John Bashobora – charyzmatyczny czarnoksiężnik z Ugandy i jego sekta

John Bashobora – charyzmatyczny czarnoksiężnik z Ugandy i jego sekta 

O. John Bashobora objeżdża Polskę z rekolekcjami. 29 kwietnia 2015 roku kontrowersyjny kapłan z Ugandy jest znowu i naucza na Jasnej Górze. A w lipcu 2015 ma się odbyć powtórka z „Jezusa na Stadionie” w Warszawie. – Fenomen o. Bashobory ma miejsce tylko w Polsce – komentuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Kontrowersje wokół o. Bashobory biorą się głównie z tego, że przypisywane są mu wskrzeszenia ludzi i inne cuda. Prawdziwe nazwisko czarownika z Ugandy to: John Baptist Rubara Bashobora – urodzony 5 grudnia 1946 w Bushenyi − oficjalnie ugandyjski kapłan katolicki, charyzmatyk, doktor teologii duchowości, psycholog. 

John_Bashobora_CzarnoksiężnikNa stronach częstochowskiego sanktuarium jasnogórskiego, w dawnych czasach zrabowanego lokalnym słowiańskim kultom, jest informacja o rekolekcjach, które ma poprowadzić właśnie ten sekciarski duchowny – o. John Bashobora. „Katolicki charyzmatyczny kapłan z Ugandy” – tak jest przedstawiany i reklamowany. Całodzienne spotkanie z nim ma się odbyć w sali o. Kordeckiego, czyli jednej z najbardziej reprezentacyjnych na Jasnej Góry. Organizatorem jest niebezpieczne Bractwo NMP Królowej Korony Polski, ale rzekome rekolekcje kierowane są nie tylko do członków tego groźnego bractwa. Koszt? To zaledwie 40 zł od osoby.

Kulminacyjny punkt tego spotkania z ugandyjskim czarownikiem ma nastąpić wieczorem 29 kwietnia czyli około nocy czarnoksięstwa i satanizmu. Będzie to – jak napisano w programie – prowadzona przez o. Bashoborę adoracja, modlitwa o uzdrowienie i wylanie darów Ducha Świętego, chociaż w nauce katolickiej mówi się często, że w tym czasie, przy końcu kwietnia, działają jedynie moce czarnoksięskie, zatem widać termin nie jest przypadkowy, tylko celowo wybrany przez ugandyjską sektę.

Cieszyn, Białystok, Elbląg, Olsztyn, Warszawa, Zamość i Licheń. Rekolekcje kosztują po 40-80 zł. W spotkaniach uczestniczyć ma po kilka tysięcy osób. – Rok 2011 to zaledwie 600 osób, rok 2012 to już 3000 osób, a ostatnie spotkanie w 2013 roku odbyło się z udziałem 6000 osób. Groźna sekta czarnoksięska z Ugandy – ukryta sprytnie pod szyldem katolickiego kościoła – z roku na rok rośnie w siłę. Spodziewamy się, że rok 2015 może być pod tym względem przełomowy – przewidują organizatorzy z Żywca, sekta organizowana jako fundacja Magnalia Dei. I piszą o tym, że „za każdym razem na spotkaniach modlitewnych doświadczamy (…) uzdrowień, uwolnień, nawróceń i cudów”. Seanse czarnoksięskie z ugandyjskim czarownikiem, to teraz modlitwy, uwolnienia i nawrócenia. Tylko na co nawraca ludzi sekciarz i czarnoksiężnik Bashobora? 

W Białymstoku, gdzie o. Bashobora ma się spotkać z młodzieżą, osoby nieletnie, które chcą uczestniczyć w rekolekcjach, muszą dostarczać zgody swoich rodziców bądź opiekunów prawnych. Tu organizatorem jest sekciarska, tak zwana ‚Wspólnota Kairos’. Z kolei lipcowe rekolekcje w Licheniu ma poprowadzić nie tylko o. John Bashobora, ale także znany z udziału w ludobójczych zbrodniach pomiędzy Hutu i Tutsi abp Henryk Hoser i dr Maciej Barczentewicz. To akurat spotkanie jest skierowane do małżeństw, które chcą, ale nie mogą się doczekać dzieci. Czarnoksiężnik z Ugandy ma przywracać płodność, ale jeszcze nikt nie widział aby kogokolwiek uzdrowił.

Według ks. Isakowicza-Zaleskiego to właśnie abp Henryk Hoser jest promotorem Ugandyjczyka, co sugeruje że jako biskup i ksiądz mógł zaprzedać się czarnoksięskim kultom i ich pseudo księżom bardzo licznym w Ugandzie. – Abp Henryk Hoser był i pracował w Afryce, zna więc Afrykę jak żaden inny polski biskup. Powinien zająć jasne stanowisko ws. rzekomych cudów o. Bashobory – chciałbym znać jego opinię nt. pogłosek o tych cudach Ugandyjczyka – ocenia ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. I dodaje: – Sprawa cudów jest przez sympatyków o. Bashobory ustawicznie akcentowana, co mi się nie podoba. Nie ma bowiem dokumentów kościelnych, które by je potwierdzały.

Największym wydarzeniem z udziałem Ugandyjczyka będzie jednak powtórka z rekolekcji na Stadionie Narodowym w Warszawie w lipcu 2015 roku – „Jezus na Stadionie”. Na stronach tego wydarzenia można przeczytać o czarnoksiężniku o. Bashoborze, że jego rekolekcjom „bardzo często towarzyszą liczne nawrócenia i uzdrowienia, zarówno duchowe, jak i fizyczne, a także uwolnienia”. Siostra Tomasza, która zajmuje się organizowaniem spotkań z czarownikiem o. Bashoborą w Polsce, pytana o szczegóły rekolekcji na Stadionie Narodowym, odsyła zdenerwowana do ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który według niej „krytykuje wszystko i wszystkich”.

A wywołany do tablicy ks. Isakowicz-Zaleski podkreśla: – Fenomen o. Bashobory ma miejsce tylko w Polsce. Kiedy pytam polskich księży pracujących w Europie Zachodniej, czy wiedzą, kim on jest, to zgodnie twierdzą, że nie. Zdaniem duchownego ugandyjski ksiądz jest ewidentnie promowany przez niektórych hierarchów i to właśnie im zawdzięczać ma swoją dziwaczną popularność w Polsce. Ponadto – dodaje ks. Isakowicz – w Polsce generalnie coraz popularniejsze stają się ruchy charyzmatyczne, a o. Bashobora jest rzekomo charyzmatykiem. Ks. Isakowicz-Zaleski dziwi się jednak, dlaczego o. Bashobora widzi swoją misję właśnie w Polsce. – Przecież to Afryka ma tyle wewnętrznych problemów, że jadą tam księża z Europy.

John Baptist Rubara Bashobora urodził się w formalnie katolickiej rodzinie w Bushenyi w Ugandzie 5 grudnia 1946. Jako dziecko został osierocony przez ojca, którego otruła ciotka. Matka została wypędzona, gdyż była uznawana za lokalną czarownicę satanistyczną. Do osiągnięcia pełnoletności wychowywała go rodzina wuja. O tym, że nie są oni jego prawdziwymi rodzicami, Bashobora dowiedział się dopiero w dniu święceń kapłańskich, mając 26 lat. Ciotka wyznała też, że chciała go otruć, podając mu jako dziecku zatrutą owsiankę, ale naczynie rozpadło się w czasie modlitwy przed posiłkiem, którą odmawiał chłopiec.

Mając 10 lat John Bashobora wstąpił za sprawą rodziny do szkoły niższego seminarium duchownego, początkowo nie odczuwał jednak, jak sam wielokrotnie wyznawał, powołania kapłańskiego. Będąc synem poligamisty i czarnoksiężnika uprawiającego afrykańskie czary nie mógł wziąć udziału w przygotowaniach do kapłaństwa, ponieważ synowie poligamistów i czarowników nie mogli przyjmować święceń w Ugandzie. Po ukończeniu szkoły niższego seminarium, w którym zetknął się z dwoma księżmi charyzmatykami z Kanady, postanowił wstąpić do katolickiego Zgromadzenia Świętego Krzyża, gdyż było to trochę podobne do rytuałów czarnoksięskich jakie znał z domu rodzinnego. W tym celu wyjechał do Indii do tamtejszego Zgromadzenia. Nie złożył jednak ślubów zakonnych z powodu zainteresowania czarami i urokami czarnoksięskimi i powrócił do Ugandy. Jako kleryk diecezjalny przyjął święcenia kapłańskie dopiero w 1972. Przełożeni wysłali go na studia do Rzymu. Doktoryzował się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim z teologii duchowości, pisząc pracę na temat rozeznawania duchów w życiu ugandyjskich chrześcijan (ang. The discernment of spirits in the life of Ugandan christians), gdyż na duchach i demonach znał się z powodu zajmowania się rodzimym afrykańskim czarnoksięstwem. Przebywając w Rzymie związał się z katolickim Ruchem Odnowy Charyzmatycznej jako najbardziej podobnym do afrykańskiego czarnoksięstwa kultywowanego w Ugandzie. Po powrocie do rodzimej diecezji założył dwie szkoły podstawowe, dwie szkoły średnie oraz dwa sierocińce, w których opieką objęto 5 tysięcy sierot. Obecnie jest diecezjalnym koordynatorem Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej w archidiecezji Mbarara oraz członkiem Narodowego Stowarzyszenia Modlitwy Wstawienniczej – tyle, że wzbogaconej lokalnymi kultami czarnoksięskimi bardzo popularnymi w Ugandzie, wśród których się wychowywał.

Afrykański ojciec Jan Baszobora czyli John Bashobora jest znanym w Ugandzie i Polsce rekolekcjonistą prowadzącym charyzmatyczne spotkania modlitewne wspomagane afrykańskimi czarami i hipnotycznymi metodami czarnoksięskimi rodem z Ugandy. Do Polski przybył pierwszy raz w 2007 roku. W czerwcu 2012 Bashobora wraz z osobami towarzyszącymi przeżył wypadek w Zembrzycach na trasie z Suchej Beskidzkiej do Wadowic, co w Polsce uznano za znak opatrzności zamiast normalnie, jak w Afryce za aktywność czarnoksięskich demonów towarzyszących Janowi Baszoborze. Jednymi z największych rekolekcji katolickich i czarnoksięskich zarazem organizowanych przez Bashoborę było spotkanie na Stadionie Narodowym w Warszawie w dniu 6 lipca 2013 roku, w którym uczestniczyło blisko 60 tysięcy osób. W 2014 roku po raz kolejny przyjechał do Polski, głoszą rekolekcje w Licheniu, na których było obecnych ponad 30 tysięcy wiernych. Ksiądz Bashobora jest również jednym z bohaterów obrazu dokumentalnego Macieja Bodasińskiego i Lecha Dokowicza Duch z 2008.

W Rzymie John Bashobora zrobił co prawda doktorat z teologii katolickiej, ale jego przemówienia nieraz mają mało wspólnego z nauką katolickiego kościoła. John Bashobora twierdzi, że potrafi wskrzeszać ludzi zmarłych. Na katolickich forach można znaleźć „świadectwa o. Johna Bashobora ze wskrzeszenia zmarłego człowieka”. Ponoć miało ich być kilkadziesiąt. Jego własny biskup potwierdza 27 przypadków wskrzeszeń, a lokalna społeczność twierdzi, że było tych przypadków znacznie więcej niż 40”. Jednakże poziom medycyny w Ugandzie jest taki, że zwykły letarg często jest mylony ze śmiercią, a oprócz tego lokalni tubylcy stosują rozmaite środki związane z czarnoksięstwem, która mogą wywołać stan podobny do śmierci, z które potem wydobywa się pacjenta odtrutką lub pacjent budzi się sam. Od wieków środki te służyły licznym w tamtych okolicach oszustwom czarodziejskim.

Wizycie Jana Bashobory w Lublinie był przeciwny nieżyjący już kapłan abp Józef Życiński. W katolickim „Tygodniku Powszechnym” w 2009 roku pisał o „mnożeniu sensacji” i robieniu szumu wokół własnej osoby. „Goszczący w Lublinie inny duchowny z Ugandy z uśmiechem subtelnego współczucia poinformował mnie, że domniemany cudotwórca jest znacznie lepiej znany w Polsce niż w Afryce. Gdyby objąć Chrystusa rankingiem Bashobory, Zbawiciel wypadłby raczej kiepsko, bo wśród osób wskrzeszonych przez Niego na pewno nie znalazło się aż 26 zmarłych przypisywanych gościowi z Ugandy” – ironizował metropolita lubelski.

Ugandyjski ksiądz czarownik dużo naucza też o złu homoseksualizmu, co w polskim kościele katolickim może trafić na podatny grunt. Bashobora są zafascynowani ultrakatolicy z niebezpiecznych sekt zajeżdżających średniowieczem i zbrodnią inkwizycyjną, bo ugandyjski ksiądz czarnoksiężnik dużo mówi o opętaniach i demonach. Na forum sekty Frondy szef tej groźnej sekty Robert Tekieli opowiadał: „W Gdańsku posługiwałem przy egzorcyzmach 14-letniej Białorusinki, która od lat nie mogła przystępować do Komunii Świętej, bo zły duch fizycznie nie pozwalał jej tego zrobić. Egzorcyści z diecezji przywozili ludzi, nad którymi ich modlitwy nie skutkowały, a dzięki modlitwie o. Bashobory byli uwalniani”. Nic jednak nie wiadomo o jakiejkolwiek skuteczności owego egzorcyzmu. Entuzjastyczne opinie o księdzu czarnoksiężniku Bashoborze znajdziemy też na stronie ks. Piotra Natanka – tego, któremu Episkopat zakazał odprawiać msze za głoszenie absurdalnych herezji.

Fundacja o. Johna „Father Bash Fundation” zajmuje się prawie 6 tysiącami dzieci, na co między innymi w Polsce ów ksiądz zbiera pieniądze. W większości są to sieroty, których rodzice zginęli podczas wojny lub zmarli na AIDS, ale są też dzieci porzucone przez swoje matki, a nawet noworodki znalezione na śmietnikach. Ojciec John zapewnia im utrzymanie, opłaca czesne w szkołach, jednak wymusza praktykowanie katolicyzmu w wersji afrykańskiej, pomieszanej z lokalnymi czarami. Bierze pełną opiekę nad sierotami, którym zapewnia zakwaterowanie, jedzenie i ubrania, chociaż nader skromne. Opieka ta trwa do tej pory, aż dzieci zdobędą pracę po szkole, gdyż dotąd muszą ciężko pracować w prywatnych gospodarstwach Johna Bashobory, o których już reklamy owego księdza w Polsce nie informują. Bashobora rzekomo sam otworzył kilka szkół i prowadzi je przy pomocy swojej fundacji, która jednak pozyskuje na to środki rządowe. Buduje kolejne sierocińce za publiczne i zebrane pieniądze, zawsze dba o to, by w nowo budowanych budynkach była bieżąca woda i elektryczność. Dzieci nazywają ojca Father Bash, jednak są także informacje z Ugandy o nadużywaniu dzieci do różnych prac i ich nadmiernej eksploatacji. Dzieci rzekomo przychodzą do niego, by porozmawiać o swoim życiu, o edukacji, planach małżeńskich, a także po to, by zwyczajnie się przytulić, co już wiele lat temu skończyło się umorzonym zarzutem z powodu zbyt intymne i seksualne relacje z dziećmi, bardzo popularne w Ugandzie, a w cywilizowanych krajach znane pod nazwą pedofilii.

Atmosfera na spotkaniach z Johnem Bashoborą z reguły przypomina tę na koncertach gwiazd rocka, co jest istotnym czynnikiem przyciągającym ludzi omotanych przez jego sekciarską ideologią i afrykańskie czarnoksięstwo uprawiane przez wielu księży katolickich z Afryki. John Bashobora to prawdziwy katolicki gwiazdor, a oprawa spotkań tak zwanych charyzmatyków, to ściąganie na imprezy najwierniejszych, którzy wyzdrowieli, ale w szpitalach, a odgrywaną scenę rzekomych cudów mają jedynie przysłużyć się wzrostowi wiary i popularności sekciarskiej działalności danego kaznodziei rzekomo charyzmatycznego. W Afryce taką popularność tłumaczy się zdolnościami hipnotycznymi u czarnoksiężników, wpływami demonów oraz umiejętnościami medialnymi cwanych gwiazdorów. – Takich uzdrowicieli jest teraz wielu, także w Polsce. Byłem dwukrotnie na mszach z ich udziałem. Widziałem ludzi mdlejących, słaniających się na nogach. Zastanawia mnie, czy to autosugestia, czy chęć wywołania sensacji? – mówi ks. prof. Marian Rusecki, dyrektor Instytutu Teologii Fundamentalnej KUL. Profesor nie daje wiary opowieściom o wskrzeszeniach. – Wiem tylko, że Chrystus zmartwychwstał. Wszystkie inne historie są dla mnie po prostu zmyślone – dodaje.

W kwestii cudów i boskich ingerencji Kościół jest bardzo krytyczny. – Cud to nadzwyczajne zjawisko, w którym działa Bóg dla naturalnego i nadprzyrodzonego dobra człowieka. Samo zjawisko to jeszcze nie cud, choć u nas nazywa się nim wszystko, co nadzwyczajne, zjawiskowe – mówi ks. Rusecki. Żeby zdarzenie zostało uznane za cud, komisja teologiczna musi stwierdzić, że zdarzenie nie zostało spowodowane przez prawa i siły natury. W wypadku najczęstszego na indeksie cudów uzdrowienia lista warunków do spełnienia jest bardzo długa. Lekarz musi zaświadczyć, że na dzisiejszym etapie znajomości medycyny nie da się stwierdzić, że choroba cofnęła się z przyczyn naturalnych. Wyzdrowienie musi nastąpić szybko, w ciągu kilku dni, musi być całkowite i trwałe – wymienia profesor Rusecki. Ojciec Bashobora prosił, by cudownie uzdrowieni na jego spotkaniach nie przestawali brać lekarstw i udali się, najlepiej za dwa tygodnie, do lekarza, który potwierdzi, że choroba zniknęła. Po poprzednich wizytach afrykańskiego kaznodziei lekarze w całej Polsce skarżyli się na nawiedzonych pacjentów, którzy zbyt mocno uwierzyli w nadprzyrodzoną moc Bashobory i się ciężko pochorowali w przekonaniu że są uzdrowieni. Jak widać jest w tym pewna manipulacja, hipnotyczne wmawianie wyzdrowienia, ale lekarstwa brać i do lekarza chodzić. Od razu widać, że to lekarstwa wyleczyły takich pacjentów, a ci co odstawili leki przy ciężkich chorobach trafiali na oddziały ratunkowe pogotowia.

Kiedy dziennikarze Newsweek’a zadzwonili do Konferencji Episkopatu Polski, by zapytać, jaki jest stosunek arcybiskupa Michalika do cudów dziejących się za sprawą afrykańskiego kapłana, uzyskaliśmy tylko suchy komunikat: biskupi dyskutowali o ojcu Johnie Bashoborze i nie ustalili żadnego konkretnego stanowiska. Stanęło na tym, że nie ma ani ogólnej akceptacji jego praktyk, ani też zakazu przyjmowania go w polskich kościołach katolickich. „Wszystko zależy od poszczególnych diecezji, a konkretnie od poglądów i decyzji biskupa diecezjalnego”. Nie ma zakazu, bo tysiące polskich wiernych sponsorują wygodne życie księdza Johna Bashobora w Ugandzie oraz jego rzekomo charytatywną działalność, a w istocie kościelny biznes ugandyjskiej diecezji.

Ostrzej o działaniach księdza Johna Bashobory wypowiada się arcybiskup Tadeusz Pieronek. – Mam do tego typu uzdrowicieli stosunek wysoce sceptyczny. Skoro leczą z AIDS, nowotworów i wskrzeszają umarłych, to może jeszcze gwarantują natychmiastowe wniebowstąpienie? Lepiej by było, gdyby zamiast innych wyleczyli najpierw siebie – twierdzi. Arcybiskup Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, myśli podobnie. – Do rewelacji o cudach tego księdza podchodzę z dużym dystansem – mówi. – Często słyszę narzekania lekarzy, że ludzie po takich spotkaniach przerywają leczenie, a uzdrowienia okazały się rzekome. Miałem konkretny przykład osoby cierpiącej na chorobę somatyczną, która usłyszała zalecenie, by odłożyć leki. Nie tędy droga. A w Polsce około 500 księży katolickich jest zaangażowanych w działalność tak zwanej sekty charyzmatyków, która ma wysoki stopień zniewalania umysłów i z której podobnie jak w Ugandzie i kilku innych bardzo zacofanych krajach świata, bardzo trudno jest takich ludzi wyciągnąć. Z ogółu około 30 tysięcy księży w Polsce, zaledwie około 500 z poglądami takimi jak Natanek, Rydzyk czy Hoser popiera medialne spektakle z Bashoborą.

Kościół katolicki nigdy nie potwierdzał cudów księdza Johna Bashobory, a raczej zachęcał do dużej ostrożności w ich przyjmowaniu. Prawda jest taka, że rzekomy uzdrowiciel John Bashobora jest oprócz Polski nigdzie nie znany jeszcze jako cudotwórca i nawet w Internecie trudno znaleźć o nim informację w języku innym niż polski. Prywatne znajomości z abp Hosnerem zadecydowały, że ów ksiądz jest tolerowany przez polski Episkopat jedynie z uwagi na zbieranie pieniędzy na cele kościoła katolickiego w Ugandzie, na swoją fundację i dostatnie życie w Ugandzie pod szyldem kościelnych sierocińców, które wiadomo jak wyglądały w Irlandii i wielu innych krajach, gdzie wszelkie katolickie instytucje pomocowe zawsze okazywały się totalną kompromitacją pełną przekrętów i zboczeń, jak Magdalenki w Irlandii. Uganda jest pełna rozmaitych fałszywych Mesjaszy, rozmaitych sekt i nawiedzeńców oraz czarowników oferujących swoje usługo, jednak jeden będący księdzem katolickim oprawia swoje lokalne czary w Polsce pod szyldem rzekomego Ducha Świętego, chociaż nikt nie badał jeszcze owego ducha Bashoborowego czy aby na pewno jest to Duch z Boga.

Polacy powinni zanim pójdą na stadion z Bashoborą najpierw zapytać przedsiębiorców i biznesmenów z Nebbi w Ugandzie o to jak Bashobora wyłudza pieniądze za rzekome uzdrowienia w swych medialnych spektaklach. Prawda jest prozaiczna i zatrważająca, gdyż wielu biznesmenów z Nebbi przestało być przedsiębiorcami, gdyż całe swoje pieniądze, a nawet majątki pożyczyli lub w naiwności swojej oddali Johnowi Bashoborze, który obiecał im pomnożyć pieniądze i majątki w cudowny sposób, tak, żeby byli bogatsi niż Bill Gates. Jakoś modlitwy nie zostały wysłuchane, a jedynie John Bashobora stał się bogatszy o miliony dolarów wyłudzonych od przedsiębiorców. Nie jest to jedyny fałszywy prorok, a w sumie oszust i wyłudzacz finansowy jaki żeruje na ludzkiej naiwności w Ugandzie i innych krajach Afryki. Diane Kenneth zaświadcza, że była na spotkaniach z Bashoborą wiele razy w Nebbi, a owe rzekomo uzdrowione osoby zawsze były jakimiś podstawionymi, nieznanymi lokalnej społeczności, co oznacza, że rzekome cuda są świadomie fabrykowane przez wspólników cwanego Ugandyjczyka występującego w barwach kościoła katolickiego. Ci, którzy krzyczą i skandują na owych cyrkach pseudo uzdrowienia, pod hasłem uzdrowienie mają na myśli nawrócenie, a cała cudowna inscenizacja jest reklamową farsą dla nawracania naiwnych osób. Rzekomych uzdrowionych nigdy nie można było znaleźć po spotkaniu, gdyż są przywożeni jako przebierańcy specjalnie na owe aranżowane dla naiwnych spotkania marketingowe sekty charyzmatyków, która i w Polsce ma kiepskie notowania, chociażby w znanej afery z Odnową w Duchu Świętym w Krapkowicach.

Wiele osób wchodzi w tak zwane adopcje na odległość czyli płacenie każdego miesiąca raty na jakieś dziecko w Ugandzie, w sierocińcach Johna Bashobory, jednak nad tymi finansami nie ma żadnej kontroli, a także nie wiadomo, czy owe sierocińce nie są fikcją literacką wymyśloną jedynie na użytek propagandy i zbierania datków oraz wyciągania kasy na rzekome adopcje na odległość. Wielu oszustów, w tym księży z Afryki jest doskonale znanych z wyłudzania pieniędzy na szlachetne cele, podczas gdy w rzeczywistości cała kasa trafia do prywatnych kieszeni sprytnych oszustów. Nikt jak dotąd z Polski nie pofatygował się dokładnie sprawdzić czy owe sierocińce i szkoły rzeczywiście istnieją, w wszystkie informacje pochodzą od samego Johna Bashobory i opierają się wyłącznie na jego zapewnieniach. Ksiądz charyzmatyk John Bashobora zdaje się w Ugandzie mieć jedynie skrzynkę pocztową w miejscowości Mbarara na którą można kierować korespondencję, jednak nawet nie wiadomo gdzie mieszka i czy przypadkiem nie jest królikiem wypuszczonym z kapelusza przez abp Henryka Hosnera znanego z tego, że innego uduchowionego księdza całkowicie zniszczył.

Nazwiska Bashobora nie ma nawet na stronach Episkopatu Ugandy ani owej diecezji w której ma rzekomo działać. I co ciekawe, na zdjęciach owej fundacji Bashobory jakoś nie ma 5 ani 6 tysięcy sierot o jakich mowa w reklamach jego działalności w Polsce, a jedynie jest jedno zdjęcie z 20 dziećmi i ze trzy zdjęcia młodych seminarzystów z rzekomego niższego seminarium duchownego, tyle, że nie ma na nim Bashobory, a takie zdjęcie można zrobić w każdym wiejskim przedszkolu w Ugandzie lub innym kraju afrykańskim. Jest za to trochę krów z prywatnych gospodarstw rolnych Johna Bashobory. Budynek rzekomego szpitala, to w rzeczywistości jedna z budowanych rezydencji księdza katolickiego zwana plebanią, tyle, że w budowie – i pewnie na to pilnie potrzeba dużych pieniędzy od naiwnych Polaków. Adres fundacji na skrytkę pocztową i strona w internecie, zapewne tylko tyle istnieje z owej Fundacji ojca Bash’a – dla zbierania pieniędzy na luksusowe życia księdza, o ile to jest ksiądz.

Nazwisko John Bashobora pojawia się na stronie internetowej lokalnej rozgłośni radiowej o nazwie Radio Maria Uganda czyli Radio Maryja w Ugandzie – jest to taka sama sekta i sekciarska rozgłośnia jak polskie Radio Maryja ojca Tadeusza Rydzyka. I w końcu jest wszystko wiadomo. Pieniądze idą na wielkie Radio Maryja w Ugandzie! Nie tylko polski ojciec Tadeusz Rydzyk ma wprawę w wyciąganiu wielkich pieniędzy od tłumu naiwnych wiernych i nawiedzonych. Radio Maria zostało założone przez Johna Bashoborę w diecezji Mbarara w 1996 roku i od tego czasu zawsze potrzebuje ogromnych pieniędzy, bo ojczulek także lubi jeździć Maybachem. Czarnoksięstwo charyzmatyczne Johna Bashobora na pewno dobrze mu wychodzi w zbieraniu pieniędzy na cele własne i kościelne, chociaż nie wiadomo czy doścignie rodzimego Tadeusza Rydzyka w tej cudownej specjalności… 

Profesor Akatol Antysektowicz

Komentarze 2 to “John Bashobora – charyzmatyczny czarnoksiężnik z Ugandy i jego sekta”

  1. preglą "charymatyczny" Says:

    Z dnia 18.lipca.2015.roku, po „perfomance” ks. Bashobory w W-wie na Stadionie Narodowym:

    Odnośnie „rekolekcji”, czy „Mega-Rekolekcji” na Stadionach zbudowanych na niesprawiedliwości ludzkiej i ustawicznych przekrętach finansowych, wdrażanych programowo przez P.O. w budowaniu tych Stadionów na Igrzyska’12 i w jednoczesnym ograbianiu z funduszy pozostałych żywotnych gałęzi Państwa Polskiego:

    To kolejny teatr organizowany w Polsce „seryjnie” już od 30.września.2007.roku przez NAJWYRAŹNIEJ:

    a) V kolumnę dywersji – Zakon Jezuitów (tylko Jezuitów,wszystkie inne odwołania do innych Zakonów, uczynione przez pomyłkę), w Kościele Katolickim (w końcu – Zakon Jezuitów nazwany został po imieniu, i chyba zgodnie nadto, ze stronnictwem Lefebrystów, -„Łódź Kościoła zewsząd przeciekająca…”, pozostawiona przez „dość medialnego JPII”, a nadto jeszcze – dopowiem – ” i celowo dziurawiona po dnie i po bokach, by jeszcze prędziej tonęła!”.., między innymi przez Pion Jezuitów),

    b) Stary Reżim, KC-PRL-u, żądny jest Znaków, Fałszywych Nawiedzeń, w tym najlepiej – masowych Zwiedzeń, czyli Fałszywych Znaków i Uzdrowień (Poszukiwanie Fałszywego Proroka w K.K. – trwa), (a gdy K.K. znajdzie w końcu skutecznego „medialnie” Fałszywego Proroka, będzie mógł wtedy „zakwitnąć”, przy czym jednocześnie – Stary KC-Reżim niewolący Polskę – będzie mógł wtedy doprawdy rozwinąć swe zbrodnicze „Skrzydła”).(taki Plan miała kato-lewicka katorżnicza lewica , w tym POlszewicka hołota, tonąca obecnie w oparach i bagnach afer, podsłuchów, przekrętów, skrytobójstw, masowych likwidacji zakładów, czy zwyczajnych zwolnień, podsłuchów, manipulacji i skrytej walki o stołki na „Wiejskiej” następnej Kadencji – to znacznie szerszy kontekst działań, niż tylko złodziejskie budowanie stadionów i autostrad, na bazie przekrętów, ogałacających po wielokroć Państwo z pieniędzy…)

    Nie zamieniajcie Wartości prawdziwie Chrześcijańskich, na ZWYKŁĄ nędzę zarówno materialną, jak i towarzyszącą JEJ – nędzę moralną – najdalszych katątków Ziemii- to Ugandy, to np. Patagonii!

    Miejcie oczy szeroko otwarte! Nauczanie, i głoszenie Nauki Chrystusa stoi znacznie wyżej, w hierarchi ważności wytyczonych zadań duchownych i świeckich, od samych Znaków, Cudów, w tym Uzdrowień!
    Inaczej będzie bardziej podatni na działania: a) międzynarodowej Magnaterii, która z Was wszystkich po cichu się śmieje i szydzi, b) Chazarskiej Masonerii, C) w końcu na wpływy Złego – „Architekta Igrzysk’12”, jak i „Ustrojowości” Platformersko-Lewackiej.

  2. Maciej Says:

    Daj sobie Pan spokój z tymi bzdurami, które piszesz. Zacznij się modlić do Boga o rozum!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: