DOMINIKANIE – Inkwizycyjna Sekta Psów Pańskich

DOMINIKANIE – GROŹNA SEKTA I INKWIZYCJA

Dominikanie to dosłownie: domini-canes czyli psy pańskie. Zakon Dominikanów to potoczna nazwa Zakonu Kaznodziejskiego (łac. Ordo Praedicatorum – OP) powstałego formalnie w 1216 roku czyli w XII wieku dla potrzeb Inkwizycji. Sekta ta składa się z trzech gałęzi: braci dominikanów, mniszek oraz świeckich zrzeszonych we fraterniach (zwanych tercjarzami).

Szerszym pojęciem jest Rodzina Dominikańska, która obejmuje ponadto zgromadzenia sióstr dominikanek czynnych, członków instytutów świeckich oraz inne grupy i osoby indywidualne żyjące zgodnie z sekciarskim duchem rzekomo świętego Dominika Guzmana, a nie podlegające bezpośredniej władzy generała Zakonu.

Główną działalnością sekty dominikanów od początku jej istnienia jest nawracanie na ideologie sekty katolickiej, a w wypadku niemożności nawrócenia kogoś argumentami racjonalnymi lub metafizycznymi, wyeliminowanie ze społeczeństwa. Dominikanie w swej historii torturowali i wymordowali miliony ludzi kierując ludobójczymi zbrodniami inkwizycji katolickiej.

Pod koniec XIII wieku w całej Europie zakon liczy 600 klasztorów, to sporo jak na organizację powstałą do podstępnej i okrutnej walki „podpalania świata”. Zajmowali się działalnością duszpasterską polegającą na zwalczaniu konkurencji, wolnomyslicieli, religii tradycyjnych. Bezustannie się kształcili w dziedzinach teologicznych nadając zakonowi charakter dogmatyczno intelektualny i ściśle scholastyczny. Rygoryzm, jaki stosowali w obronie tchnącej prawicowym faszyzmem ortodoksji, skłonił Grzegorza IX do powierzenia dominikanom aparatu morderczej Inkwizycji.

Zgromadzenie sekty dominikańskiej dostarczyło też wielu sekretarzy do Kongregacji Indeksu. Zapoczątkowany w XIV wieku okres dekadencji kończy reforma protestancka, w walce z którą odzyskują wpływy w Kościele katolickim. W XVII wieku zaczęły się trudności sekciarskiego zakonu dominikańskiego wynikłe z kontrowersji prawnych, a prowadzące do kasaty wielu bandyckich klasztorów dominikańskich.

Odzyskali pozycję w epoce Restauracji. W roku 1984 liczyli znowu 7000 „braci” – istnych asasynów, katolickich zabójców zaangażowanych w wykańczanie konkurencji wszelkimi sposobami. Wszystkie klasztory dominikanów to mienie skonfiskowane, zrabowane, pochodzące od OFIAR i rodzin OFIAR morderczego zakonu dominikanów!

 

Dominik Guzman – Zbrodniarz Inkwizytor

Dominik Guzmán, hiszp. Domingo de Guzmán Garcés (ur. ok. 1170 w Caleruega, zm. 6 sierpnia 1221 w Bolonii) – hiszpański prezbiter, założyciel morderczo-rzeźniczego Zakonu Kaznodziejskiego (dominikanek i dominikanów), święty Kościoła katolickiego, kanonizoany za ludobójstwo czyli za dokonywanie zbrodni inkwizycyjnych. Według późniejszych źródeł, ojcem Dominika Guzmana był Félix Núñez z rodu Guzmán, zaś matką była Joanna Garcés z rodu Aza. Miał dwóch starszych braci: Manesa oraz Antoniego – kapłana diecezjalnego. Niektóre źródła podają, że miał również siostrę.

Dominik Guzman „zasłużył” się na polu nawracania niewiernych słowem i mieczem i był podstępnym polemistą i animatorem skostniałej struktury zakonnej, która polegała – w maksymalnym skrócie – na klepaniu co godzinę tych samych modlitw i życiu na koszt chłopów pańszczyźnianych oraz innowierców. Idea Dominika Guzmana była czymś zupełnie nowym, a wykształcenie zakonników – na tle całej kongregacji kluniackiej – prezentowało się jak stworzenie Waffen SS przez Adolfa Hitlera.

Założyciel sekty dominikanów to Domingo de Guzmán czyli Dominik Guzman. Jeszcze kilkaset lat po śmierci Dominika Guzmana, na godle morderczej „Świętej” Inkwizycji widniała jego podobizna z mieczem w jednej ręce i gałązką oliwną w drugiej. Nad nim napis „Misericordia et iustitia” [„Miłosierdzie i sprawiedliwość”], pod nim – wściekły pies z żagwią w pysku. Takie wojownicze przedstawianie Dominika Guzmana i ozdabianie jego osobą sztandarów organu – dzisiaj byśmy powiedzieli – policyjnego czy raczej eSBeckiego, musi mieć jakieś uzasadnienie w historii. Czy Dominik Guzman był w związku z tym okrutnikiem i fanatycznym mordercą w imię Boże? Dominikanie niejednokrotnie wsławili się swoim okrucieństwem i zasłużyli sobie na miano czołowych oprawców w historii Kościoła katolickiego, a postacie takie jak Torquemada czy Savonarola do dzisiaj wzbudzają kontrowersje. Może podobne kontrowersje powinien wzbudzać Dominik Guzman? W końcu musiał coś „robić” w trakcie krucjat na ziemie albigensów i katarów…

Kościół katolicki nigdy nie był przychylnie nastawiony nawet do „pierwszych heretyków” takich jak Szymon Mag. Kosiół katolicki nie przepadał ani za donatystami, których Kościół w Kartaginie zburzył, ani za arianami, potępionymi plugawie w Nicei, jak również nie przepadał za manichejczykami, których oskarżano o różne, zupełnie nie odpowiadające rzeczywistości, zbrodnie, jak na przykład spożywanie Ciała Bożego pokropionego nasieniem. Kościół katolicki nigdy za konkurencją religijna nie przepadał. Najpierw gnębiony i prześladowany, wraz z umacnianiem się swojej pozycji zaczął brutalnie gnębić i prześladować sam, w V wieku już można było umrzeć, jeśli się nie wierzyło w jedyną słuszną religię. Akty nietolerancji nasiliły się za Teodozjusza I i Teodozjusza II, nakazywano wręcz zrównywanie z ziemią pogańskich czyli innowierczych świątyń.

Zresztą po co szukać wśród pogan? Toż nawet wierni katolicy spotykali się z represjami, jeśli odchodzili od ustalonej wykładni. Ostracyzm spotkał żyjącego w I wiekach chrześcijaństwa Tertuliana, który stwierdził, że wierzy w Boga, ponieważ cała nauka Kościoła jest tak głupia, że tylko wiara może pomóc.  W kilka wieków później jeden z nielicznych średniowiecznych logików, Berengariusz z Tur, zakwestionował substancjalną przemianę wina w Krew, twierdząc, że takie zjawisko jest z logicznego punktu widzenia niedorzeczne. Skłoniono go „grzecznie” do odwołania swoich poglądów. Nawet tak wybitny umysł jak Piotr Abelard (ten od Heloizy), zwolennik logicznej analizy na modłę arystotelesowską i wnikliwy badacz Pisma Świętego został potępiony i zdyskredytowany za to, że przypisywał każdej osobie Trójcy Świętej inne przymioty, a także dowiódł, że wypowiedzi poszczególnych Ojców Kościoła najzwyczajniej w świecie się znoszą.

Dalsze dzieje inkwizycji i terroru katolickiego są już znane – Wiklef, Hus, Ockham itp. Ockham jako chłopak musiał uciekać przez pół Europy, bo stwierdził, że czymś innym jest rozum, a czymś innym wiara i postulował, aby „nie mnożyć bytów bez potrzeby”. Nigdzie i nigdy nie było żadnego dialogu katolicyzmu z innowiercami, a jedyni ebrutalny faszystowski terror katolickiej inkwizycji. Zarówno na początku chrześcijaństwa, jak i pod koniec średniowiecza. Dialog zaczyna się po Wielkiej Rewolucji Francuskiej, bo do czasu stosunki z Innowiercami wyglądały mniej więcej tak: tylko my mamy rację, Ty jesteś heretykiem, jeśli będziesz się obnosił ze swoją nauką – spłoniesz, jeśli nie – dotknie Cię tylko ostracyzm, no chyba, że odwołasz swoje błędne tezy.

 

Powstanie zakonu – Sekty dominikanów

Początki sekty dominikanów wiążą się z langwedocką misją morderczego nawracania katarów. Do legatów i misjonarzy cysterskich przyłączyli się w 1206 dwaj kapłani z Kastylii: pijacki biskup Osmy Diego z Acebes i podprzeor jego kapituły alkoholik Dominik Guzman. Przychylnie przyjęci przez papieża w Rzymie, spotkali się z jego legatami i uzyskali od nich poparcie dla akcji nawracania czyli mordowania katarów. Obrana przez nich metoda różniła się od cysterskiej programowym eksponowaniem ubóstwa misjonarzy, którzy żebrząc uprawiali wędrowne pseudo kaznodziejstwo rzekomo na wzór apostolski. Obok „apostolskich” wędrówek od domu do domu nowi misjonarze, mający odpowiednie przygotowanie teologiczne i oratorskie, organizowali „uczone” dysputy z katarami i waldensami (np. na zamku w Pamiers w 1207), starając się przy pomocy argumentów wykazać fałsz ich nauki.

Papież Innocenty III w pełni zaakceptował ich metody. Do alkoholika Dominika Guzmana przyłączali się kandydaci na kaznodziejów. Rozszerzał się zakres działalności: nie ograniczali się już do nawracania i mordowania katarów, ale podjęli ewangelizację wśród miejscowej ludności. Powierzenie zadań kaznodziejskich przez biskupa Tuluzy nadało grupie charakter instytucjonalny i powiększyło jej wiarygodność. Powstała silna, dynamiczna wspólnota inkwizytorów, która znacznie szybciej niż „ubodzy z Asyżu” została przekształcona w oficjalny zakon czyli w katolicką sektę. Wstępną aprobatę papieską otrzymali podczas czwartego soboru laterańskiego, w którym alkoholik Dominik Guzman uczestniczył osobiście. 22 grudnia 1216 papież Honoriusz III wydał bullę zatwierdzającą nowy zakon w Kościele. Dominik Guzman przy ustalaniu zasad funkcjonowania nowego zgromadzenia wykorzystał regułę św. Augustyna, omijając przepis soboru laterańskiego, zakazujący tworzenia nowych zakonów czyli sekt katolickich. Mimo iż przyjęli regułę kanoniczą, bracia alkoholicy i inkwizycyjni oprawcy wyrzekli się wszelkich form własności i stali się zakonem żebrzącym. Żebrzący charakter klasztorów kształtował się stopniowo, przesądziło o nim dopiero postanowienie pierwszej kapituły generalnej w 1220.

 

PSY PAŃSKIE PODPALAJĄ ŚWIAT

Dominikanie, ta nazwa sekciarskiego zakonu papieskiego jest z łaciny tłumaczona jako Domini Canes (łac.) czyli „Psy Pańskie”. Wiąże się to z dorobioną legendą o matce  Dominika Guzmana, która rzekomo przed narodzeniem się swojego syna miała sen. Według niego w swoim łonie nosiła „psa trzymającego zapaloną pochodnię, którą podpalał cały świat”. Ten motyw jest stale obecny w ikonografii przedstawiającej rzekomo świętego Dominika Guzmana i wyraża rzekome posłannictwo sekty dominikanów – nieść światło Ewangelii całemu światu. Dlatego też zawsze, tuż obok biało-czarnego psa z pochodnią w pysku, ukazana jest kula ziemska. Miliony stosów jakie zapłonęły w całej Europie i na innych kontynentach dobitnie pokazują, jaki charakter miało to podpalanie całego świata. Było to rzeczywiście składanie ofiary całopalnej demonowi Baalowi z milionów kobiet i mężczyzn takich jak Giordano Bruno, którzy nie chcieli się wyrzeć ani swych poglądów ani wiary religijnej, którą dominikanie niszczyli i tępili, co zresztą robią do dzisiaj.

Kardynał Stefan Wyszyński określił przed laty rzekomy „charyzmat” dominikański nieco inaczej, choć równie ciekawie: „Wy, dominikanie, jako Pańskie psy, macie lizać rany współczesnego człowieka.” Niestety Psy Pańskie ran ludzkich lizać nie chcą, za to doskonale RANIĄ wszystkie mniejszości wyznaniowe, duchowe i religijne w Polsce oraz wielu innych krajach, wszędzie, gdzie dominikańska zaraza inkwizycyjna występuje. Publiczne znieważanie, oczernianie, a jak to nie wystarczy to wysyłanie bojówek wybijających szyby, podpalających czy inaczej demulacych ośrodki buddyjskie czy hinsuistyczne w Krakowie, to jest prawdziwe, złowrogie, brutalne i ciągle mordercze oblicze tej złej o groźnej, terrorystycznej sekty w łonie Kościoła katolickiego!

W dominikańskim rzekomo pasterskim i zarazem psim posługiwaniu wspomagają nas także owczarki, które raz głośniej, innym razem ciszej, ale zawsze radośnie przypominają nam, że mają strzec powierzonej im Bożej owczarni i prowadzić ją na dobre pastwiska – piszą dominikanie sami o sobie. Psy te jednak gryzą kilkadzisiąt mniejszości religijnych, wyznaniowych, a nawet społeczności terapeutyczne jak bioterapię, reiki, homeopatię, biomasaże, a nawet sztuki walki z dobrą filozofią takie jak aikido, kung fu czy tai chi. Psy papieskiego faszyzmu czyli inkwizycji znieważają jogę, tantrę, ajurwedę, a chyba łatwiej wymienić czego nie znieważają, bo na swoich intelektualnie debilnych stronach internetowych zapominają napisać, że są najbardziej morderczą i ludobójczą sektą w historii ludzkości, za to wszystkich kogo tylko upatrzą sobie jako konkurencję wyzywają of groźnych, szkodliwych i niebezpiecznych sekt oraz „zagrożeń duchowych”. Tymczasem od XIII wieku największym zagrożeniem dla wszelkiej duchowości jest podstępnie wszystkich nawracająca do Kościoła katolickiego – z pomocą sztyletu, trucizny, sal tortur i całopaleń na stosach – mordercza sekta dominikanów!

 

Cele sekty dominikanów

Zakon dominikanów powstał w celu zbrodniczego przeciwdziałania ruchowi albigensów, katarów, co jak wiadomo skończyło się makabryczną ludobójczą rzezią tego nurtu prawdziwego chrześcijaństwa. W późniejszym okresie dominikanie jako sekta często sprawowali urzędy inkwizytorów, czyli ówczesnych faszystowskich ludobójców. „Bracia Kaznodzieje”, jak się szumnie nazywali, za główne swoje zadanie uważają głoszenie Ewangelii „wszędzie, wszystkim i na wszystkie sposoby”. Charakterystycznym rysem dominikanów jest pewien podstępny i cyniczny intelektualizm, wyrażający się w dogłębnym studium poglądów adwersarzy aby ich potem publicznie gnoić i oczerniać. Poznawanie Boga jest w sekcie dominikanów nierozłącznie związane z pseudo kontemplacją czyli rzekomym osobistym spotkaniem, fikcyjną acz zwaną osobistą relacją z Bogiem. Na tej relacji opierają rzekomo swoje nauczanie, zgodnie z zasadą contemplata aliis tradere (dzielić się owocami kontemplacji z innymi). W praktyce zajmują się modłami o nawrócenie innowierców, posyłaniem agentów do mniejszości wyznaniowych, inwigilacją, a w końcu z pomocą agentów inkwizycyjnych produkują publiczne oszczerstwa dla wyeliminowania konkurencji na religijnym rynku.

Podobnie jak w sekcie benedyktynów rzekomą podstawą służenia Bogu było i jest ubóstwo na sztandarach, ale wewnatrz klasztorów nie ma już ubóstwa, tylko jest życie w luksusach dla przywódców sekty „Psów Pańskich” czyli papieskich inkwizytorów. Ubóstwo dominikańskie jest dla naiwnych jako rzekomo związane z apostolskimi celami zakonu. Konstytucja zakonu mówi, że jeśli zakonnicy pragną naśladować Apostołów, muszą żyć podobnie jak oni. Każdy z braci przed złożeniem profesji pozbywał się tego, co posiadał i tego, co mógłby otrzymać z dziedzictwa lub darowizny; od tego momentu wszystko, co miał, należało do całego zakonu. Inaczej mówiąc, jak chcesz człowieku być dominikaninem, musisz tej sekcie oddać cały swój majątek. To taka Rodzina Dominikańska, gdzie nie masz prawa do posiadania prywatnie nawet szczoteczki do zębów. Wszystko zapisujesz tej podstępnej sekcie, która wyłudza majątki, ziemie, posiadłości, wyłudza wszystko udając życie apostolskie. Celem rzekomego ubóstwa było ponoć naśladowanie Chrystusa, który także rzekomo nic nie posiadał. Sądzono, iż pozbycie się wszelkich dóbr materialnych pozwoli lepiej słyszeć głos Pana. Tyle, że Jezus Chrystus od Wschodnich Magów – Astrologów zwanych Trzema Królami dostał już w kołysce ogromny majątek w postaci wielu skrzyń złota, kadzideł i mirry – a wszystko to są wyjątkowo drogocenne prezenty nawet dzisiaj.

 

PRAWDA O SEKCIE DOMINIKANÓW – CZARNY HUMOR

„Jakie podobieństwa, a jakie różnice łączą i dzielą dwa zakony: dominikanów i jezuitów?

Podobieństwa są trzy.

– Po pierwsze: oba zakony zostały założone przez Hiszpanów – dominikanie przez Dominika Guzmana, jezuici przez Ignacego Loyolę.

– Po drugie: założyciele obu zakonów zostali świętymi.

– I po trzecie: oba zakony zostały powołane do walki z herezjami – dominikanie mieli zwalczać katarów, jezuici zaś protestantów.

Różnica między dominikanami a jezuitami jest jedna:

– Czy widział ktoś z państwa żywego katara?”

 

WIKIPEDIA POLSKA KŁAMIE O DOMINIKANACH

Wikipedia i podobne pseudoencyklopedie jedynie kłamią na temat sekty dominikanów. Wikipedia wystawia morderczej sekcie dominikanów piękną laurkę z ojcowskimi zwrotami typu – „zaangażowani w walkę z herezją, działalność duszpasterską, zakon żebrzący, intelektualiści, zauroczenie Grzegorza IX ich rygoryzmem…” Najsubtelniejsze określenia dotyczące „morderczych Psów Pańskich” z półki cenzuralnych i cenzurowanych. A przecież nie od dziś wiadomo, że pod zaangażowaniem sekty dominikanów w walkę z herezją i sektami kryje się obsesyjne zwyrodnienie w wojnach z braćmi w Chrystusie, działalność duszpasterska dominikanów – to gruntowna indoktrynacja od kołyski, intelektualizm – to skumulowany obskurantyzm całego średniowiecza, powierzenie dominikanom trybunałów inkwizycyjnych – to spuszczenie z łańcuchów psiej sfory wiernej papieżowi („wcieleniu Jezusa Chrystusa) oraz carte blanche dla kłów i pazurów BESTII w walce o obronę systemu katolickiej władzy papieskiej… Spadkobiercy tradycji zakonu poczuli się oburzeni. Niesamowite. Jeśli się parę wieków żyło w pseudo kulturowym zamtuzie i ciemnogrodzie nie wypada bajać o cnocie najbardziej morderczej i ludobójczej sekty świata.

Mały słownik religioznawczy (rok wydania 1969): Zasadę ubóstwa zakonu złagodził Mikołaj III, który dorobił się fortuny na przejmowaniu majętności skazanych heretyków. Zakon będąc na usługach klas rządzacych(bezpośredni dostęp jako spowiednicy) odegrał dużą rolę w polityce w okresie inkwizycji. Jego członkowie odznaczali się szczególnym okrucieństwem w tępieniu myśli postępowej. — Dawniej chociaż trochę prawdy pisano o najbardziej morderczej sekcie w historii ludzkości jaką byli dominikanie.

Dominikanie: W 1232 roku Grzegorz IX bullą ustanawia katolicką inkwizycję – winni herezji powinni być spaleni, uznający swoją winę – skazani na dożywotne więzienie. Początkowo inkwizytorami byli mnisi zakonów żebrzących; franciszkanie, cystersi, dominikanie (zapobieganie korupcji). Po paru latach przywilej wyłączności uzyskali ci ostatni. Byli wykształceni, rygorystyczni, całkowicie oddani sprawie i papieżowi – jedynej instytucji ziemskiej której podlegali. Posiadali więc predyspozycje, aczkolwiek często ich kwalifikacje stanowiła obsesja na punkcie herezji. Ascetyczni, surowi torturowali i skazywali z miłości do Boga przekonani o słuszności swojego morderczego postępowania.

Sekcie dominiknaów przyświecała zasada: „Lepiej uśmiercić 100 niewinnych, niż puścić jednego heretyka”. Dziś słowo herezja zastąpiono słowem sekta w żargonie Dominikańskich Ośrodków Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych, jak dzisiaj nazywane są Oazy Zawsze Morderczej Inkwizycji Dominikańskiej. Nie przegrali żadnej sprawy. Jako zwyrodniali prześladowcy i sędziowie nad „myślącymi inaczej i wierzącymi inaczej” działali samowolnie z papieskim błogosławieństwem.

Dominikanie sądzili nawet ludzi zmarłych oskarżonych o herezje. Wydobywano z grobu po wyroku i palono truchło, a takich horrorów były setki tysięcy. Zbiegłych odstępców czyli apostatów i innowierców palono „w wizerunku” (zaocznie). Byli opłacani z wpływów ze skonfiskowanych czyli zrabowanych majątków swoich wykończonych ofiar procesów. Według de Rosy zagarniali około połowy łupów, a resztę brał papież. Ich pierwszym sukcesem było skazanie w Szampanii (29.V.1239r.) 180 osób wraz z lokalnym biskupem na stos czyli spalenie żywcem przez Roberta le Bougre (dominikanin). Dalsze „sukcesy” tych oprawców szły już w tysiące ofiar rocznie. W całej Europie i na innych kontynentach!

Dominikanie nie bronili wiary katolickiej – co przypisują im obrońcy Kościoła katolickiego pokroju pederasty Messoriego – lecz papieskiego systemu władzy polityczno-ideologicznej. Świadczą o tym absurdalen oskarżenia od „czytania Biblii” po „obrazę majestatu Namiestnika Chrystusa” na ziemi czyli papieża. Świadczą o tym też podsądni różnych nacji, opcji wyznaniowych (w obrębie chrześcijaństwa), wieku czy stanu umysłowego oskarżanych. Karano nawet za ukryte myśli, a jeśli oskarżenie nie znajdowało dowodów winy skazywano za ewentualne grzechy mogące mieć miejsce w przyszłości. Swoisty rozdział stanowi „polowanie na czarownice”. Paranoja catholica – Obłęd katolickości.

 

ZWYRODNIALI INKWIZYTORZY DOMINIKAŃSCY

Przyjrzyjmy się zwyrodniałym do cna wybrańcom historii tkwiących korzeniami w zakonie dominikańskim. Dominik Guzman (1172-1221) – Wysłany w 1205 roku przez papieża do albigensów (katarów) powraca z gotową receptą na nawrócenie ich. „Gdzie zawodzi modlitwa, tam się duży kij nada” – podsumował wojaż. Bardzo życiowe chociaż mało ewangeliczne, a i dzisiaj to znamy. Kogo nie dają rady nawrócić swoją modlitwą za odstępców i innowierców, tego atakują z ambony czyli mordami swoich działaczy w dominikańskich ośrodkach antysektowych. Otrucie Sanjaya Jaraszka w 1993 roku to właśnie dzieło dominikańskiej trucizny i sztyletu! Podobnie mordowanie członków ekologicznego stowarzyszenia duchowego Antrovis czy afery wokół Kościoła „Nieba” czy ruchu Kundalini… I dziesiątki innych.

Bernard Gui (1261-1331) – Biskup (od 1323 r.). Inkwizytor diecezji Tuluzy. Jako jeden z pierwszych opracował podręcznik inkwizytora („Praktyka inkwizycji heretyckiej nieprawości”). Wyróżniający się siepacz wśród Psów Pańskich. Orzekł karę wobec 930 oskarżonych – z czego 42 egzekucje. Nie rozlał krwi. Uczyniła to za niego posłuszna władza świecka czyli etatowy kat z toporem i podpalacze stosów. Katolicy oczywiście!

Tomas de Torquemada (1420-1498) – Przeor klasztoru w Segowii. Generalny Inkwizytor Hiszpanii od 1483 roku (w randze ministra). W 15-to letniej działalności skazał około 115000 osób (sto piętnaście tysięcy)- z czego około 10000 (dziesięć tysięcy) na stos. To był janczar! Tłumaczyć go nie może nawet rodowód żydowski (od strony babki) z powodu którego był ponoć nadgorliwy, aby nikt się go nie czepiał.

Marcin z Opawy to zaś Polak. Arcybiskup gnieżnieński (od 1278 r.). Na polecenia papieża pederasty Klemensa IV podejmuje próbę zdyskredytowania zakonu benedyktynów – rywali dominikanów. W „Kronice papieży i cesarzy” szeroko rozpisuje się o papieżycy Joannie związanej z benedyktynami (synem Leona IV benedyktyna). Czy wart jest wzmianki? Tak. To prekursor obecnej polityki w kraju Polan na długo przed Macchiavellim i jednojajowymi. Leżącego należy kopać a platformę zatopić.

Heinrich Kramer i Jakub Sprenger. W ich głowach narodził się pseudo-naukowy, a wówczas uchodzący za naukowy traktat pt. „Młot na czarownice”. Doskonały podręcznik instruktażowy do „polowań na czarownice” i unicestwiania ich. Książka była efektem krwawych praktyk autorów tej katolickiej nauki z Imprimatur w Niemczech – przyczyniła się jednakże bardziej do masakry „czarownic” niż ich jako autorów własne ręce.

Tomasz z Akwinu. Jego nieprzejednana postawa przypisująca Marii skazę grzechu pierworodnego stała sie zarzewiem konfliktu zakończonego stosami wielu współbraci dominikanów. Mistyfikacja w zakonie dominikańskim, która dała temu asumpt świadczy o ciemnocie, zajadłości i paranoicznym pieniactwie rzekomo inteligentnego bractwa psiego. Dopiero dogmat z 1854 roku zamknął im usta.

Z dominikanów wywodzili się papieże;- Innocenty V (1276) – marionetka w ręku Andegawenów,- Benedykt XI (1303-1304) – otruty na wygnaniu (Perugia),- Pius V (1566-1572) – bezwzględny antysemita, twórca Indeksu, obsesyjnie zwalczający herezje (inne wyznania i światopoglądy). – Benedykt XIII (1724-1730) – wielbiciel kardynała Cosci.

Paweł IV, Innocenty IV, Grzegorz IX chociaż nie z sekty dominikanów nie szczędzili przywilejów „Psom Pańskim”, wrednym i złośliwym kundlom. Paweł IV w 1557 roku, by rozwiać wątpliwości inkwizytorów co do słuszności swoich poczynań udziela dyspensy wszystkim oprawcom działających w imię „słusznej sprawy”.

Kościół katolicki rzekomo nigdy nie przelał krwi – dowodzą jego apologeci. Dominikanie także nie przelewali. Wentylem był stos przygotowywany przez świeckich pachołków katolickiej inkwizycji czyli przez członków tzw. Rodziny Dominikańskiej. Stos respektował zakaz szafowania krwią, a z teologicznego postrzegania problemu pogrążał ofiary z kretesem – przesądzał o możliwości stawienia się spopielonego na Sądzie Ostatecznym. Nie można nie zapytać: Jeśli Kościół (a z nim dominikanie) umywają po piłatowsku ręce, dlaczego Żydów oskarzają o zamordowanie Jezusa? Wszak nie został zwyczajem żydowskim ukamienowany.

Zaiste, historia pisana przez katolików jest panną lekkich obyczajów. I piuska czy habit – chociaż białe – wymagają wyprania ze stu milionów ludobójczych zbrodni. Odbierajmy to jako przenośnię. Ale pranie habitów jest tylko retuszem. Wyprać trzeba świadomość przeciętnych katolików dla powagi zwaną sumieniem. Tylko, że zafajdana pielucha katolickiego sumienia nie poddaje się tej czynności. Nieużywana – tak.

 

GENEZA INKWIZYCJI KATOLIKIEJ

Śmiercią za herezję karano już w starożytności, średniowieczny zaś Kościół katolicki zadekretował ją ostatecznie w 1197 roku. Na soborze latarańskim IV w 1215 roku ustalono, że sądzenie za herezje należy do katolickiej władzy duchownej, wymierzanie zaś orzeczonej kary do władzy świeckiej.

W tym też wieku powstaje sekciarski zakon dominikanów powołany specjalnie do walki z albigensami. W podobny sposób jak potem powołano zakon jezuicki do walki z Reformacją. Wiadomo jak „psy pańskie” przyczyniały się do walki z kacerzami (innowiercami). Właśnie dominikanie i franciszkanie byli najczęściej zbrodniczymi inkwizytorami. To właśnie im w roku 1233 papież Grzegorz IX powierzył „inkwizycję” czyli „badanie” podejrzanych, gdy odjął ją biskupom. „Inkwizycja” znaczy właśnie „badanie”. Sama instytucja zwana Inkwizycją w jej współczesnej formie powołana została przez papieża pederastę i lubieżnego wszetecznika Lucjusza III w roku 1184, ale to Grzegorz IX zmienił działanie systemu „badania”, jak powiedziano wyżej. Jak się okazuje nie ma jednego jednolitego aktu powołującego tę ludobójczą instytucję.

W każdym razie na arenę dziejów inkwizycja wkroczyła podczas likwidowania społeczności innowierczych, heretyckich waldensów i albigensów, a papieżem uważanym jeszcze i dziś na największego w historii Kościoła, który położył na tym polu znaczne zasługi był zbereźny i lubieżny Innocenty III. Nie zapominajmy jednak, że nie tylko organ, zwany przewrotnie Świętą Inkwizycją zajmował się tropieniem heretyków czyli ludzi wyznających inne religie. Skłonni jesteśmy bowiem obarczać tylko tę jedną kościelną instytucję, podczas gdy winien jest cały Kościół katolicki!

Ściganiem heretyków zajmowali się przecież również biskupi katoliccy, a i do dzisiaj się zajmują. Ba, oni byli pierwszymi, którzy to robili, to wręcz wchodziło w zakres ich obowiązków. A potem właśnie im, jako panom na diecezjach powołanie zależnych tylko od Rzymu funkcjonariuszy (inkwizytorów) niezbyt się podobało, bo traktowali to jako ingerencję w ich obszar władzy. W XX wieku cześć zbrodniczej, inkwizycyjnej czarnej roboty dominikanów przejęły nowe rzeźnicze sekty takie jak Opus Dei, także rodem z Hiszpanii.

„Innocenty III uznał, że najlepiej będzie oprzeć tę represję na sieci parafii, w którychksięża, wspomagani przez ruchome oddziały braci żebrzących, mieć będą wiernych pod nadzorem. W walce z innowierczą herezją cały świat chrześcijański dokładnie pokratkowano. (…) każdy wieśniak był odtąd czyimś parafianinem (…). Sobór laterański nakładał na wszystkich świeckich obowiązek pójścia raz w roku do spowiedzi i komunii katolickiej; miało to dostarczyć proboszczowi wykazu opornych, umożliwić odszukanie potajemnych heretyków (pogan), ułatwić polowanie na czarownice”.

Czyli już wszystko jasne, prawda? Wiadomo dlaczego budowano silny system parafii i skąd wynikało staranie o to, by wierny odbywał regularne praktyki, to znaczy zachodził do kościoła katolickiego. Głową diecezji zaś był biskup i „jemu to przypadły określone zadania. Nadzoru antyheretyckiego (dziś antysektowego – polegającego na bezlistosnym tępieniu tzw. Nowych Ruchów Religijnych i „Sekt”) przede wszystkim. Biskupi trybunał rozpatrywał normalnym trybem, z oskarżenia, uchybienia przeciw dyscyplinie kościelnej. Obok tego powstała jednak procedura wyjątkowa, inkwizycja. W tym wypadku nie czekano,aż wpłynie skarga, biskup sam podejmował dochodzenie.” [1].

Jednolite ciało sprawnie zorganizowane i podległe Rzymowi (Watykanowi) zwane potem Inkwizycją powołano właśnie dlatego, że biskupi nie zawsze wywiązywali się ze swych obowiązków, i dochodziło do gorszącej niejednorodności, bo na przykład w jednej diecezji biskup karał jakiś „występek”, a na ten sam występek inny biskup patrzył przez palce. Zdaniem Rzymu mniej gorszące było powołanie dbającej o jednolitość instytucji, która za dany czyn wymierzała określoną, taką a nie inna karę. Jak palić na stosie, albo obcinać język to za to samo. Czyż to nie budujący wkład Kościoła w dziedzinę prawa karnego?

 

PSY PAŃSKIE JESZCZE SZCZEKAJĄ, WARCZĄ I GRYZĄ!

W trzynastowiecznej Europie jedną z głównych podpór katolicyzmu były sekciarskie i odizolowane od normalnych ludzi zakony, które wyrosły z takich właśnie wspólnot, które uważały się za lepsze lub wyższe od innych: benedyktyni i cystersi. Szanowano ich nie tylko za często tylko udawaną ascezę, ale też za wiedzę i rzadkie umiejętności. Powstawały w tym czasie nowe wspólnoty ludzi pragnących żyć w ubóstwie i oddzieleniu od świata.

Z grupy skupionej wokół religijnego paranoika Dominika Guzmana miał powstać zakon dominikanów, a naśladowcy Franciszka z Asyżu dali początek franciszkanom. Obydwa te zakony miały odegrać w zwalczaniu heretyków czyli innowierców olbrzymią rolę. Zwłaszcza paranoik Dominik Guzman od samego początku miał ten właśnie cel i nic dziwnego, że jego inicjatywa zyskała wielkie poparcie papieży katolickich, a on sam został tak szybko po śmierci kanonizowany jako fikcyjny święty katolicki.

Główne zagrożenie dla katolicyzmu w tym czasie także stanowili ludzie, którzy umartwiali się w sposób widoczny dla wszystkich – katarscy kaznodzieje zwani Doskonałymi. Ich popularność miała przynajmniej dwie przyczyny – żyli bardzo skromnie i nikogo nie wyzyskiwali. Ówcześni ludzie widzieli, jak żyją ich biskupi i wiedzieli, że żyją tak na ich koszt. Ich sympatia w naturalny sposób kierowała się ku katarom. Ktoś, kto chciał zwalczać słowem głoszoną przez nich naukę, musiał wykazać się podobnymi cechami. Inaczej nie mógł mieć nadziei, że będzie wysłuchany.

Dominik Guzman rozumiał to i w swojej działalności naśladował katarskich kaznodziejów. Nawet strój, który dominikanie do dziś noszą, był podobny do używanego przez katarów[2] – tylko że doskonali nosili się także na czarno. Dominik wędrował od miejscowości do miejscowości, chodził we włosiennicy, chłostał się stalowym łańcuchem, nigdy publicznie nie sypiał w łóżku, lecz na ziemi lub deskach.[3] Nie ograniczał się do umartwień, nieustannie się uczył i prowadził z katarami dysputy teologiczne. Skupiał też wokół siebie ludzi, którzy również chcieli zwalczać herezję w ten sposób. Wymagał absolutnego posłuszeństwa i odcięcia się od swojej rodziny.

Życie zakonne w chrześcijaństwie zwykle nie czyni człowieka lepszym, ale daje okazję do ukształtowania w nim cech, które w innych warunkach by się nie pojawiły. Dominik Guzman wychowywał ludzi, którzy w walce z herezją mieli nie cofnąć się przed niczym. Niedaleka przyszłość miała pokazać, że robił to bardzo skutecznie i okrutnie. Zakon, który utworzył, uzyskał formalne zatwierdzenie w grudniu 1216 roku i nazwę Ordo Predicatorum – Zakon Kaznodziejski.

Nie należy sądzić, że uważał głoszenie kazań za jedyną dopuszczalną formę walki z herezją. Jego mowa do mieszkańców Prouille wygłoszona po śmierci Piotra de Castelnau nie pozostawia wątpliwości: „Przez wiele lat przemawiałem do was łagodnym głosem, prawiąc kazania, błagając, lejąc łzy. Lecz, jak mawiają w moim kraju, gdzie dobre słowo nie pomoże, tam kij przemoże. Trzeba nam teraz gromić was, wodzowie i prałaci, coście – biada wam! – sprzysięgli się przeciw tej ziemi? I wielu zadać śmierć mieczem, zdruzgotać wasze wieże, obrócić w perzynę wasze mury, ugiąć wasze karki! Siła kija przemoże tam, gdzie łagodność i dobroć nic nie wskórały”. Oto prawdziwe oblicze sekty dominikanów – bandy zwyrodnialców udawających ludzi pobożnych, dobrych i zatroskanych rzekomymi zagrożeniami duchowymi ze strony reiki, bioterapii, wschodnich sztuk walki, jogi czy Hare Kryszna.

Warto zauważyć, że Dominik Guzman obiecał gromić tych, z którymi duchowieństwo diecezjalne nie było skłonne zadzierać – wodzów, a także przedstawicieli tegoż duchowieństwa – prałatów. Te słowa stały się drogowskazem dla dominikanów zarówno za życia twórcy zakonu, jak i na długo po jego śmierci. Wyraz dominicanes można podzielić na dwa „domini” „canes” – „psy pana”. Członkowie zakonu kaznodziejskiego mówili tak o sobie z dumą i bardzo szybko zasłynęli rzeczywiście z wielkiej skłonności do „węszenia”. W Carcassonne i Tuluzie, gdzie dominikanie założyli swoje pierwsze klasztory, szybko zrazili do siebie mieszkańców swoją skłonnością do szpiegowania.[4]

Już Szymon de Montfort korzystał z pomocy Dominika Guzmana i jego braci, kiedy trzeba było rozstrzygnąć o losie podejrzanych o herezję. Wydaje się, że byli przyjaciółmi. Szymon obdarował Dominika Guzmana łupami wojennymi, a ten z kolei ochrzcił jego córkę i udzielił ślubu jego synowi.[5]

Po śmierci obydwu paranoików religijnych o morderczych skłonnościach, zaangażowanie zakonu w walce z herezją nadal wzrastało. W roku 1227 papieżem został Ugolino di Conti di Segni, który przyjął imię Grzegorza IX. Był on gorącym wielbicielem Dominika Guzmana, osobiście poprowadził jego pogrzeb. Przemawiając nad jego grobem, miał stwierdzić: „spotkałem w nim człowieka, który w pełni realizował regułę życia Apostołów i nie wątpię, że połączył się z nimi w ich chwale w niebie.”

Papież ten korzystał z rad dominikanów w sprawach wiary. W roku 1231 powołał „Święte Oficjum” – centralny urząd kierujący walką z herezją. W tym samym roku w bulli Excomunicamus et anathematisamus potwierdził, że katarscy Doskonali powinni być karani śmiercią. Wreszcie w kwietniu 1233 roku wydał dwie bulle. W pierwszej z 10 kwietnia skierowanej do biskupów Langwedocji napisał: „Widząc, jak bardzo wciąga was wir trosk i ledwie możecie wytrzymać ciężar przemożnego niepokoju, uznaliśmy, iż należy dzielić z wami to brzemię, by łatwiej było je unieść. Powzięliśmy zatem zamiar wysłania braci kaznodziejów przeciw heretykom we Francji i w pobliskich prowincjach. Prosimy was, ostrzegamy i zaklinamy, byście przyjmowali ich mile i traktowali dobrze, służąc im w tym  pomocą, tak by mogli czynić swą powinność”.

Bulla z 12 kwietnia 1233, skierowana tylko do dominikanów, głosiła: „Jesteście w mocy  odbierania na zawsze klerkom (tj. duchownym) beneficjów, jak też działania przeciw nim i wszystkim innym bez żadnej apelacji, odwołując się w razie konieczności do jurysdykcji świeckiej”. Jak widać papież zrobił co mógł, aby biskupi i podlegli im duchowni przyjmowali ich mile i traktowali dobrze.” Proces budowy morderczej inkwizycji papieskiej dobiegł końca. Kadr dla niej miały dostarczać wszystkie zakony i duchowieństwo diecezjalne, ale wiodącą rolę odgrywać mieli dominikanie. Psy pańskie spuszczono ze smyczy, dlatego szczekają do dziś na wszystko co DOBRE i POŻYTECZNE.

Zapamiętajmy sobie, że wszystko, co „Dominikańskie Ośrodki Informacji o Nowych Ruchach Religijnych” zwalczają, znieważają, oskarżają, oczerniają – jest na pewno DOBRE i POŻYTECZNE. Złem tego świata są dominikanie i wszyscy, co z tymi bandytami i mordercami polityczno-ideologicznym współpracują! A szkodliwą, groźną, niebezpieczną, destrukcyjną, a nawet morderczą SEKTĄ są sami dominikanie – razem z Opus Dei, Effatha, KANA, OKOPS, Frondą i podobnymi bojówkami faszystowskimi czyli inkwizycyjnymi!

W Polsce do najbardziej przestępczych klasztorów dominikańskich XXI wieku należą ośrodki dominikańskie w Krakowie, Szczecinie, Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. Strzeżcie się Pasa Wściekłego – Inkwizytora Dominikańskiego!

BĄDŹ WOLNY! BĄDŹ WOLNA! BĄDŹMY WOLNI!

STRZEŻMY SIĘ DOMINIKAŃSKIEJ PROPAGANDY!
STRZEŻMY SIĘ SEKTY LEDNICKIEJ!

STRZEŻMY SIĘ SEKTOWEGO PISMA „W DRODZE”!

STRZEŻMY SIĘ DOMU W KORBIELOWIE!

STRZEŻMY SIĘ GROŹNYCH SEKT DOMINIKAŃSKICH Jana Góry, Tomasza Franca, Macieja Zięby, Konrada Hejmo, Tomasza z Akwinu, Bogny Gałeckiej Nawara, Agnieszki Lisieckiej!

Strzeżmy dusze przed toksycznym jadem dominikańskiej propagandy nienawiści zionacej ze stron Dominikańskich Ośrodków Informacji! Gebbels mógłby się uczyć od dominikanów…

Strzeżmy się dominikańskich psychomanipulatorów uważajacych się za dominikańskich „psychologów”, aby dzieciom nie zrobili wody z mózgu. Strzeżmy się perfekcyjnej psychomanipulacji i prania mózgów dokonywanych nawet na dzieciach przez mających kilka wieków morderczej historii dominikańskich psychomanipulacji. Hasło psychomanipulacja to produkt PSÓW PAŃSKICH!

 

Przypisy:

[1] Przytoczenia pochodzą z książki Georgesa Duby „Czasy katedr”, s.171″

[2] Roman Konik, op. cit., str.33.

[3] Michael Baigent, Richard Leigh, op. cit., str.22.

[4] Michael Baigent, Richard Leigh, op. cit., str.24.

[5] Michael Baigent, Richard Leigh, op. cit., str.23.

Profesor doktor habilitowany Akatol Antysektowicz

Uniwersytet Warszawski

komentarzy 26 to “DOMINIKANIE – Inkwizycyjna Sekta Psów Pańskich”

  1. Karolina Jachimowicz Says:

    Świetny artykuł.

    • prostaczek Says:

      Rzeczywiście świetny, tylko trochę przydługi, zawierający powtórzenia oraz błędy literowe. Wymaga przeredagowania. Napisany jest z pasją przypominającą dominikański zapał. Coś jakby: klin-klinem.

  2. Karol Niewiadomski Says:

    No super, świetnie! Zajebista bomba! Ostrzegamy przed niebezpieczną, groźną sektą dominikanów!

    Stop zbrodniczej sekcie dominikańskich ludobójców!

    Taka sekta jak dominikanie powinna być z uwagi na ludobójstwo i terroryzm zakazana i zdelegalizowana w Polsce!

    Skonfiskować majątki sekty dominikanów! Bo pochodzą z rozboju i terroryzmu, z napadów rabunkowych! A mafii trzeba zabrać wszystko co nakradła w rozbójniczym procederze!

  3. Jan Baz Says:

    Z tego co wiem to Dominikanie w swych ośrodkach pomocy ofiarom tak zwanych sekt (n.r.r.) używają wobec delikwentów którzy zgłoszą się do nich lub ich rodzinka na siłę zaciągnie ordynarnej przemocy psychicznej i metod opartych na praniu mózgu. Ich działalność od zaplecza wygląda pewnie dosyć parszywie. Moim zdaniem metodą stosowanym przez „braci miłosierdzia” powinna się przyjrzeć prokuratura. Biada jak się im wpadnie w łapy…

  4. Jacek Stopiński Says:

    Wniosek: sekta dominikanów musi zostać natychmiast postawiona w stan likwidacji. Kasata sekty dominikanów musi znacjonalizować jej majątki! Ale by się dziurę budżetową zlikwidowało! Ta sekta kradła Polskę od wieków! Dość tolerancji dominikańskich zbójów i złodziejów!

  5. Jacek Stopiński Says:

    Bądź wolny! Uwolnij się od wszelkiego dominikańskiego wpływu złego – satanistycznego!

  6. violet Says:

    super witryna, moge od siebie tylko dodac, ze gdybym 20 lat temu miala dostep do tak rzetelnych informacji na temat niebezpiecznych sekt uratowalabym swoja rodzine…wyrazy szacunku dla tworcow tej witryny!

  7. Wojtek Walkiewicz Says:

    Super dobra stronka o niebezpiecznych sektach katolickich!

  8. Wojtek Walkiewicz Says:

    Taki dominikanin Tomasz Franc czy tam Franz nie jest żadnym psychologiem, tylko niebezpiecznym inkwizytorem psychomanipulantem zwalczającym w mediach religijną konkurencję Krk w sposób brutalny. Używa psychomanipulacji i robi ludziom normalnym wodę z mózgu! Rozcieńcza mózg i ludzie słuchając czy czytając taki durny młot na czarownice wierzą mu tak jakby byli zahipnotyzowani albo w stanie lunatyzmu. Tomasz Franc to prawdziwa Franca o destrukcyjnym wpływie na umysły ludzi. To jest taki typ pijaka, co wszystkim wmówi, że muszą się z nim napić, a robi to tak hipnotycznie, że aż się trudno potem uwolnić. Trzeba skorzystać z deprogramingu, żeby się uwolnić od wpływu dominikanina Tomasza Franca. To bardzo niebezpieczny sekciarz i akwizytor, a może i akwizytor. Wciela cię do sekty katolickich dominikanów i jesteś jak zombi niewolnik, co to musi kasę na sektę dominikanów płacić, a i jeszcze majątek przepiszesz, tak cię Tomasz Franc zakręci i zaczaruje!

    • wera Says:

      poznałam i nie zgadzam się , ciekawy, mądry człowiek, jego opinie są wyważone i rozsądne, a cały artykuł jakis taki przesycony…strachem?

  9. Ryszard Says:

    Zachęcam do spotkania z Dominikaninem 🙂

  10. RZESZÓW Says:

    Witam. Jestem z Rzeszowa, a piszę o tym skąd tylko dlatego że tu jest taka dziwna organizacja Dominikanów (nie jedna..) która już od szkoły podstawowej przyciąga dzieci, jedna osoba z mojej rodziny tam chodzi (myślałem że nic na to nie poradzę, ale ten artykuł może to zmieni).. w sumie nie interesuje mnie życie religijne innych ludzi ale jeśli oni nie maja dystansu do siebie i nie widzą że biorą udział w sztucznym tworze który przy okazji wyjazdów integracyjnych ma ich przywiązać do religii w taki sposób żeby byli całkowicie ślepi na historię tej organizacji to tragedia prywatna murowana w konfrontacji z faktami albo infantylizm czy wręcz faszyzm gdy tłumaczy komuś wyciągającemu wnioski ludobójstwo jakimiś religijnymi hasłami że ‚trzeba wybaczać’. Dla mnie to jest nie do pojęcia i tak szokujące kiedy rozmawiam z katolikami że trudno jest zachować szacunek do takiego człowieka.. nie jestem kimś wykształconym ale czytam dużo i jakoś tak naturalnie oceniam jako głupie tłumaczenie morderców i nie dostrzeganie metody w tych wszystkich zbrodniach.. a gdyby ludzie czytali ze zrozumieniem o czym mówił Jezus to trzymali by się z daleka od kościołów bo.. czy półprawdy kościoła katolickiego nie są kłamstwami skoro tak wszyscy sadzą że prawda jest jedna i zawiera się w tych podstawowych postulatach jakimi jest 10 przykazań? (to tak w odniesieniu do katolików tylko oczywiście)..

  11. q Says:

    przepraszam państwa ale się pogubiłem. czytając tą stronę to odkrywam ze wszystko dookoła to jedna wielka sekta. Ludzie ,którzy redagują tą stronę są wspaniali, bo ujawniają najbardziej morderczą sektę jaką jest sekta dominikanów???

  12. tom Says:

    Ale dobre antidotum na bełkot dominikańskiej sekty

  13. Mieczyslaw Z. Says:

    DZIĘKUJĘ!!!
    Ten portal jest niezbędny i konieczny!!! Nie od razu wszystkim zdolnym do myślenia odmuli rozum, ale na pewno uświadomi, że coś jest nie tak! Crześcijańskie wartości: LUDOBÓJSTWO! i HIPOKRYZJA!….Przeszło 1600 lat zakłamania, okaleczania, rabowania, zastraszania, mordowania, ogłupiania, wymuszania, pastwienia się nad wiernymi i nakazywanie mordowania niewiernych w imię BOGA!!! (Gdyby ich Bóg istniał NIE POZWOLIŁBY NA TE OKRUCIEŃSTWA!!!). KRK kłamał, kłamie i musi kłamać by nadal istnieć! A robi to w sposób najbardziej obrzydliwy z możliwych…. CAŁY ŚWIAT ODWRACA SIĘ OD TEJ OBRZYDLIWOŚCI wmawiającej nam, że dziedziczymy po Adamie grzech śmiertelny i póki nie uwierzymy w ich Boga (i kilkadziesiąt tysięcy ich świętych (świętych -łącznie z Psiogłowcami(?!, np. w. Krzysztofem)) ) nie będziemy zbawieni!!! KONIEC Z SIANIEM TEJ PSYCHOLOGICZNEJ DESTRUKCJI !!!
    NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ OD ZAKŁAMANIA, GŁUPOTY I PRZESĄDÓW !!!

  14. Mieczyslaw Z. Says:

    …chciałbym (również) dodać wyrazy szacunku dla Twórców Tej Strony!

  15. Dorota Magda Weinar Says:

    Kościół katolicki to zawsze zdrajca Narodu Polskiego. Targowica była katolicka, rozbiory były katolickie. Okupacja hitlerowska była katolicka. Adolf Hitler był politykiem Akcji Katolickiej w Niemczech. Akcja Katolicka rządziła Hitlerem, a Akcją Watykan i papież. Księża to od zawsze pijaki, zboczki, dymają dzieci na oazach, inkwizytorzy zbrodniarze. Nie ma nic dobrego w katolicyzmie. Pedofilia księży i zakonników katolickich trwa od 2 tysięcy lat.

    Pozdrawiam

    Zapraszam na dobre jedzonko i medytacje

    tel. 661 598 061

    Dorota Magda Weinar z rodu Kapiszka

    Gdynia
    Dorotka Cathering

    • kanzas2000 Says:

      Doroto Magdo Weinar z rodu Kapiszka,
      nawet gdybyś jako dorosła osoba czytała tylko „Książkę kucharską” prowadząc swój „Dorota Cathering” i nic ponadto, to z podstawówki powinnaś pamiętać, że było trzech zaborców Polski w XVIIIw.: Prusy, Rosja i Austria ( i trzy fazy rozbiorów). Rosja była i jest prawosławna. Prusy były protestanckie. Austria katolicka – brak udziału w II rozbiorze – najmniej wzięłą, a okupacja najłagodniejszy dla Polaków.
      Mam nadzieję, że Twoja wiedza o gotowaniu jest większa niż o historii czy też o otaczającej nas rzeczywistości 🙂 bo inaczej nie wróżę Ci sukcesu w gastronomii.
      Czy wiesz kim byli i co się stało z np: ks.Popiełuszko, ks. Niedzielakiem, ks. Suchowolcem, ks. Zychem? A może chociaż postać ks. Andrzeja Boboli ks. Ignacego Skorupki obiła Ci się o uszy? O tysiącach innych księży nie wspomnę. Ludzi oddających życie za Ojczyznę lub mordowanych z Jej powodu nazywasz zdrajcami? To po której stronie Ty stałaś (stoisz)?
      Do innych Twoich „argumentów” nie warto się zniżać. Poziom podobny do „artykułu”. A’propos, skąd to? Czy „artykuł” to przedruk z sowieckiego „Bezbożnika”?
      Miło, że sama przyznajesz, iż to właśnie Kościół Katolicki jest TYM JEDYNYM założonym przez Chrystusa Kościołem, bo jak sama piszesz: Kościół Katolicki „..,trwa od 2 tysięcy lat”.

  16. Denzelon Says:

    Czy tylko mi wydaje się, że większość komentarzy brzmi sarkastycznie?

  17. krzynio40 Says:

    Swietnie jutro idę się zapisać na jogę. Dziękuje za wskazówki .

  18. Sławomir Says:

    Odpowiem durniowi tytułującemu się kanzas 2000: jesteś kompletnym idiotom. Pomijając to, że pojęcia nie masz o tym co się w kraju i na świecie działo i dzieje w ty i o rozbiorach Polski jesteś obrońcą zwyrodniałych ludobójców, których określa się jako bandycki kościół rk. Warto cię idioto spalić na stosie albo rozerwać żywcem końmi abyś kołku zdał sprawę sobie z tego jakich potwornych gadów bronisz.

    • Lech Miłaczewski Says:

      Sławomirowi: Trochę mętna ta wypowiedź. Warto poprawić styl i interpunkcję. Przeciwników nie należy obrażać, bo oni obrażą ciebie, ty – ich, i tak będziecie mieli zajęcie do końca świata a tymczasem w piekle już smoła w kotłach się podgrzewa…

  19. pebe Says:

    Niech Was Bóg błogosławi!

  20. natfari Says:

    Same racjonalne argumenty! Dominikanie to sekta pełna jadu!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: