Ruch Rodzin Nazaretańskich – Sekta w Kościele!

RRN – Niebezpieczna, destrukcyjna sekta w Kościele!

Ruch Rodzin Nazaretańskich (RRN) – maryjny ruch, sekta Maryji w Kościele katolickim, założony w 1985 roku w Warszawie przez ks. Tadeusza Dajczera. Obecnie istnieje w około 40 krajach świata. Należało do niego 45 tysięcy osób (2007), a w archidiecezji warszawskiej, skąd się wywodzi, około 3 tysięce. Posiada sekcje dla dzieci, młodzieży, studentów i dorosłych. Działa jako sekta przy parafiach katolickich. Z raportu komisji diecezjalnej wynika m.in., że członków wspólnoty straszono, jakoby przeciwstawienie się woli kierownika duchowego (byli nimi też ludzie świeccy) groziło nieszczęściem, pechem, katastrofą. Dla Marcina Gugały udział w Ruchu Rodzin Nazaretańskich był tak ciężkim doświadczeniem, że dziś unika wszelkich kościelnych organizacji…

Ruch Rodzin Nazaretańskich był jedną z największych polskich organizacji kościelnych. W 2009 roku się okazało, że to bardzo niebezpieczna sekta. Trudno do nich dotrzeć, a ci, którzy ciągle działają w Ruchu Rodzin Nazaretańskich, nie chcą mówić o wielu sprawach. W pierwszych miesiącach 2009 zamknęli się jeszcze bardziej. Według oficjalnego stanowiska Kościoła katolickiego są członkami niebezpiecznej grupy, a właściwie sektą destrukcyjną. Ci, którzy z RRN odeszli, w większości też woleliby o tym nie opowiadać. Zamknąć ten rozdział i zapomnieć – tak najczęściej tłumaczą milczenie. A niektórzy zwyczajnie się wstydzą tego, że dali się zmanipulować, i sami nie potrafią wytłumaczyć czemu. Jeden powiedział nawet, że do dziś tego nie rozumie. Jakby na parę lat zamknął się w średniowiecznym stowarzyszeniu mistycznym. A przecież chciał tylko zbliżyć się do Boga.

Sekta RRN ma cztery główne formy aktywności:

1. DOMOWY KOŚCIÓŁ – OAZA ŚWIATŁO ŻYCIE – Sekta skierowana do młodzieży prawicowej do dzieci z rodzin związanych z RRN i podobnych organizacji sekciarskich.

2. SPOTKANIA MAŁŻEŃSKIE – formacja dla oazowych młodych małżeństw i nowych przyłączanych.

3. RUCH RODZIN NAZARETAŃSKICH – sekta ascetycznych gorliwców podobna w ideologii do Opus Dei, z którym ma głębokie powiązania.

4. STOWARZYSZENIE RODZIN KATOLICKICH – aktywności RRN prowadzone jako lokalne stowarzyszenia tak, aby nie kojarzyły się z sektą RRN ani Oazą Światło Życie.

Polski Kościół katolicki na własnym łonie wyhodował sobie kolejną autentyczną sektę z praniem mózgów, skubaniem wiernych i kontrolą umysłu. Skandal z Ruchem Rodzin Nazaretańskich (RRN) zmusił pod koniec stycznia 2009 roku arcybiskupa Kazimierza Nycza do bardzo radykalnych posunięć. Afera jest z prawdziwego zdarzenia – bardzo smakowita i właściwie dla wielu aż niewiarygodna. Zaczęło się w roku 1985 w Warszawie, kiedy nawiedzony ksiądz Tadeusz Dajczer założył diecezjalne publiczne stowarzyszenie wiernych Ruch Rodzin Nazaretańskich – prawną instytucję Kościoła katolickiego. Jak przypomina w „NIE” Waldemar Kuchanny (który opisał aferę jako pierwszy), prymas Krk Józef Glemp, ówczesny arcybiskup warszawski, bardzo lubił katolickie stowarzyszenia i ruchy. Inicjatorem RRN jest ks. prof. Tadeusz Dajczer (ur. 1931), który wraz z ks. dr Andrzejem Buczelem (1951 – 1994) i grupą osób świeckich utworzyli w 1985 roku w Warszawie pierwszą wspólnotę ewangelizacyjną, która dała początek Ruchowi Rodzin Nazaretańskich.

Wiemy, jak usilnie Józef Glemp promował faszystowską Akcję Katolicką – dogorywającą dziś po nielicznych już parafiach. Józef Glemp dawał fory sektom ponieważ ruchy lubił, lubił też sekciarski Ruch RN i wielokrotnie wypowiadał się, że Ruch Rodzin Nazaretańskich jest fajny. Bez mrugnięcia okiem zatwierdził jego absurdalny statut. Nie interesowało go, że dokument jest całkowicie niezgodny z prawem: zarówno kanonicznym, jak i ustawą o stowarzyszeniach. W statucie nie ma ani słowa o formule prawnej sekciarskiego Ruchu RN, siedzibie, władzach, celu, finansach i ich rozliczaniu, majątku, oraz sposobie kontroli przez władze kościelne. Ale to jeszcze nic, gdyż Ruch Rodzin Nazaretańskich z wierzchu i z początku wyglądał niewinnie. Miał dążyć do „radykalnego oddania się Bogu” poprzez rekolekcje, spotkania modlitewne i praktycznie nieustanną spowiedź u „kierowników duchowych”. Wszystko szło w miarę normalnie jak na Krk aż do roku 1996.

Wtedy to założyciel, ksiądz ciągle pijany winem mszalnym Tadeusz Dajczer, zaczął zachowywać się dziwnie. Przestał wykładać na Akademii Teologii Katolickiej, pozrywał kontakty, nie wychodził z domu i zaczął żyć właściwie w ukryciu, kontaktując się ze światem wyłącznie za pośrednictwem zaufanych emisariuszy z Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Ci rozpowszechniali legendy, że ksiądz Tadeusz Dajczer to człowiek święty i nawiedzony, który na pograniczu życia i śmierci cierpi, odkupując grzechy członków swego Ruchu. „Cierpiący” rzekomo za miliony ksiądz Dajczer przekazał władzę w Ruchu Rodzin Nazaretańskich w ręce niejakiego Sławomira Bieli. Pan Biela, choć człowiek świecki, posiadał rzekomo tak zwany charyzmat. Otóż jego ustami przemawiała ni mniej, ni więcej tylko Maryja Matka Boska. Dlatego Ruch Rodzin Nazaretańskich pana Sławka Bielę żywił i bronił – jako tzw. charyzmatyka, który „użyczył swej twarzy Maryi” i kiedy mówił Sławek, „mówiła Matka Boska”. Swoim własnym głosem Sławomir Biela przemawiał podobno tylko podczas spowiedzi.

Księża z sekciarskiego Ruchu RN przesłania Maryji Matki Boskiej via pan Sławek Biela  nagrywali i wydawali w postaci książkowej. Książki te za każdym razem miały imprimatur Warszawskiej Kurii Metropolitalnej. Słowem, bez wiedzy Watykanu polski Kościół zatwierdził w Polsce prywatne objawienia maryjne pana Sławka Bieli, które wyglądały tak oto.

„U mnie też Matka Boska działa przez charyzmat. Jeżeli Ona mówi w danej chwili, to jest obecna w tej chwili. Nieważne, czy ma taką czy inną postać. Nieważne jest, czy ma wąsy, czy łysieje lekko na skroniach, czy jest w krawacie, czy w koszuli. Ona posługuje się tylko tą maską, atrapą w tej chwili. Oczywiście nie chodzi o to, że my, tak jak kiedyś to opowiedziane, mamy się modlić do Sławka Biela czy do Matki Bożej. No to może do Matki Bożej, ale Matka Boża w pewnym momencie działa przez tego Sławka, ale to Ona działa, to nie jest rola Sławka, to jest rola Niepokalanej. Czyli patrzenie na Sławka, który mówi, musi być wiarą, że Niepokalana jest przez niego tutaj obecna. To Ona do nas mówi, nie ja.Ale ponownie to wszystko nic. Ruch nabrał cech regularnej sekty katolickiej. Tajemnicę, że przez pana Sławka Biela przemawia Matka Boska, przekazywano członkom RRN podczas spowiedzi, pod sankcją grzechu ciężkiego. Na posłuchanie u samego pana Sławka Biela czekało się godzinami. Bywało, że ludzie modlili się do Sławomira Bieli na kolanach. Ale przed oblicze Sławkowe dopuszczano nie wszystkich. Były różne kręgi wtajemniczenia. Jak w rasowej tajnej sekcie katolickiej. Przed Sławkiem można było dokonać „aktu oddania siebie Maryi” tudzież wstąpić w „strumień łaski specjalnej”. Oczywiście wszystko to było drastycznie sprzeczne z oficjalnym nauczaniem Kościoła katolickiego.

Obowiązywało bezwzględne posłuszeństwo „kierownikowi duchowemu”. Uległość miała wieść „na skróty do świętości”. Krnąbrnych straszono konsekwencjami w postaci cierpień i nieszczęść. Członków Ruchu Rodzin Nazaretańskich namawiano też do „uwolnienia się” spod wpływu więzów towarzyskich, a nawet rodzinnych. Księża ruchu „formowali” kleryków z warszawskiego seminarium duchownego. Po wyświęceniu ludzie ci szli bezpośrednio do Rodzin Nazaretańskich i mieli kontakt już tylko z nimi. Dużo? Zaprawdę powiadam wam – to wszystko nic. W sekcie istniała dziesięcina. Członkowie Ruchu Rodzin Nazaretańskich obowiązani byli do wpłacania na jego rzecz dziesiątej części swych dochodów. Ponieważ w statucie nie ma nic o finansach, nie wiadomo, ile kasy zebrano i na co poszła. Nie wiadomo też, ile osób ruch „złowił” w swoje destrukcyjne macki.

Sekciarska istota Ruchu Rodzin Nazaretańskich była ukrywana przed władzami kościelnymi. Arcybiskup Nycz dowiedział się o tym wszystkim przez przypadek. Księża działający w Ruchu RN pożarli się o władzę. Nycz dowiedział się więc – i podobno dostał szału. Przede wszystkim powołał we wrześniu roku 2007 nadzwyczajną komisję teologiczno-prawną, która przesłuchała księdza Tadeusza Dajczera, pana Sławka Biela i wiele innych osób. Sławomir Biela zwalił wszystko na szefa sekty Tadeusza Dajczera, który miał jakoby wmówić mu „charyzmat maryjny”. Ksiądz Tadeusz Dajczer się wyparł. Jednak dochodzenie komisji ukazało tak wiele przypadków psychomanipulacji i praktyk właściwych podobno tylko sektom – jak kłamstwa, oszczerstwa i pomówienia „w imię Boże”, izolacja nieposłusznych, ścisła kontrola życia członków, naruszanie wolności osobistej, uzależnianie ich od Ruchu, błędy doktrynalne i wypaczona interpretacja Pisma świętego – iż arcybiskup Nycz musiał zadziałać radykalnie.

Na podstawie obszernego raportu komisji arcybiskup Nycz wystosował 28 stycznia 2009 roku w sprawie Ruchu Rodzin Nazaretańskich dekret nr 314/A/2009, który trafił do 40 diecezji w Polsce i na świecie. Ruch Rodzin Nazaretańskich rozkwitał bowiem również w Ameryce Południowej, w USA i na Filipinach. A swoją drogą Sławomir Biela jako nowy prorok wciąż głosi rekolekcje i wydaje książki na całym świecie – choć komisja powołana przez Nycza jasno stwierdziła, że jego „charyzmat” jest nieprawdziwy. Nycz zakazał w trybie natychmiastowym księdzu Tadeuszowi Dajczerowi i większości kapłanów Ruchu Rodzin Nazaretańskich działalności duszpasterskiej i skierował ich na zamknięte rekolekcje. Wszystkie książki i broszury ruchu nakazał wycofać ze sprzedaży i zniszczyć. Likwidacja samego Ruchu Rodzin Nazaretańskich byłaby przyznaniem się do koszmarnej kompromitacji, więc Ruch zostanie „zreformowany” i „oczyszczony z niebezpiecznych naleciałości”, również poprzez zmianę kierownictwa. Tak z podobnymi, podejrzanymi sekciarskimi wspólnotami katolickimi bywało już nieraz.

W dekrecie Arcybiskupa Nycza z 29 stycznia 2009 znajduje się 12 działań do podjęcia przez RRN w celu poprawy jego sytuacji, m.in.- odsunięcie od ruchu ks. Tadeusza Dajczera, ks. Jarosława Piłata, ks. Bolesława Szewca i Sławomira Bieli;- zakaz opierania formacji na terenie archidiecezji na ich dziełach oraz wstrzymanie dalszej dystrybucji materiałów ruchu;- opracowanie nowego statutu Ruchu;- zwrócenie uwagi w formacji na wartość umacniania rodziny oraz godność człowieka;- dbanie o transparentność Ruchu w kwestiach doktryny, formacji i finansów.

Władze kościelne zadziałały i wydaje się, że wszystko wróci do normy, ale trudno będzie zapomnieć o tym, że przez 24 lata w łonie polskiego Kościoła katolickiego bez przeszkód działała klasyczna, psychomanipulacyjna sekta destrukcyjna. Już druga po Kazimierskich betankach – których przełożona też słyszała głosy mając halucynacje. W tym samym czasie Kościół katolicki ostrzegał z całą surowością przed Świadkami Jehowy, Towarzystwem Świadomości Kriszny i innymi, na ogół nieszkodliwymi grupami czy związkami wyznaniowymi, które nie namawiają  ani do zerwania z rodziną, ani płacenia dziesięciny. Cudze ganicie, swego nie znacie. Antyklerykałowie od lat mówili z emfazą, że Kościół to sekta. Nie było w tym zbyt wiele przesady. Większa część Kościoła zawsze była sektą. Ruch Rodzin Nazaretańskich tylko przez ćwierć wieku, ale wytrzepał biskupa Nycza i innych z kasy na miliony złotych, a wszystko pod szyldem Koscioła – sekty jako całości.

„Podstawowym dążeniem Ruchu RN jest droga radykalnego oddania się Bogu. Ks. Tadeusz Dajczer wspomina, że przełomowym punktem jego życia była spowiedź u włoskiego kapucyna – mistyka, Ojca Pio. Spowiednik pytał go wówczas z wielkim naciskiem, dlaczego nie chce iść za Bogiem aż do końca. U podstaw ruchu leży odkrycie, że w świetle wiary każde życiowe wydarzenie ma głęboki sens. Członkowie wspólnot Ruchu Rodzin Nazaretańskich starają się naśladować Jezusa szczególnie w jego ubóstwie i pokorze. Podkreśla się też bardzo rys maryjny”. Twórcy sekciarskiej pseudo-duchowości Ruchu RN inspirację czerpali rzekomo z pism klasyków Karmelu (Jana od Krzyża, Teresy z Ávila, Teresy z Lisieux, Edyty Stein), a także Faustyny Kowalskiej, Maksymiliana Kolbego, Juana Diego oraz ojców pustyni. Niestety jak to katoliccy sekciarze, robiąc wszystko opacznie.

Świecki Instytut Maryi Służebnicy Pańskiej (Secolare)

Jedną z sekciarskich wspólnot związanych z RRN-em jest Świecki Instytut Maryi Służebnicy Pańskiej (wcześniej Dzieło Maryi Służebnicy Pańskiej, Secolare), żeński instytut świecki życia konsekrowanego na prawie diecezjalnym, który rozpoczął działalność w 1986 roku.

Stowarzyszenie Apostolskie św. Juana Diego (SAJD)

Wspólnota męska zainicjowana w łonie RRN w marcu 2005 roku przez ks. Dajczera i Sławomira Bielę, której współzałożycielami byli również ks. Piłat i ks. Szewc, mająca być zaczątkiem męskiego zgromadzenia zakonnego sekty RRN. Stowarzyszenie Apostolskie św. Juana Diego (SAJD) zostało erygowane przez prymasa Józefa Glempa 22 maja 2006 roku. Opiekunem SAJD-u jest obecnie ks. Jarosław Piłat.

Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich

SPSK jest związane z RRN! Niektórzy coś o tym słyszeć powinni, szczególnie jak  zastanawiaj się nad wyborem szkoły dla dziecka.

Po publikacji dekretu w sprawie sekciarskiego Ruchu Rodzin Nazaretanskich jego liderzy w archidiecezji warszawskiej rozpoczęli reformę stowarzyszenia. Na nowo powstałej stronie internetowej znalazły się oświadczenia księży oraz świeckich zaangażowanych w RRN, przyjmujące zalecenia metropolity. Podjęto również prace nad stworzeniem nowego statutu i udostępniono kilka jego projektów. Dnia 18 marca 2009 Abp Nycz mianował ks. dra Pawła Gwiazdę asystentem kościelnym tego ruchu. 9 marca 2010 Episkopat Polski wydelegował dla Ruchu Rodzin Nazaretańskich ogólnopolskiego opiekuna, którym został bp. Andrzej Siemieniewski, a na jego pomocnika-asystenta mianowany został ks. dr. Paweł Gwiazda. Zapowiedziano również opracowanie jednolitych materiałów formacyjnych RRN, obowiązujących we wszystkich polskich diecezjach.

Według ks. Tadeusza Dajczera już w 1998 ruchem z Ruchem RN, a zwłaszcza z jego duchowością związanych było kilkaset tysięcy osób na wszystkich kontynentach. -Skończył się czas, gdy wszystko, co nosiło miano „katolickie”, było z definicji zdrowe – komentuje o. Paweł Pobuta z Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych. Ruch Rodzin Nazaretańskich założył w 1985 r. ks. Tadeusz Dajczer, profesor teologii. Położył nacisk na duchowość maryjną. Z Ruchem związało się wielu księży, a parafie często zapraszały ich na rekolekcje. Ale we wspólnocie od lat działo się źle. W ostatnich latach do Dominikańskiego Centrum zgłosiło się kilkanaście osób pokrzywdzonych przez Ruch. – Liderzy Ruchu wymagali całkowitego posłuszeństwa, a kierownicy duchowi przypisywali sobie prawo do decydowania o ważnych sprawach życiowych członków Ruchu. To mechanizmy typowo sekciarskie. Podkreślano, że człowiek jest prochem. Ewidentne uderzano w godność ludzką – mówi „Gazecie” o. Pobuta.

Wielu ludzi, którzy zetknęli się z wspólnotową sektą Ruch Rodzin Nazaretańskich, nie jest dziś w stanie samodzielnie sobie poradzić. O. Pobuta: – Kilku osobom zaoferowaliśmy pomoc terapeutyczną. Niektórzy we własnym zakresie zgłaszali się do psychologów, psychiatrów. Byli wyczerpani i zdezorientowani, mieli w sobie wiele lęków. Nadużycia w ruchu uderzyły też w i tak już zszargany skandalami autorytet Kościoła katolickiego. Ci ludzie nie mają teraz zaufania do księży, pytają: jaką mam gwarancję, że jakiś inny ksiądz mnie też teraz nie skrzywdzi?

W samej archidiecezji warszawskiej do Ruchu Rodzin Nazaretańskich należało około 2-3 tysięce ludzi, w całej Polsce – 45 tysięcy. Są w nim ludzie w różnym wieku: dzieci, studenci, osoby starsze. Ruch RN działa też za granicą. Chociaż nadużycia wykryto w Warszawie, zdaniem o. Pobuty problem może być szerszy: – Mam wątpliwości, czy wspólnoty poza Warszawą były w pełni zdrowe. Materiały, które płynęły z Warszawy, były wszędzie czytane, a one zawierają błędy doktrynalne, czyli są niezgodne z nauczaniem Kościoła. Słyszałem też, że księża związani z Ruchem w innych diecezjach podchodzą z dystansem do dekretu abp. Nycza.

Chodzi o to, że 29 stycznia 2009 metropolita warszawski definitywnie ukrócił samowolę Ruchu RN, liderów – ks. Jarosława Piłata, ks. Bolesława Szewca i samego ks. Dajczera – wezwał do „zaprzestania jakichkolwiek działań o charakterze duszpasterskim i formacyjnym wobec członków Ruchu”, a objawienia Bieli uznał za fałszywe. Nakazał wstrzymać dystrybucję książek i publikacji księży związanych z Ruchem Rodzin Nazaretańskich. Wszyscy księża będą musieli odbyć trzyletnie rekolekcje zamknięte. Dla Ruchu RN został też wyznaczony asystent kościelny. W raporcie komisji podkreślono, że w kierownictwie Ruchu nie znalazł się nikt, „kto poczuwałby się do winy za kryzys i brał za to odpowiedzialność”.

W tej nowej sekciarskiej sytuacji ks. Tadeusz Dajczer wobec Komisji oczerniał p. Sławomira Bielę jako „paranoika”, umiejącego posługiwać się socjotechniką. Zakwestionował też jego wkład w tworzenie materiałów formacyjnych. Określił Ruch RN jako „bagno” i „magię„, stwierdził, że nie odpowiada on jego idei i zadeklarował swoje odejście z Ruchu. Zajął się pisaniem serii książek na temat Eucharystii. W wyniku pracy Komisji Teologiczno-Prawnej ks. Tadeusz Dajczer został zobowiązany „do zaprzestania jakichkolwiek działań o charakterze duszpasterskim i formacyjnym wobec członków Ruchu”. Natomiast jego publikacje „nie mogą stanowić podstaw formacyjnych i źródłowych w formacji jakiegokolwiek ruchu w Archidiecezji Warszawskiej”. Zatem bluzganie księdza Tadeusza Dajczera na pana Sławomira Biela miało charakter krytycznej samooceny przeniesionej na wykreowanego podwładnego…

Ofiary sekty RRN mówią:

Marcin Gugała do RRN trafił, mając  18 lat. – To czas, kiedy człowiek potrzebuje należeć do jakiejś grupy. Jedni wybierają subkultury, inni wpadają w sekty, a mnie kolega przyprowadził na spotkanie  RRN – wspomina. Spodobało mu się. Dużo nowych znajomych, wspólny sylwester i duchowość, o której wcześniej nie miał pojęcia. Najbardziej odczuwalna na piątkowych Dzieleniach, gdzie każdy z grupy opowiadał o najintymniejszych sprawach. – Na godzinę każdy mógł uciec od codzienności. Siadaliśmy w kole i rozmawialiśmy o wszystkim – od spraw rodzinnych po załamania wiary – wspomina Marcin. Pamięta, że lęki i traumy wyrzucali z siebie z taką siłą, że spotkania dawały efekt oczyszczenia.

Dlatego najłatwiej wchodzili ci, którzy mieli jakieś problemy, np. z odnalezieniem się wśród rówieśników. Alicja Kropińska, studentka z UW, na spotkania przychodziła ze względów towarzyskich. W liceum długo nie mogła się z nikim zaprzyjaźnić, a wiedziała, że parę osób z klasy jest w RRN. Nigdy nie była specjalnie religijna, zamiast chodzić na niedzielną mszę, wolała posiedzieć w domu przed telewizorem. Sama się zdziwiła, że w ruchu tak jej się spodobało. Poczuła, że w końcu gdzieś należy. Wreszcie ktoś pytał, co u niej słychać. Na Dzieleniach zaczęła pojawiać się regularnie.

Agnieszka Lisek, 20-letnia studentka SGH, też szybko zaczęła traktować ruch RRN jak drugi dom. W wieku 16 lat była nawet pewna, że zostanie zakonnicą. Rodzice trochę się o nią bali, bo w kościele spędzała wszystkie dni tygodnia. Mama nawet się na nią złościła. W pokoju Agnieszki panował bałagan, ale co drugi dzień zostawała wieczorem w kościele, żeby tam posprzątać. Chodziło przecież o dobro wspólnoty. Wspólnoty, która dawała poczucie wyższości nad zewnętrznym światem.

Dominikanie prowadzą terapię, udzielają pomocy psychologicznej i duchowej kilku tysiącom byłym członkom Ruchu Rodzin Nazaretańskich, kilkuset innych odesłano do zaufanych psychologów i psychiatrów. Najtrudniej jednak odzyskać utracone zaufanie tych, którzy byli ofiarami kato-sekciarskich zachowań RRN. – Jak ci ludzie mają wierzyć księdzu, skoro duchowni, z którymi mieli wcześniej kontakt, tak bardzo nimi manipulowali, tak bardzo ich skrzywdzili? – martwi się ojciec Pobuta. Nawet tym, którzy wyszli z RRN znacznie wcześniej, do dzisiaj trudno jest się z tego doświadczenia otrząsnąć. – Byłem rozgoryczony i zagubiony. Poświęciłem ruchowi kawał swojego życia. Zostawiłem tam masę przyjaciół. Na początku w pełni się z nim utożsamiałem, z czasem coraz częściej widziałem, że ideały takie jak troska o człowieka były pustymi hasłami – wspomina Marcin.

Przeżyłem wszystko co opisano w artykule – mówi Mirosław: podporządkowanie psychiczne kapłanowi, nakaz porzucenia dotychczasowej dziewczyny, wybrano mi inną – domyślnie na żonę, doprowadzono do długotrwałej depresji, zawaliłem studia i kiedy nie miałem już siły przychodzić na spotkania – porzucono i uznano za zdrajcę. Usłyszałem od kierownika duchowego: „radź sobie sam”. Byłem u biskupa dziecezjalnego już około 2000 roku żeby „zgłosić sprawę”. Wtedy nie chcieli mi wierzyć. Ostatnie 12 lat to był dla mnie czas ogromnego zmagania – tak z sytuacją życiową, wylądowałem bowiem bez zawodu, jak i pytaniem czy kościół jako taki cały nie jest sektą, skoro dzieją się tam takie rzeczy, zarówno w seminariach duchownych jak i w zakonach. Wiem – znam ludzi którzy tam byli. Dziś kiedy spotykam przypadkiem w dalszym ciągu aktualnych członków ruchu, których wtedy poznałem, słyszę rzucane z pogardą i złością: „nie licz na nic”, „masz postawę roszczeniową”, mimo że nic od nich nie chcę, na nic nie oczekuję i próbuję być im życzliwy. Pozdrawiam wszystkich i przestrzegam! — Mirosław. (Po pierwszym stopniu wtajemniczenia RRN – ofiarowaniu Maryi, a poinformowany o możliwości dostąpienia drugiego.)

Sekta Maryji – RRN – do dziś nie mam jeszcze rozwodu, ta szkodliwa sekta rozwaliła mi rodzinę, więc koniec pieprzenia w obronie Rodzin Nazaretańskich! – mówi Zibi, Zbyszek.

Straciłem żonę, odeszła odemnie do sekty RRN, trwa to dwa lata, a to za sprawą RNN, więc niech nikt nigdy nie pieprzy że to nie prawda, RRN to destrukcyjna i niszcząca prawdziwą rodzinę SEKTA!

Ksiądz Tadeusz Józef Dajczer

Tadeusz Józef Dajczer (ur. 10 sierpnia 1931 roku w Pruszkowie, zm. 8 września 2009 roku. w Warszawie) – polski prezbiter katolicki, religioznawca, kanonik, profesor teologii. Ukończył studia na Wydziale Teologicznym w Warszawie i otrzymał święcenia prezbiteratu z rąk bp. Wacława Majewskiego w 1955 roku. Następnie studiował na Papieskim Uniwersytecie Gregorianum w Rzymie (1966–1972), gdzie uzyskał stopień doktora. Po powrocie do Polski został pierwszym kierownikiem Katedry Fenomenologii Religii utworzonej na Wydziale Teologicznym Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie przez ks. dr. hab. Władysława Kowalaka. Habilitował się na ATK 14 grudnia 1981 roku. W 1985 roku założył sektę o nazwie Ruch Rodzin Nazaretańskich, który działa obecnie w około 40 krajach świata. W roku 1994 otrzymał z rąk prezydenta Lecha Wałęsy tytuł naukowy profesora nauk teologicznych. Do śmierci był rezydentem w parafii Św. Teresy od Dzieciątka Jezus na Tamce. Pochowany w Pruszkowie. Niektórzy uważają, że interes jaki zrobił na RRN był częścią działalności tzw. zarządu mafii pruszkowskiej…

Komentarzy 9 to “Ruch Rodzin Nazaretańskich – Sekta w Kościele!”

  1. Straszna Sekta RRN Says:

    Jak straszna sekta! Koszmar! I tyle nieszczęśliwych rodzin wydymano na kasę w tej sekcie. A oni myśleli, że są w Kościele. Tyle jest księży sekciarzy! I paranoików! Moja koleżanka zginęła w tej sekcie i męża straciła. A ja się nie dałam wciągnąć do sekty przy parafii. Nie wszystko co jest przy parafii jest dobre!

    • Edward Bublewicz Says:

      Nie wiecie o czym piszecie Mnie ten ruch przewrócił na łono Kościoła ale oczywiście czarne owce zawsze się znajdą.

    • tomasz Says:

      ale pierdoły maskara od kiedy ruch światło – życie ma coś wspólnego z RRN szkoda że nie połączyliście jeszcze
      KSM – do tego i tak zapewne w tym ludzie umieraja – żenada

    • Magda Says:

      nie , nie wszystko co przy parafii jest dobre. za to wszystko co jest w necie jest pewnie dobre. i każdy kto tam pisze i co pisze. nie ważne jaki paranoik albo nieszczęsliwy. do twojej wiadomości: nikt nie chce kasy od członków RRN i nikt nikogo nie wydymał. w przeciwienstwie do innych sekt. np. globalnej new age

  2. wioletta drobińska Says:

    JUŻ NIEDŁUGO 2012 ROK, A SEKTA RRN DALEJ SIĘ ROZWIJA….I MA SIĘ DOBRZE…
    WYPRANI LUDZIE NIE SŁUCHAJĄ GŁOSU KOŚCIOŁA- / DEKRETY W TEJ SPRAWIE.
    NIE CHCĄ ŻADNYCH ZMIAN, OBECNIE JEST SEKTA RRN, SEKTA KS.PIŁATA, SEKTA KS.BOLESŁAWA SZEWCA I SEKTA SŁAWOMIRA BIELI !!! A KOŚCIÓŁ JEST BEZRADNY…I ASYSTENCI NIC NIE POMOGĄ….
    DO TEJ PORY NIKT NIE PRZYZNAŁ SIĘ DO WINY, DO KRZYWDY TAK WIELU LUDZI…I TO MA BYĆ KOŚCIÓŁ ?????
    DOBRZE, ŻE MNIE JUŻ NIE MA W TEJ SEKCIE… I DOBRZE ŻE NIE DAŁAM SIĘ WYPRAĆ….CZAS NAJWYŻSZY, ŻEBY KOŚCIÓŁ ROZWIĄZAŁ TĘ SEKTĘ I TO JAK NAJSZYBCIEJ !!!!

  3. caren kowalska Says:

    Tutaj sa powazne prawidlowosci informacje. n p. Zwiazek Opus Dei z RRN. Cala informacja moze byc bardziej wiarogodna.
    Clm

  4. kwiatek Says:

    Akurat sekta rrr ma się dobrze i działa wszystko co tu napisane jest prawda sama się z praktyka sekty spotkałam i to właśnie kk w wydaniu polskim, manipulacje kłamstwa, podchody, wykorzystywanie, oby zapomnieć

  5. Anna z Częstochowy Says:

    Już dawno tak sie nie uśmiałam artykuł w sam raz dla wierzących z poziomu i klasy podstawówki. Ja pragnę należeć do takiej sekty i byłam latem w Małe Ciche. Było cudownie bo byli tam wspaniali Księża. Nigdy nie zapomnę poświęcenia
    tych Księzy w upalne lato sierpniowe. Księdzu Stanisławowi Garncarkowi jestem bardzo wdzięczna.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: