym i dlatego są dużo lepsi od wszystkich innych i nie można mieć nic przeciwko nim.
    – nienawiść – nienawidzą kościoła katolickiego, bo uważają, że dąży on wyłącznie do zdobywania władzy i pieniędzy a rządzony jest przez szatana. A gdzie trafiają wszyscy katolicy po śmierci? No oczywiście do piekła.

    A co przeczytałem o KZ:
    – modlitwa językami – tak naprawdę to jakaś parodia. Opis z Biblii nie ma się nijak do ich modlitw. Oprócz tego te modlitwy nie są całkiem spontaniczne, bo wszyscy znają doskonale „formułki” które są wypowiadane podczas tych nawiedzeń. Oprócz tego „formułki” są w języku hebrajskim(syjonizm) z błędami – Duch Święty jest widocznie kiepski w językach obcych. >>>dociekliwym polecam poszukać więcej informacji o modlitwie językami<<>>polecam film dokumentalny o polowaniu na czarownice w Nigerii<<<

  26. maria Says:

    takie bajki ja też potrafię napisać o hipnozie i manipulacji

  27. amator Says:

    Czegos tu nie rozumie, 100 przykladow jak katolicy uwłaczają Bogu , np zadnych rzeźb , obrazów bałochwalstwa , a u nich to na potęgę szkoda wogole dyskutpwać bo w ogole nie znają Biblii bo wyczyścili by swe sciany , nie twierdzę że jeatdm lepszym czy gorszym czlowiekiem , nawet nie jestem zbyt bystry ale Biblia przeczytałem i przykazania także do końca i skoro Bòg tak moqk toucinając np 2 przykazaniw i stworzyć katechiz to już jest ro ota diabła by coś skrucić lu niedokonczyć , tylko male kłamsteqko lub niedopowiedenia, a pani od różańca polecam perę wersetòw z Biblii, np że jedynym pośrednikiem do Boga jest Jezus i nie ma innego, a Maryja i owszem była wybrana przez Boga ale pośrednikiem jedynym jest tylko Jesus Chrystus a nie żaden święty lub świeta, o takich co nauczają inaczej Biblia mówi, sami nie wejdą i innym nie dadzą, a o inni co nie chcą tego przyjąć Biblia piszə,, prostqcKowie, i nie piszę tego by komuś ubliżyč lecz by nieco wstrząsnać tobą w co naptawde wierzysz, bĺogoslawieñstwa i poznania prawdy dla wszystkich,

  28. Paweł Królak Says:

    Zapraszam wszystkich antysektowiczów do współpracy. Zwalczmy tę zielonoświątkową sektę. Więcej na http://www.psychomanipulacja.pl Pod rządami PiS wreszcie się będzie można pozbyć sekciarzy

  29. 2911darek Says:

    spodziewaj sie wezwania do sadu

  30. basia ka Says:

    U nas na wsi też jest ta sekta, tylko nazywają się zielonodolarowcy, czyli odłam tych zielonych, bo one to mają na swoim światku symbol banknota jednodolarowego do którego zanoszą swe modły, aj waj aj waj kaski dziś nam daj, dużo daj – oto ich modły i tam u tych zielonodolarowców to kopulują systemem pucharowym (znaczy każdy z każdym). I kasiorkę trzepią na czym się da, oszusty jedne.

  31. KOJOT Says:

    Najsmutniejszy jest fakt, że 90% artykułu o zielonych jest wprost prawdziwa. W Bogu jest poznanie i módlmy się bo czas jest bliski, a kiedy On przyjdzie, każdy będzie odpowiadał tylko za siebie…

  32. stacho Says:

    wszystkie religie to sekty i biblia jest fałszowana aby zerują cwaniaki na ludziach precz z religiami

  33. stacho Says:

    sekty

  34. juliette 41 Says:

    poznalam rodzine zielonoswiadkowcow… bylam ich tlumaczem, bo osiedlili sie w niemczech. pomoglam zalatwilam wszystko. po jakims czasie dojechal do nich 20 letni syn z polski. (ja mam 44 lat i jestem mezatka) byl cichy i skryty jakby mial jakis problem. probowalam z nim rozmawiac, spedzalismy bardzo duzo czasu pisalismy smsy, bylam mila do niego bo widzialam ze go cos meczy. staralam sie z niego wyciagnac co jest problemem… przez ten caly czas siedzial z nami a we mnie byl wpatrzony jakby zakochany… po jakims czasie zapytalam go czy jest we mnie zakochany, lecz mi odpowiedzial-sam nie wiem.. dluga historia fakt jest taki ze chlopak chcial popelnic samobojstwo. nie odstepowal ode mnie na krok… w dzien kiedy chcial wyskoczyc z 4 pietra uslyszalam od jego matki ze nie miala by nic przeciwko naszemu zwiazkowi tylko ich wiara zabrania rozbijac malzenstwa… jestem w szoku bo chlopak lezy w szpitalu psychiatrycznym, nie chce sie otworzyc co mu jest. na rozmowie z psychologiem powiedzial ze jest mezczyzna ktory nim manipuluje… ja zostalam ta winna ze to przeze mnie chcial sie zabic… zawsze mowiono u nich wszystko w rekach boga… a moze bog tak chcial zeby on mnie kochal, lecz jest mu w domu wpajane ze tak nie wolno… chcialabym mu jakos pomoc ale boje sie jechac go odwiedzic, bo moze jezeli naprawde mnie kocha a mu tego nie wolno pogorszy sytuacje… jest mi ciezko i tez z tego powodu cierpie… mam zepsuta opinie przez rodzicow… prosze pomozcie mi…

  35. Janusz Says:

    każdy może śpiewać. . . lepiej lub gorzej. . .że wierzy w Jezusa, który powiedział do każdego z nas, czy to katolika, czy to zielonoświatkowca, czy to babtysty ; miłuj bliżniego swego. . . . , a osąd zostaw Bogu. Szacunek dla wszystkich .

  36. Wojtek Says:

    Poraża mnie brak znajomości nauk KK przez niektórych tutaj krytykujących…

  37. Dorota Says:

    Pierdoly


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: