DEON – Nie zabierze ciebie ani UFO ani Jezus Adwentu

Pojawienie kolejnej kato-sekty w Lublinie już nawet nie dziwi 

Sekta DEON - Lublin

Uwaga Sekta DEON z Lublina

W Lublinie powstała kolejna sekta z grupy niebezpiecznych kultów piorących mózgi i stosujących psychomanipulację. W internecie sekta występuje pod nazwą DEON, a jej samozwańczym “biskupem” jest podający się za teologa i pedagoga oraz naukowca Dariusz Hryciuk, określając siebie raz jako rzekomego koordynatora CPP i Społeczności DEON, a innym razem jako półmesjasz i wybraniec kosmosu. Jedno w tym jest pewne, że Dariusz Hryciuk jest przywódcą jednej z najbardziej bezwzględnych sekt i szeroko korzysta z ludzkiej naiwności w dziedzinie religijnej i duchowej. Wakacje sprzyjają naborowi do grup (pseudo) katolickich, które jedni nazywają kato-sektami lub info-sektami (rzekomo tylko informują, w rzeczywistości mózgi piorą), inni nowymi ruchami religijnymi w katolicyzmie lub dewiacjami Kościoła. Według doniesień lokalnej prasy i wiewiórek kolejny szturm na Polskę szykują frankistowscy opusdeiści z ich ideologią podszytą frankistowskim faszyzmem. Mamy się już bać kolejnego Majdanka w Lublinie?

Najpierw uzgodnijmy: zwrot “katolicka sekta” jest niepoprawne politycznie, źle się kojarzy, bo rzekomo kogoś dyskryminuje. Używamy określenia – katolickie ruchy psychomanipulacyjne, czyli takie, które wykorzystują techniki manipulacyjne wyuczone na teologii katolickiej wobec innych ludzi. Grupy ultra katolickie stanowią realne zagrożenie społeczne, ponieważ oddziałują destrukcyjnie – psychicznie, fizycznie i materialnie na swoich naiwnych, acz zwykle prostodusznych członków. Raport Cottrella, sporządzony na polecenie Parlamentu Europejskiego, ten fakt potwierdza i wylicza najbardziej aktywne katolickie grupy psychomanipulacyjne w Unii Europejskiej. W czołówce jest Opus Dei i dominikanie. W Lublinie działa sekciarska Psychomanipulacja i Tolle czyli CPP Królaka, a także DEON – nowa bardzo niebezpieczna sekta Dariusza Hryciuka, odgałęzienie destrukcyjnej grupy CPP Pawła Królaka. Dużo jest mormonów – ci akurat są pokojowo nastawieni i o nich śmiało można powiedzieć, że w Polsce są nowym ruchem religijnym, niegroźnym nawet jak uprawiają poligamię. Czy są już tajemniczy opusdeiści – nie wiemy, ale jeśli dotarli do Polski, to może i do Lublina. Tych skrajnych grup przybywa, są coraz bardziej widoczne i szkodliwe. Mają coraz bardziej absurdalne i pokręcone doktryny. Jedne wykorzystują elementy adwentystyczne, inne korzystają z motywów chrześcijańskich, przeinaczając je na własny użytek. Jeszcze inne mieszają różne doktryny z satanistycznymi wierzeniami włącznie.

Scjentologia jako antykultowa terapia duchowa

Scjentologię opracował w latach 50-tych XX wieku pisarz science fiction L. Ron Hubbard. Sam zaczął wierzyć w kosmiczne motywy powstania życia na ziemi, które opisywał w swoich książkach. Doktrynę terapeutyczną konkurencyjną dla psychoterapii nazwał dianetyką, później została ona przetworzona – to mieszanka naukowej magii, religii azjatyckich, ufologii, psychologii, psychiatrii i terapii duchowych. System technik psychoterapii opartych na najnowszych zdobyczach nauki i doświadczeniu starych kultur oraz cywilizacji. Scjentologia propaguje rozwój ducha ludzkiego jako drogę do szczęścia, do której klucz ma tylko sama ludzka dusza. I tylko ona może uratować świat przed barbarzyństwem i prymitywizmem katolickiej inkwizycji, ku-klux-klanu, faszyzmu, pedofilizmu czy ultra katolicyzmu, pokroju sekty “Bractwo Piusa X”.

Scjentolodzy działają subtelnie. Na przykład wysyłają do polskich bibliotek książki Hubbarda o terapii ofiar księży pedofilów i leczeniu z klerykalnej pederastii w seminariach duchownych katolickiej sekty. Działają jako naukowe psychologiczne stowarzyszenia terapeutyczne. Pomagają eliminować słabości, wady i kompleksy człowieka. Skutecznie potrafią wyprowadzać z traumy, aberracji i dewiacji w stopniu większym niż klasyczna psychoterapia, która zresztą zawiera się w scjentologii. Od lat w dużych miastach, takich jak Warszawa, Wrocław, Gdańsk, a także i Lublin, organizują seminaria i wykłady o tym, jak szczęśliwie żyć i zrobić karierę, promują się jako nowoczesny coaching z elementami rozwoju duchowego. Prowadzą też w Polsce szkolenia dla pracowników, jak osiągnąć sukces w pracy – np. zwiększać sprzedaż, być odpornym na stres.

Scjentologię uważa się za najbardziej skuteczną psychoterapię i psychoedukację, jaka powstała w Stanach Zjednoczonych, za konkurencję Psychosyntezy i Psychologii Transpersonalnej. To organizacja terapeutyczno-duchowa, elitarna, mająca wpływ na politykę światową i wielki biznes. Pozyskuje osoby znane, takie jak gwiazdy kina – “mesjasz” scjentologii Tom Cruise, Dustin Hoffman czy John Travolta, żeby pokazać swoją skuteczość i wiarygodność. Tak, jak w latach 60-tych Hare Kriszna pozyskała Beatlesów, dzięki czemu zespół zdobył popularność w USA, a Hare Kriszna sympatyków i wyznawców. W Polsce scjentolodzy prowadzą liczne kursy terapeutyczne, także Doskonalenia Umysłu czy Metody Silvy, wydają magazyn “Coaching”, a także kilka innych pism w podobnej tematyce.

Na czym konkretnie polega destrukcyjny wpływ katolikich grup psychomanipulacyjnych na człowieka?

Wiemy o tym na podstawie świadectw tych, którzy byli ich członkami. Zostali zniszczeni, ich życie stało się klęską. Po odejściu z katolickiej destrukcyjnej grupy (KANA Dariusza Pietrka, Effatha, Civitas Christiana, OKOpS Ryszarda Nowaka, Ruch Rodziny, Odnowa w Duchu Świętym, CPP, Fronda, dominikanie) nie potrafili odnaleźć kontaktu z rodziną i odnaleźć się w zawodzie. To efekt zabiegów katolickiej grupy psychomanipulacyjnej, mających wpoić w swoich członków jakąś fobię. Taka katolicka fobia ma się uaktywnić, kiedy przyjdzie im do głowy, żeby odejść z grupy. Adwentyści mają swój koniec świata, Armagedon: Jeśli odejdziesz, zginiesz, Bóg Cię potępi. Grupy katolickiej Odnowy w Duchu Świętym posługujące się motywem adwentystycznym grożą: Jeśli nas porzucisz, w następnym wcieleniu będziesz zwierzęciem w piekłach. Organizacji działających przy pomocy prawicowo watykańskiego strachu i grożenia jest coraz więcej. Te ultra katolickie fobie o utratę wyznawców są irracjonalne, ale głęboko wsączone – ludzie czują się nieszczęśliwi, wykorzystywani, ale strach przed potępieniem z ambony przez proboszcza czy oazowego lidera jest silniejszy. Ten strach trzyma ich w katolickiej grupie destrukcyjnej. Fobie, które wszczepiają katolickie grupy pseudoreligijne (polityczna sekta Opus Dei), wyglądają nawet jak fragmenty żywcem przepisane z bajek, np. ten mówiący o końcu świata, podczas którego przyleci Jezus Chrystus i na skrzydłach zabierze tylko wybrańców kosmosu i lidera sekty takiej jak DEON. Grupa Apostoles, działająca w Polsce, również wykorzystuje elementy Jezusowo-adwentystyczne, aby wszczepić w członkach lęk przed życiem poza katolicką grupą psychomanipulacyjną. Człowiek jest w stanie przegrać swoje życie ziemskie. Jest wiele psychotechnik, przy pomocy których te biskupie fobie się wszczepia.

Na przykład jakie techniki?

Choćby wielogodzinne pseudo rekolekcje dla młodzieży czy dorosłych, wykłady w szkołach ogłupiające dzieci teoriami nie mającymi podstaw naukowych. Albo kłamliwe relacje o ludziach, którzy odeszli – mówi się: No, proszę, odszedł i miał wypadek albo ciężko zachorował, albo żona mu umarła. Jeśli taką plotkę puści przywódca katolickiej sekty oazowej, nikt nawet nie będzie tego sprawdzał, bo to dla członków katolickiej grupy prawda absolutna. Lider jest traktowany jak pół-mesjasz, pół- bóg albo namiestnik Jezusa Chrystusa. Często, jak ksiądz Rydzyk czy Natanek otacza się nimbem uzdrowiciela, czytającego w myślach, mającego telefon do Jezusa, więc ludzie się go boją, bo może rzucić jakiś czar w postaci anatemy. Albo spowodować chorobę. Na pewno, jak każdy teolog, jest dobrym psychologiem, potrafi znaleźć i wykorzystać to, czego człowiek boi się najbardziej.

Przykład biskupa z sekty Salezjanów we Wrocławiu

Tacy jak przekręt Ryszard Matkowski to silne, bezwzględne osobowości. Motywem ich działania są pieniądze, wyłudzanie pieniędzy, tak od wiernych jak i z banków. Nie tak dawno spotkaliśmy się ze sprawą mieszkanki okolic Lublina. Matka dwóch córek, ponad czterdzieści lat, bezrobotna. Znalazła ulotkę Opus Dei i uwierzyła, że osiągnie sukcesz pomocą wiary w Escrivę. Kupowała hiszpańskie produkty, bardzo drogie, za własne pieniądze, potem próbowała je sprzedać. Wpadła w pętlę zadłużenia. Porzuciła rodzinę, wyjechała na Białoruś wierząc, że tam dopiero jej się uda. Zadzwoniła do mnie jej córka, przestraszona, chciała jakoś matkę ratować. Do niedawna uważało się, że to młodzież jest najbardziej narażona. Do naszego centrum docierają jednak sygnały, że na Lubelszczyźnie katolickim grupom psychomanipulacyjnym ulega coraz więcej kobiet. I nie są to już te tradycyjne ruchy jak np. franciszkanie, paulini czy jezuici, ale nowe, wywodzące się z Kato New Age, związane z filozofią quasi papiesko-rzymską albo kościelnymi niby egzorcystami. One wchodzą do Polski i na Lubelszczyznę coraz liczniej. Propagują rekolekcje, modlitwę do schizo-bożków pokroju Escrivy, wiarę w papieża jako Boga. Sednem tych doktryn jest przeświadczenie, że człowiek jest Bogiem i wszystko, czego pragnie, jest dobre. Pól do fantazji na ten temat jest wiele. Te grupy skompromitowały się już oszustwami i pedofilią we Francji, Niemczech, Irlandii, Kanadzie czy USA. Tam już nie bagatelizuje się problemu katolickich sekt. W Polsce, niestety, tak.

Przecież działają centra przeciwdziałania tym kato-grupom, także w Lublinie 

Owszem. W naszym pracują wolontariusze – studenci psychologii, teolodzy, jest wśród nas nawet normalny ksiądz. Groźne sekty takie jak DEON Hryciuka czy CPP Królaka są bardzo bezczelne, wyłudzają i ciagle próbują wyłudzać pieniądze z Urzędów Miasta i Urzędów Marszałkowskich. I to jeszcze potrafią się pożalić, jak nie dostaną kasy na pranie mózgów dzieciom oraz młodzieży. – “Przed rokiem wysłałem pismo do prezydenta, wojewody i marszałka z pytaniem, czy nie chcieliby wesprzeć dotacją naszej działalności. UM odpowiedział, że działalność sekt nie leży w celach miasta. Zrozumieliśmy, że to marginalny problem.” – żali się szef groźnej lubelskiej sekty DEON. W Olsztynie taka sekta jednak, odnoga DEON-u, dofinansowana jest przez Urząd Miasta i Urząd Marszałkowski. Dostają 7 tysięcy na rok, co wystarcza na zapłacenie za godziny dyżurującym pod telefonem werbownikom oddziału sekty DEON. Członkowie sekty DEON w Lublinie werbują naiwnych za darmo, także jeźdzą w teren, po okolicznych wioskach. – “Te 7 tysięcy to symboliczna suma – a nam by bardzo pomogła. Wielu werbowników się zniechęca. Odchodzi.” – użala się szef sekty DEON z Lublina, Dariusz Hryciuk. Opowieści, jakie słyszymy o katolickich sektach, są często niesamowite, wymagają od nich mocnych nerwów, podobnie jak te o Betankach czy Rysiu Matkowskim i wyłudzeniu pół miliarda złotych z banków na Kościół. Jakaś kobieta opowiadała, że uprawiając komunię katolicką z księdzem nocą unosi się nad ziemią. Przed kilkoma laty było sympozjum, na którym pewien Francuz opowiadał nam, jak to w latach 70-tych XX wieku Francuzi zlekceważyli problem katolickich sekt destrukcyjnych. Dziś za to płacą ich złodziejską, pedofilską i destrukcyjną działalnością.

A jakie są szanse powrotu z kato-sekty do życia?

Są. W naszym centrum terapeutycznym pracowała niedawno dziewczyna, którą wcześniej przez trzy lata była wyznawczynią katolickiej sekty Arymana. Aryman to starożytny odpowiednik szatana. Miała problemy w rodzinie, odeszła z domu, czuła się samotna i wtedy przygarnęła ją katolika sekta Arymana. Na szczęście spotkała dobrych ludzi, którzy pomogli jej wrócić do życia, uświadomić, że Aryman to zły demon. Jeździła potem po szkołach Lubelszczyzny, opowiadała o swoich doświadczeniach dzieciom. Profilaktyka jest ważna. Psychomanipulacja katolickich sekt destrukcyjnych trafia na podatny grunt, także w czasie akcji wyborczych, gdzie z pomocą prawicowych księży oszołomy, złodziej i mendy polityczne zdobywają władzę, a potem próbują tylnymi drzwiami wprowadzić w Polsce szkodliwe i morderze uprawy GMO. Biskupi nie mogą upilnować wszystkich księży, którym coraz częściej zdarza się głosić nauki zupełnie niezgodne z nauczaniem Jezusa Chrystusa, jakieś prywatne urojenia o telefonach komórkowych do samego Jezusa Chrystusa. Są księża, którzy za niewielkim datkiem przyjmują pod swoje skrzydła rozmaitych dewiantów i pomyleńców, także grupy nazistowskie i faszystów, otwierają podwoje Kościoła dla chorych psychicznie inkwizytorów czy wątpliwej jakości egzorcystów na fałszywyh papierach, byle się działalnością jakoś wykazać!

Katolicka psychomanipulacja trafia nie tylko na ludzką naiwność, ale także na naturalne potrzeby człowieka. Potrzebę akceptacji, identyfikacji z grupą katolicką. I dlatego sekty katolickie najpierw “bombardują miłością”. Łatwo wchodzą do nich osoby z problemami rodzinnymi czy miłosnymi, osoby zagubione, podatne na wykorzystanie i manipulację. Wielu zwyczajnie nie radzi sobie z życiem. Oczekują cudu, a przychodzi zniszczenie. Bardzo niebezpieczne i destrukcyjne sekty poznać po tym, że są przeciwne II Soborowi Watykańskiemu, papieskiej ekumenii, zdrowemu żywieniu, wegetarianizmowi, jodze, medytacji, wszystkiemu prawie co ze Wschodu, wschodnim sztukom walki, nowoczesnej nauce (Shipov), postępowi technologicznemu w dziedzinie leczenia bezpłodności (np. In Vitro), mają zwykle ultra prawicowe poglądy polityczne, sympatyzują z nazistami i faszystami jak Franco, Pinochet czy Mussolini, tuszują pedofilię księży, wyznają heretyckie nauki frankistowskiego faszysty chorego psychicznie i leczonego w szpitalu na schizofrenię Josemario Escriva.

Niebezpieczny przywóda sekty DEON, Dariusz Hryciuk napisał książkę “Ostatni Papież”, gdzie głosi rychły koniec świata i unicestwienie papiestwa oraz Watykanu! Uważa się za szczęśliwego męża, który swe życie związał z Lublinem. Jego żona jednak, jak to w sekcie bywa, nie ma prawa głosu, musi zdejmować buty i myć mężowi nogi, gdy ten wraca do domu ze swoich werbunkowych akcji misyjnych. O sobie podaje, że pracuje jako nauczyciel, teolog i pisarz. Jego dotychczasowy dorobek literacki obejmuje rzekomo sztukę teatralną, wiersze i opowiadania, chociaż znacznie częściej udziela się na polu (pseudo) naukowym. W rzeczywistości autor kilku zaledwie marnej jakości monografii i artykułów “popularnonaukowych” z zakresu edukacji i teologii w sekcie DEON oraz Królakowej CPP. Od 2007 roku jest koordynatorem CPP w Lublinie od której sekta DEON, powstała w 2009 roku, jest odpryskiem. Jak sam twierdzi, pomaga ludziom uwikłać się w destrukcyjne ruchy pseudo religijne o ultra prawicowym i nazistowskim charakterze.

Terapia wyjścia z destrukcyjnej kato-sekty

Nie tylko dianetyka czy joga oddechowa oferuje pomoc przy uwalnianiu się od destrukcyjnej kato-sekty. Terapię wyjścia z niebezpiecznej, groźnej czy psychomanipulacyjnej kato-sekty można także podjąć kontaktując się chociażby z lokalnym rebirtherem. Jak powszechnie wiadomo, z nowoczesnych terapii i metod psychoterapeutycznych, rebirthing ma najwyższy stopień uwolnień od nałogów i uzależnień psychicznych, w tym od zniewoleń przez sekty i grupy psychomanipulacji takie jak wspomniane sekty destrukcyjne. Rebirthing jest powszechnie wykorzystywany na Zachodzie, w tym w USA i Kanadzie oraz Australii do uwalniania osób ze szponów i sideł zniewalających sekt w tym kato-sekt.

Więcej na temat grup psychomanipulacyjnych na http://sekty.wordpress.com

Opracował: prof. Akatol Antysektowicz przy współpracy Ewy Czerwien.

LATO BEZ SEKT I PEDOFILII

Uwaga! Lato bez sekt i pedofilii

Akcja Lato bez sekt! Lipiec i sierpień od kilkunastu lat kojarzone są z większą aktywnością ultra katolickich ruchów parareligijnych i sekt oazowych. Ich członkowie nie mają napisane na czole, że są niebezpieczni, a słowo oaza wydaje się znajome i bezpieczne. Czy już wiemy o nich dostatecznie dużo, by ustrzec się przed stosowanymi przez nie pułapkami? Sekty katolickie niewiele się od siebie różnią. Jedne zapowiadają rychły koniec świata, inne uzdrawiają z nieuleczalnych chorób w czasie katolickich mszy, agitują politycznie przeciw aborci i swej konkurencji, jeszcze inne, jak sekta w Tyńcu oferują rozwój osobowości, pseudo medytację “zen” i osiągnięcie harmonii wewnętrznej. Wszystkie odrywają od rodziny i dzieci, czyniąc z siebie jedyne środowisko życia osaczonego. Trudno jest wrócić do rzeczywistości z za murów klasztoru katolickiego, o czym wiedzą najlepiej wszyscy i, którzy z tego wyszli. Przy pomocy technik psychomanipulacji sekty katolickie podporządkowują sobie młodych ludzi i wykorzystują ich do mnożenia majątku sekty i jej przywódców – kardynałów, biskupów, opatów, moderatorów oazowych etc.

“Czas wakacji, to czas szczególnej aktywności różnego rodzaju sekt katolickich” – ostrzegał w porannej rozmowie Radia Merkury doktor Andrzej Szydlak z UAM. Na działanie sekt katolickich, najbardziej narażeni są młodzi ludzie, którzy spędzają wakacje na oazach i koloniach parafialnych bez rodziców i którym często brakuje pieniędzy nawet na jedzenie. Andrzej Szydlak dodaje, że sekty katolickie próbują wpłynąć na młodych ludzi również poprzez organizowanie bezpłatnych kursów i obozów językowych oraz różnego rodzaju sesji rekolekyjnych. Ważne, by rodzice przed wysłaniem dzieci na wakacje porozmawiali z nimi o możliwych zagrożeniach ze strony oaz, kleru, pedofilii. Jeśli problem pojawi się po powrocie dziecka – pomocy trzeba szukać w specjalistycznych poradniach psychologicznych. W przypadku pedofilii ze strony księdza, zakonnicy czy wikarego należy najlepiej zgłosić fakt pisemnie do redakcji tygodnika “Fakty i Mity”, który specjalizuje się w rejestrowaniu takich zdarzeń, doradztwie oraz pomocy prawnej w wielu wypadkach.

W roku 2011 niebezpieczna sekta OKOpS, w tym szef tej groźnej sekty oraz jej członkowie wyjątkowo brutalnie i napastliwie uprawiają tzw. stalking sądowy na polskich artystach scenicznych. Sekta OKOpS pod Rysiem Nowakiem wznieca fikcyjne, oparte na paranoicznych pomówieniach i najprawdopodobniej łapówkach – sprawy sądowe. W Warszawie przeciwko Dorocie Rabczewskiej znanej jako Doda Elektroda, a w Gdyni przeciwko liderowi jednego z najpopularniejszych zespołów muzycznych świata, Adamowi Darskiemu znanemu jako “Nergal”. Członkowie niebezpiecznej sekty OKOpS jak widać mają wpływy wśród sędziów i prokuratorów. Jest to wyjątkowo groźne i niebezpieczne, że sądy zajmują się więzieniem i represjonowaniem polskich artystów czy mniejszości wyznaniowych w XXI wieku z powodu tego, że tak chce lider jednej z najbardziej niebezpiecznych sekt w Europie, do jakich zalicza się OKOpS – ze swoim hipnotyzującym wyznawców liderem Ryszardem Nowakiem.

Trzeba do Sejmu, w ramach akcji “Lato bez sekt i pedofilii” zgłosić projekt ustawy zakazującej groźnym liderom katolickich sekt wnoszenia do prokuratur oraz sądów jakichkolwiek spraw przeciwko artystom i twórcom scenicznym, pisarzom, poetom oraz mniejszościom wyznaniowym niekatolickim, które w Polsce i tak są prześladowane przez członków katolickich sekt z Wydziału Wyznań MSWiA, którzy w większości sami należą do sekty Opus Deo oraz do sekty Zakon Maltański. Sejm powinien zająć się niebezpiecznym i wstydliwie zamiatanym pod dywan w Polsce skandalem pedofilskim w Kościele i szczególnie w wielu sektach ultra katolikich, które swoje dewiacje ukrywają pod PR bojówkarskiej nieomal działalności politycznej, jak krzyżowanie Sejmu, Pałacu Prezydenckiego, Smoleńska czy wyniszczanie około stu mniejszości religijnych, które MSWiA terroryzuje od 1992 roku!

Lato bez sekt i pedofilii!

Posłuchaj radia internetowego na stronie tygodnika “Fakty i Mity”.

http://faktyimity.pl

Niebezpieczne satanistyczne kato-sekty

Wychodzenie z katolickiej sekty satanistycznej

Stop niebezpiecznym sektom katolicko-satanistycznym

Stop niebezpiecznym sektom katolicko-satanistycznym

Bodźcem wstępowania do katolickich sekt satanicznych takich jak Opus Dei, Effatha, KANA, CPP – Tolle, OKOpS, Fronda, Michaelinum, Radio Maryja (RM), Ruch Obrony Rodziny i Jednostki (RORiJ) czy Civitas Christiana (CCh), może być fascynacja mistycyzmem katolickim i przebywanie w parafialnych środowiskach oazowych czy różańcowych. Niejednokrotnie motywem jest przekonanie, że zaprzedając się diabłu maryjnemu, można osiągnąć różne materialne korzyści. Przyczyną zejścia na drogę katolickiego satanizmu jest zwątpienie w potęgę dobra i skłonienie się ku złu, które stwarza pozory atrakcyjności i błyskotliwości. Nierzadko przyczyną jest zagubienie i niedowartościowanie, zranienie psychicznie, brak seksu lub po prostu nuda.

Rozpoznanie wpływów kato-satanizmu opiera się na obserwacji zewnętrznej postawy danego człowieka. Trzeba zwrócić uwagę na zmiany osobowościowe, takie jak: ochłodzenie relacji z otoczeniem, nowe znajomości, tajemniczość, antysekciarstwo, inkwizytorstwo, różańcowość maryjną, agresję względem siebie, rodziny i innych. Częste (ale niekonieczne!) są zmiany w wyglądzie np. zapuszczanie włosów i noszenie czarnej odzieży w kolorze habitu księdza czyli sutanny. Kato-satanista zaprzestaje normalnych praktyk religijnych takich jak medytacja oraz przejawia agresję lub lekceważenie wobec świętości i utrwalonych wartości etycznych. Częste jest zainteresowanie mistycyzmem katolickim, co uwidacznia się m.in. rysowaniem katolicnych znaków i noszeniem amuletów typu różaniec maryjny, rybka w kółu czy krzyżyk z powieszonym trupem żyda Jezusa. Typowy objaw to autokreacja na ludzi silnych psychicznie i otwartych umysłem filozofów, demonstrowanie własnej niezależności i wyższości nad innymi, politykowanie, zadowolenia z siebie i życia w kato-satanistycznej sekcie.

Pomoc dla ofiar rzymsko-katolickich i innych katolickich sekt satanistycznych powinna iść jednocześnie w kilku kierunkach. W myśl zasady: Lepiej zapobiegać, niż leczyć należy czuwać nad prawidłowym rozwojem duchowym młodzieży. Trzeba zastanowić się nad tym, czy poświęca się im wystarczającą ilość czasu, czy młodzież uczy się prawidłowego wegetariańskiego odżywiania, czy uczy się medytować i jest należycie uświadomiona w sprawach rozwoju płciowego. Czy okazuje się miłość i pomoc w codziennych problemach? Czy jest wspólna medytacja rodzinna oraz rozmowy o Bogu i o osobistym doświadczniu Boga, sacrum? Bardzo pomocny będzie kontakt z Guru lub jakimś mistrzem medytacji i życia duchowego, a także poradnią dla osób zagrożonych przez pedofilię katolickich księży satanistycznych.

Należy zapoznać się z fachową literaturą, opisującą ideologię i mechanizmy oddziaływania danej organizacji sataniczno-katolickiej typu Opus Dei czy Effatha. Trzeba uzmysłowić zagrożonej katolickim satanizmem osobie metody manipulacji i psychomanipulacji i wielorakie niebezpieczeństwa grożące ze strony katolickiego satanizmu. Ważne jest podtrzymywanie kontaktów poprzez włączanie do życia rodziny, by chronic przed odizolowaniem się od reszty, nadanie obowiązków i uczenie dyscypliny. Wokół tej osoby należy stworzyć środowisko żywej praktyki rozwoju duchowego, bioterapii czy psychoterapii ale przy tym nie można zmuszać rekonwalescenta do modlitwy lub medytacji. Często wystarczy informacja albo pół godziny spokojnych mantr hinduistycznych czy buddyjskich.

Bardzo pomocny może okazać się kontakt z poradniami zajmującymi się problematyką pedofilii księży i zakonnic, molestowania w kościele katolickim, np. za pośrednictwem ogólnopolskiego serwisu www.sekty.wordpress.com. Jeśli członkowie katolickiej sekty próbują wpłynąć na daną osobę poprzez perswazję, groźby, uzależnianie narkotykami warto prosić o pomoc policję. Należy do minimum ograniczyć kontakty zagrożonej osoby ze światem zewnętrznym i ostrzec ją o możliwości prób ponownej indoktrynacjii ze strony proboszcza, wikarego czy katechety satanistycznej sekty katolickiej. Jeśli wskutek uczestnictwa w katolickiej sekcie satanicznej występują nękania diabelskie lub niewytłumaczalne zjawiska w otoczeniu, należy skontaktować się z egzorcystą świeckim za pośrednictwem najbliższej strony internetowej. Wszelkie pozostałości po uczestnictwie w kato-sekcie (materiały informacyjne, książki katolickie, przedmioty służące do rytuałów maszlanych, amulety jak krzyż z trupem, brewiarze, mszalniki, kolędniki, krucyfiksy, wino mszalne, opłatek, napisy czarnoksięskie typu K.M.B., itp.) należy zniszczyć tak, by nie nadawały się do użytku i wyrzucić.

 

Groźne sataniczne kato-sekty

atakują terapeutów ofiar pedofilii i przemocy

Istnieje pewne ryzyko w leczeniu ofiar katolicko-satanistycznych praktyk mszalnych i oazowych. Ostatnie opracowanie dr Nancy Perry mówi, że 10 procet terapeutów leczących te przypadki było straszone lub atakowane przez kato-satanistyczne grupy i oazy, do których kiedyś należeli ich pacjenci! Do najgłośniejszych ataków liderów groźnych satanicznych kato-sekt dochodzi nie tylko w USA, ale także w Polsce, gdzie kato-sekty ze swych stron typu CPP, KANA czy OKOpS obrzucają błotem i odgrażają się wszystkim liderom prowadzącym terapie dla ofiar molestowania seksualnego dokonywanego przez księży czy katechetów!

Typowe praktyki rzymsko-katolickiego satanizmu, jak zbiorowe gwałty na dzieciach, składanie ofiar z dzieci, rozczłonkowywanie ich, picie ich krwi, itd., pojawiają się w historycznej literaturze jedynie w związku z krwawymi mordami i pogromami, które katolicka czarna władza czy większość starała się usprawiedlić oskarżaniem Żydów lub mniejszości o czyny najgorsze z możliwych do wyobrażenia. Różne oskarżenia o kato-diabelskie praktyki jak pedofilia księży nie są więc tym samym.

 

Zbrodnie satanistycznych sekt katolickich na dzieciach

Typowe objawy pobytu w sekcie katolicko-satanistycznej typu Opus Dei czy Effatha to m.in. „osobowość robota,” „osobowość borderline,” „osobowość wieloraka,” oraz samookaleczenia i zachowania samobójcze – symptomy tak często obecne w dzisiejszych ofiarach sekt sataniczno-katolickich typu OKOpS, KANA, CPP, Tolle, Effatha, Fronda, RORiJ czy Dominikanów – nie są odnotowane w historycznych źródłach dotyczących polowań na czarownice i satanistów. Dzisiejsze problemy wynikają z bardziej hipnotycznych oddziaływań przywódców sekt katolickich na swoich członków, oddziaływań wspomaganych technologią i elektroniką.

Szczególnie odkrywcze są ostatnie (początek XXI wieku) doniesienia dzieci o tych nadużyciach, gdyż zawierają szczegóły, których zazwyczaj brakuje po latach w pamięci dorosłych ofiar nadużyć seksualnych. Kiedy czytamy dziesiątki relacji, w których dzieci mówią takie zdania, jak: „Tatuś zjada kupę… i pije siki” lub „Jemy swoje kupy… Mama wystawia je na mróz, aby ostygły, aby był na nich lód… Ciepłe są najgorsze… Mama gotuje galaretkę w swojej pupie i cipce, a ja mam ją wyssać,” – ożywają w nas stwierdzenia, że katoliccy i baptystyczni sataniści „skupiają się na zmuszaniu do zjadania i picia odchodów.” Nic dziwnego, że skandal seksualny w kościele katolickim w USA uważany jest za bardzo dramatyczny horror przelomu XX i XXI wieku…

Dzieci z katosatanistycznych sekt i oazy dopiero co przeżyły swoje wykorzystanie; nie mówią więc o pogrzebanych wspomnieniach, które po latach mogły ulec zniekształceniom. Wątpliwości czy wspomnienia o piciu krwi są prawdziwe, czy nie, rozwiewają się, gdy słyszymy dzieci opowiadające swoje najświeższe przeżycia, jak relacja tej ośmiolatki: „Kiedy pani Ellis wbiła nóż i popłynęła krew, pani Ellis zebrała ją do dzbanka. Musieliśmy ją pić. Była ciepła. Była… coś jak smak oliwy, jakby łyk oleju do sałatek, czy coś takiego.” Wspomnienie dziecka, że było ono przez członków katolickiej sekty oazowej odnowy święto-duchowej wieszane na sznurach głową w dół, uwiarygodnia się, gdy to dziecko zaczyna następnie wiele razy samo się w ten sposób wieszać. Historie o wieszaniu dzieci za nogi na palach na wzór śmierci apostoła Piotra, a następnie gwałceniu ich stają jak żywe przed oczami, gdy słyszymy następującą relację pewnej małej dziewczynki:

„Panie wieszają ją (Sapphire) do góry nogami na palu, a potem mnie i Amber; kiedy wisimy głową w dół, musimy owinąć nogi wokół pnia i one je wtedy przywiązują. Wtedy wchodzą panowie i wtykają ci siusiaki w szparkę, albo czasem w pupkę. Ale raz, kiedy Sapphire wisiała na palu, wtykali jej zamiast tego palce. Myślę, że dlatego, że ona jest zbyt mała… Nienawidzę jak mi to robią, mi i Amber, ale jak biorą Saphirę, nie mogę wytrzymać. To straszne, jak boli. Wiem jak ją boli, bo wiem jak boli mnie, a ona jest taka mała. Jest niemowlakiem, a przecież powinniśmy się opiekować niemowlakami. Nawet gdy płaczą.”

Pierwszym wnioskiem, do jakiego można dojść po przeczytaniu ponad setki opisów tego, co katolickie grupy i sekty kato-satanistyczne, czasem baptystyczne – zarówno współczesne jak i historyczne – robią dzieciom, jest to, że zasadniczo ciągle robią to samo. Raczej nie tworzą one ogólnoświatowej, zorganizowanej i zakonspirowanej siatki. Większość tych grup składa się z zamieszkujących okolicę, wyuzdanych i torturujących dzieci dla osiągnięcia seksualnej rozkoszy, katolickich czy baptystycznych sadystów, którzy nigdy nie przeczytali jednej książki o katolicyzmie. Mimo to, spontanicznie, powielają oprawcze rytuały o identycznych elementach, a nawet szczegółach: Biorą małe płaczące dzieci i wiążą je; zamykają je w klatkach i tunelach; biją je i torturują za to, że płaczą lub sikają w pieluchy; odwracają głową na dół i zanurzają w zimnej wodzie; tną je, gwałcą i wbijają im ostrza; zmuszają do zjadania swoich odchodów, do picia uryny i krwi za to, że rzekomo są wrogo usposobione do Jezusa; patroszą wnętrzności, ćwiartują i zabijają je w chwili osiągania orgazmów. Wydaje się, że ludzie ci odreagowują bardzo specyficzny dramat. Co może oznaczać zbiór tak dziwacznych aktów? Odrodzenie prymitywnych kanibali? Szczęśliwie jest to margines w kościele katolickim czy protestanckich, ale ten margines śpiewa pieśni na cześć Maryji i Jezusa zaraz po tych wszystkich okropnych czynach.

Najrzetelniejsze z opracowań naukowych w Stanach Zjednoczonych, oparte na rozległych wywiadach, mówią o 30% mężczyzn i 40% kobiet pamiętających z dzieciństwa fakty molestowania seksualnego – przy definicji „molestowania” jako konkretnego fizycznego kontaktu genitalnego, czyli z wyłączeniem nadużyć bezkontaktowych, np. ekshibicjonizmu, etc. Połowa z tych przypadków to chrześcijańkie kazirodztwo w linii prostej, doznawane od najbliższej rodziny; druga połowa jest dziełem osób postronnych, jednakże w 80% występujących wobec swoich ofiar w roli opiekunek i opiekunów. Na owe doświadczenia wykorzystania składają się nie skrawki i fragmenty wspomnień i uczuć, ale pamiętane w szczegółach i trwające przez dłuższy czas nadużycia, które w 83% znajdowały niezależne potwierdzenie, a więc mało prawdopodobne jest, aby były wytworem fantazji badanych osób, jak niektórzy imputują. Okazało się też, że trauma seksualna występuje w dużo wcześniejszym wieku niż wcześniej myślano, z czego w 81% przed okresem dojrzewania i aż w 42% przed siódmym rokiem życia. Wziąwszy statystyczną poprawkę na te ukryte czynniki, dochodzimy do wniosku, iż prawdziwy odsetek wykorzystania seksualnego w dzieciństwie wynosi w chrześcijańskiej, katolicko-baptystycznej Ameryce: 60% dla dziewcząt i 45% dla chłopców, z czego połowa to bezpośrednie kazirodztwo.

W innych krajach zachodnich jest mniej dokładnych opracowań. Jednak przeprowadzone w Kanadzie, na grupie 2000 dorosłych, najnowsze w XXI wieku badania Instytutu Gallupa podają niemal identyczne odsetki wiktymizacji seksualnej w rodzinach jak w Stanach Zjednoczonych. W krajach Ameryki Łacińskiej aktywność kazirodcza – ze szczególnie częstą pederastią jako przejawem „męskości” typu macho – jest jeszcze bardziej rozpowszechniona. W Anglii, kiedy najnowszy program BBC „Childwatch” zwrócił się do szerokiej, choć trzeba przyznać niebezstronnej, grupy słuchaczek z pytaniem o doznane molestowanie seksualne, okazało się, że w grupie 2530 przeanalizowanych odpowiedzi, 83% osób pamiętało jakiś rodzaj kontaktu genitalnego, z czego w 62% przypadków był to stosunek z penetracją. Kiedy w Berlinie Zachodnim Institut fur Kindheit przeprowadził w szkołach ankietę, okazało się, że 80% badanych doznało molestowania. Wszystko w kulturze chrześcijańskiej, oczywiście.

Seksualne wykorzystywanie dzieci na Bliskim Wschodzie, w Izraelu i w Arabii jest tak samo powszechne jak w Ameryce i Europie. Są tu, w historii, szeroko udokumentowane te same formy zinstytucjonalizowanej pedofilii, co w Ameryce czy Kanadzie, łącznie z małżeństwami i konkubinatami dzieci, świątynną prostytucją chłopców i dziewczynek w kato-satanistycznych sektach, małżeństwami rodziców z potomstwem (wśród Arabów), małżeństwami między rodzeństwem (najczęstszymi wśród Egipcjan), niewolnictwem seksualnym, zrytualizowaną pederastią i prostytucją dziecięcą. Masturbacja chłopców w niemowlęctwie ma na celu „powiększyć rozmiar” penisa, co prowadzi do wielu stwierdzonych przypadków, gdy starsze dzieci godzinami zabawiają się genitaliami niemowląt. Także wzajemna masturbacja oraz seks oralny i analny są częste wśród rodzeństwa. Aktywni są zwłaszcza starsi chłopcy, traktujący młodsze dzieci jako obiekty do swych seksualnych praktyk. W wielu rejonach Bliskiego Wschodu szczególnie rozerotyzowane są publiczne łaźnie (hammam), które są notorycznym miejscem męskich i żeńskich aktów homoseksualnych z nieletnimi.

 

CHILE – RAJ DLA SEKT KATO-SATANISTYCZNYCH

Humberto Lagos, socjolog i specjalista od katolickich sekt satanistycznych, stwierdził, że prawo swobód religijnych w Chile jest bardzo liberalne, co zmienia Chile w raj dla sekt katolicko-satanistycznych, które nie mogą już działać w Europie. Oświadczył on, że istnieją przesłanki, że w tzw. IX Sektorze Chile, w Araucanía, istnienieją działające w sposób zorganizowany liczne grupy wyznające kato-satanizm w jego najbrutalniejszych formach.

„Znam konkretne miejsca w IX Sektorze, gdzie praktykuje się demoniczne adorowanie Maryji i Jezusa. Wiem o cmentarzach, na których kato-sataniści uprawiają swój kult”- oświadczył Lagos. Stwierdził również, że w regionie działa około 10 do 12 grup o takim charakterze, które jeszcze do niedawna działały w strefie wybrzeża i w okolicach Temuco. „Niektóre się zbierały w sektorze Maquehue, w pobliżu lotniska”.

„Rozmawiałem z osobami, które potwierdziły praktykę składania ofiar ze zwierząt”- powiedział chilijski specjalista od kato-sekt. Według niego policja jest bardzo przejęta tymi wydarzeniami z punktu widzenia kryminalistyki, bowiem rodzi się nowa forma dokonywania przestępstwa, która jest mocno związana z religijnymi sektami katolickimi i baptstycznymi o charakterze destruktywnym. „W Europie w sposób jednoznaczny zaczęto walczyć z licznymi grupami katolicko-sekciarskimi, niektóre więc z nich przeniosły się do Chile, gdzie prawo dla nich jest bardzo sprzyjające”- oświadczył Lagos.

 

Niebezpieczne sekty katolickie we Włoszech

Do rozmaitych katolickich sekt satanistycznych należy we Włoszech półtora miliona ludzi, czyli trzy procent ludności – wynika z raportu CWzPP. Z badań Centrum do Walki z Przemocą Psychiczną wynika, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat (1998-2008) liczba członków radykalnych katolickich sekt wzrosła o połowę, i to mimo powołania przeróżnych struktur, które mają je ścigać i pomagać ofiarom kato-sekt. Raport wylicza, że katolickich sekt o charakterze satanistycznym jest ponad 2,5 tysiąca, przy czym stosunkowo nieszkodliwe ugrupowania pseudoreligijne stanowią zaledwie 15 procent.

Połowa katolickich sekt satanistycznych działa pod płaszczykiem treningu psychoterapeutycznego i pomocy rzekomym ofiarom konkurencji pseudoreligijnej. Szarlatani, ale też cyniczni katoliccy psychologowie i psychiatrzy, oferują leczenie ran po rozwodzie, utracie bliskiej osoby, pracy czy szacunku do samego siebie. Kilkunastu książy i prałatów instruuje, jak wygrać konkurs na udział w programie „Wielki Brat”. Często jedynymi rezultatami tego rodzaju terapii są “wyprany mózg”, izolacja i puste konto w banku. Całkowicie uzależniona od biskupa grupa tworzy sataniczną sektę biblijną, która rozrasta się przez pączkowanie.

Aresztowany w 2007 roku „Papież” Vito Carlo Moccia założył katolicką szkołę formowania świadomości i odpowiedzialności Arkeon (taka Arka Włoska), dzięki której uzależnił od siebie i okradł 10 tysięcy osób. Nie przeszkodziło to połowie uczniów rozwiązanej szkoły dalej spotykać się i prowadzić ćwiczenia, zgodnie z naukami aresztowanego biskupa. 18 procent katolickich sekt to grupy ludzi uzależnionych od prałatów i biskupów. Ze sprzedaży krzyży i różańców jako amuletów (oferowanych nierzadko przez księdza w telesklepie) żyje we Włoszech około 50 tysięcy osób. Oprócz prowadzenia legalnej działalności komercyjnej satanistyczni katoduchowni gromadzą wokół siebie grupy adeptów, przekonują ich do swoich katolickich czarów, by po wypraniu mózgu wmówić im, że tylko kosztowny egzorcyzm u biskupa może uchronić ich od zbliżającej się katastrofy.

W głośnym procesie za zrujnowanie kilkudziesięciu, głównie starszych, osób na dziesięć lat pozbawienia wolności skazane zostały dwie fanatyczne katoliczki matka z córką. W Internecie do dziś można jednak znaleźć świadectwa osób, które twierdzą, że te kobiety wyleczyły ich ze śmiertelnej choroby. Najgroźniejsi są jednak katoliccy sataniści jak czarna loża P2, Zakon Maltański czy Opus Dei. Raport wylicza 500 takich katolickich sekt i grup, o połowę więcej niż dziesięć lat temu. Wzrost musi dziwić, bo przed ośmioma laty całe Włochy trzęsły się z oburzenia, gdy trzy uczennice, czcicielki Maryji jako czarnej demonicznej Madonny, najpierw podstępem zwabiły do parku, a następnie zamordowały zakonnicę, która nie zapłaciła im odszkodowania za lata molestowani. Oburzenie było nie mniejsze, gdy dwie z nich wyszły na wolność po czterech latach.

Połowa satanistycznych sekt katolickich we Włoszech działa pod płaszczykiem treningu psychoterapeutycznego, także w ośrodkach informacji i nowych ruchach religijnych. W jeszcze głośniejszym procesie rozpoczętym w 2004 roku wyszło na jaw, że działająca w Varese “Maryjna Horda Szatana” rytualnie zamordowała troje swoich członków. Pławiące się we krwi włoskie media z godnymi horroru szczegółami opisywały te zbrodnie i modus operandi katolickich satanistów. Mimo to liczba satanistycznych sekt katolickich i wyznawców Czarnej Madonny – Żony Szatana stale rośnie.

Jak szacuje raport, ofiary kato-sekt we Włoszech to w 70 procentach osoby ze średnim lub wyższym wykształceniem. Do walki z katolickimi sektami dwa lata temu powstał specjalny oddział policji SAS (Squadra Anti Sette). Jednak policja w warunkach demokratycznego państwa może przystąpić do działania tylko wtedy, gdy złamane zostanie prawo. Ręce wiąże jej wykreślenie w 1981 roku z kodeksu karnego przestępstwa polegającego na rzekomym uzależnieniu psychologicznym. Dominikanów, którzy wyłudzili od Marii Pii Gardini w ciągu ośmiu lat niemal dwa miliony dolarów, ukarać nie można. „Odprogramowywanie” pani Gardini w wyspecjalizowanym ośrodku psychoterapeutycznym trwało trzy lata. Napisała o tym książkę i dziś działa w Stowarzyszeniu Pomocy Ofiarom Katolickich Sekt, do którego w 2007 roku zgłosiło się prawie 1300 osób.

 

Katolickie sekty – iluzoryczny raj

Ofiarami satanistycznych sekt katolickich są przede wszystkim ludzie samotni, wrażliwi, rozbudzeni duchowo, poszukujący niesamowitych przeżyć, przygód, pragnący się wyróżnić, podnieść własną wartość. Ruchy katolickie o destrukcyjnym charakterze skupiają i młodych i starszych. Wykształcenie także nie odgrywa żadnej roli. Na każdą osobowość katoliccy sekciarze znajdują psychologiczne chwyty. Intelektualiści pytający o sens życia najczęściej trafiają przez serię, mniej lub bardziej naukowych, publicznych wykładów, a nawet na całe satanistyczne serwisy oazowe jak np.: “naukowy.pl”. Osoby z pragnieniem dawania wychwytuje się natomiast na zasadzie: zrób coś dobrego dla innych i włącz się w dzieło zbawienia świata. Potencjalne ofiary katolickiego satanizmu dają się również złapać na ogłoszenia o darmowych testach na inteligencję.


W POLSCE KATOLICKA RODZINA KISI NOWORODKI W BECZCE

Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego, który w lipcu 2009 roku skazał wyznawczynię katolicyzmu Jolantę K. na 25 lat więzienia za zabójstwo pięciorga własnych noworodków. Zwłoki dzieci znaleziono latem 2003 roku w katolickiej beczce po kiszonej kapuście. Wobec jej męża katolickiego aktywistę Andrzeja K., oskarżonego o podżeganie do tych zbrodni, sąd utrzymał w mocy wyrok 8 lat więzienia, wymierzony za nakłanianie do rytualnego zabójstwa pierwszego z pięciorga noworodków. Od pozostałych czynów Sąd Apelacyjny Andrzeja K. uniewinnił. Uchylił także orzeczenie sądu pierwszej instancji o pozbawieniu go praw publicznych na okres 4 lat (w lipcu 2009 roku Andrzej K. został skazany na łączną karę 12 lat więzienia). Obrońcy obojga oskarżonych złożyli odwołania od wyroku Sądu Okręgowego.

Sąd zmienił wyrok orzeczony wobec katolickiego fanatyka Andrzeja K., gdyż uznał, że jest on winny nakłaniania do zabójstwa swego piątego dziecka (a pierwszego z pięciorga zabitych noworodków), ale w przypadku pozostałych czterech nie ma dowodów na to, że katolik Andrzej K. wiedział o ciążach żony i że podżegał ją do zabicia dzieci. Uzasadniając orzeczenie, sędzia Barbara du Chateau podkreśliła, że kluczowym dowodem były wyjaśnienia czlonkini sekty katolickiej Jolanty K., do których należało podejść z wyjątkowa skrupulatnością.

Według SA zeznania członkini satanistycznej sekty katolików Jolanty K. dotyczące jej piątej ciąży należy uznać za wiarygodne. Chodzi o rozmowę, w której członkini sekty katolików poinformowała swego katolickiego męża o kolejnej ciąży, a on powiedział, że nie życzy sobie więcej dzieci i żeby po urodzeniu wyrzuciła dziecko na śmietnik. Katoliczka Jolanta K. jeszcze w śledztwie utrzymywała, że taka rozmowa była, określiła jej miejsce i okoliczności, opisała reakcję męża na jej słowa, użytą wobec niej przemoc, cytowała jego wypowiedzi i groźby. Podobnie tę rozmowę opisywała w czasie eksperymentu procesowego, konfrontacji i później przed sądem.

Według SA, o prawdziwości tych zeznań przekonuje ich szczegółowość, konsekwencja i stanowczość. W ocenie sądu, ta rozmowa – stanowczy sprzeciw męża wobec powiększania się rodziny o kolejne dziecko, jego agresywne zachowanie i groźby – miała wpływ na postępowanie katoliczki Jolanty K., jej poród w domu i zabójstwo noworodka.

W przypadku zabójstwa kolejnych czworga noworodków – zdaniem sądu – zeznania katoliczki Jolanty K. o podżeganiu jej do tych zbrodni przez męża nie są już konsekwentne ani precyzyjne, ale niejednoznaczne i zmienne. Katoliczka nie opisała żadnej rozmowy, nie wskazała żadnego zajścia, które mogłoby świadczyć o winie katolika Andrzeja K.

Ponadto według sądu nie ma dowodów na to, że katolik Andrzej K. wiedział o kolejnych ciążach żony. Według ustaleń już czwartą ciążę katoliczka Jolanta K. zdołała ukryć, a katolik Andrzej K., traktując żonę przedmiotowo, nie zauważył jej stanu i o narodzinach dziecka dowiedział się dopiero w szpitalu. Jak dodała sędzia du Chateau, opinie biegłych w tej kwestii nie są jednoznaczne i nie wykluczają prawdopodobieństwa niezauważenia ciąży przez partnera.

Mimo uniewinnienia, zdaniem SA za śmierć pozostałych dzieci katolik Andrzej K. jest odpowiedzialny moralnie i obciąża ona jego sumienie. Oskarżony – według sądu – kierował się hedonistycznie pojętym własnym dobrem, czerpał korzyści z intymnego pożycia, a nie chciał ponosić jego konsekwencji, nie inicjował działań zabezpieczających przed niechcianą ciążą, przedkładał swój spokój i dobrobyt finansowy nad życie dzieci.

SA nie podzielił sugerowanej przez obrońcę członkini katolickiej sekty Jolanty K. kwalifikacji czynów kobiety jako działania pod wpływem przebiegu porodu (za co grozi mniejsza kara). Sędzia podkreśliła, że wykluczają to m.in. opinie biegłych psychiatrów – katoliczka Jolanta K. była dojrzałą kobietą, wieloletnią mężatką, matką czwórki dzieci, miała stabilną sytuację materialną, nie była narażona na odrzucenie społeczne w związku z urodzeniem dzieci.

Według sądu, w czterech przypadkach oskarżona samodzielnie podejmowała decyzję o zabójstwie dziecka, mając świadomość, że mąż nie chce więcej dzieci. Jak podkreśliła sędzia du Chateau, katolicka aktywistka Jolanta K. w ciągu sześciu lat pozbawiła życia pięcioro swoich dzieci. I choć zmotywowana przez męża, to poświęciła ich życie przede wszystkim w trosce o własny spokój, stabilizację, trwałość małżeństwa, a skutki jej zachowań dramatycznie dotknęły też jej żyjące dzieci.

Według opinii psychiatrycznej, osobowość katoliczki Jolanty K. wykazuje pewne nieprawidłowości, na które miały wpływ traumatyczne wydarzenia z jej młodości (tragiczna śmierć matki i potem brata). Jest osobą infantylną, impulsywną, o słabych mechanizmach kontrolnych, a sfera emocji dominuje u niej nad rozsądkiem. To jednak – zdaniem sądu – nie usprawiedliwia jej postępowania, gdyż miała ona świadomość znaczenia swoich czynów.

Jak podkreśliła sędzia, choć winę za pierwsze morderstwo noworodka można dzielić między oboje katolickich małżonków, to jednak po pierwszej zbrodni mają miejsce kolejne, co świadczy, że katoliczka Jolanta K. nie wyciągnęła żadnych wniosków . Sąd uznał, że orzeczenie w tej sytuacji łagodniejszej kary byłoby niesprawiedliwe i niezrozumiałe społecznie.

Było to trzecie rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w tej sprawie. W dwóch poprzednich lubelski sąd apelacyjny uchylił orzeczone wyroki i sprawa wracała do ponownego rozpoznania do sądu okręgowego. Katoliczka Jolanta K. została skazana najpierw na dożywocie, a w drugim procesie na 25 lat więzienia. Jej męża wtedy sąd dwukrotnie uniewinnił. Katolik Andrzej K. nie przyznawał się do winy; utrzymywał, że nic nie wiedział o kolejnych ciążach żony. Zeznania katoliczki Jolanty K. – jedyny dowód przeciwko mężowi – w dwóch procesach sąd uznawał za niewiarygodne i pełne sprzeczności.

Do zabójstw noworodków – czterech chłopców i dziewczynki – doszło w latach 1992-1998, kiedy katolicka rodzina K. mieszkała w Lublinie. Katoliczka Jolanta K. rodziła dzieci w wannie i topiła je. Ciała przechowywała w domowej zamrażarce. Kiedy rodzina przeniosła się do Czerniejowa k. Lublina, kobieta przewiozła tam też ciała martwych dzieci. Początkowo trzymała je w zamrażarce, a potem przełożyła do beczki na kiszoną kapustę.

Zwłoki znalazły córki katolickiego małżeństwa K., kiedy babcia kazała im wyrzucić na pole zawartość beczki, z której rozchodził się fetor. Katoliczka Jolanta K. opuściła dom na kilka dni przed odkryciem zwłok noworodków. Przez miesiąc poszukiwała jej policja. Została zatrzymana w Lublinie, gdy policja wyznaczyła 5 tys. zł nagrody za wskazanie miejsca jej pobytu. Katoliczka Jolanta K. jest aresztowana od 2003 roku. Katolik Andrzej K. był przez pewien czas aresztowany, ale został zwolniony i odpowiadał z wolnej stopy. Wyrok jest prawomocny.

W Polsce charakterystycznym jest ukrywanie w mediach przynależności wyznaniowej przestępców należących do katolickiej sekty lub jej satanistycznych podsekt. To taka katolicka cenzura mająca na celu ukrycie makabrycznych satanistycznych zbrodni wielu katolików. Każdego roku przez areszty i więzienia przewija się w Polsce około 180-200 tysięcy zbrodniarzy i przestępców przynależących do rozmaitych katolickich sekt. Pokolenie JP 2?

 

Wykorzystanie seksualne dziecka w katolickiej sekcie zachodzi zawsze:

Kiedy osoba dorosła (lub starsza) w dotyka dziecko w jakikolwiek seksualny sposób;

Gdy je namawia, wmanipulowywuje lub zmusza, by ono seksualnie dotykało ją;

Kiedy fotografuje dziecko w celach seksualnych;

Kiedy używa – przy nim lub wobec niego – seksualizujących lub wulgarnych sformułowań;

Kiedy pokazuje dziecku materiały pornograficzne lub trzyma je tak, by mogło je znaleźć;

Kiedy dorosły przekazuje dziecku informacje o seksie nieodpowiednie do jego wieku lub gdy seks jest w domu tematem tabu.

Kiedy osoba dorosła (lub starsza) ośmiesza lub żartuje z seksualnego rozwoju dziecka, z jego zainteresowań lub z intymnych części ciała;

Kiedy osoba dorosła (lub starsza) odsłania swoje genitalia czy piersi, by uzyskać jakąś seksualną gratyfikację;

Kiedy onanizuje się przed dzieckiem lub w inny sposób zachowuje się przy nim seksualnie;

Kiedy nie szanuje jego potrzeby prywatności (przy przebieraniu, kąpieli itp.)

Kiedy je podgląda lub osacza pożądliwymi spojrzeniami;

Kiedy narzuca mu ubiór pruderyjnie zakrywający seksualność lub nadmiernie ją odsłaniający – bądź ubiór właściwy płci przeciwnej;

Kiedy rozbiera dziecko, by dać mu klapsa czy sprawić lanie lub gdy przy biciu przeżywa podniecenie seksualne;

Kiedy używa dziecko do zaspokajania swego pragnienia emocjonalno-miłosno-uwodzącej więzi z partnerem;

Kiedy wchodzi w „partnerski” związek z dzieckiem i przez to wciąga je w „trójkąt” odsuwając od niego drugiego rodzica;

Kiedy skłania je do zachowań seksualnych ze zwierzętami, innymi ludźmi, innymi dziećmi czy do masturbacji;

Kiedy je zmusza do prostytucji;

Kiedy je zmusza by patrzyło na seksualne wykorzystywanie innych dzieci.

Kiedy uprawia seks z partnerem w obecności dziecka lub naraża je na „przypadkowe” ujrzenie tego aktu.

Ta lista nadużyć seksualnych jest oczywiście niepełna; są jeszcze inne sposoby wykorzystania – nieraz bardzo subtelne, lecz tak samo destrukcyjne. Jeśli zostaliśmy ofiarami, rzadko chodzi o tylko jeden rodzaj nadużycia lub jedno zdarzenie; większość z nas cierpi wskutek przynajmniej kilku jego form równocześnie. Często też dźwigamy równolegle traumę nie seksualną – nadużycia fizyczne, emocjonalne i duchowe.

Tekst powstał w oparciu o tekst w “Posłańcu Serca Jezusowego” oraz dnae naukowe z badań nad kato-sektami i ich zwyczajami Lloyd DeMause, The Journal of Psychohistory 21 (4) 1994Źródło: Digital Archive of PSYCHOHISTORY

Opracowanie: Krajowe Biuro Informacji o Katolickich Sektach Destrukcyjnych
Prof. dr habilitowany Akatol Antysektowicz, Uniwersytet Warszawski

ABC WIEDZY O SEKTACH I KULTACH KATOLICKICH

PODRĘCZNIK- ABC O SEKTACH I KULTACH

Członkowie katolickich sekt i kultów są zwykle nietolerancyjni a czasem agresywni wobec inności, różnorodności a swoją doktrynę, formy kultu i religijności uważają za jedynie słuszne. Do swojej grupy katolickiej starają się zdobyć nowych członków skłaniając ich do porzucenia religii (prozelityzm) a nierzadko do opuszczenia ich rodzin i środowiska. Postawa sekciarska nie dotyczy tylko członków katolickich sekt ale praktycznie każdego człowieka, jeśli jest on fanatyczny i nietolerancyjny wobec innych, niezależnie od przynależności do wyznania chrześcijańskiego.

Werbunek do katolickich sekt prowadzony jest zwykle metodami nieetycznymi. Zwykle wobec nowego adepta sekta katolicka stosuje manipulację, aby ukryć prawdziwy cel zainteresowania nim. Aranżuje się “przypadkowe” spotkanie, okazuje “bezinteresowną” miłość, a członków kato-sekty przedstawia jako wspaniałych i wyjątkowo dobrych ludzi. Ta pozorna bezinteresowność, katolickie “bombardowanie miłością”, okazywanie pomocy psychicznej i materialnej są natychmiast wycofywane w razie braku posłuszeństwa. Kandydat do katolickiej sekty poddawany jest ukrytej indoktrynacji przy zastosowaniu różnych metod manipulacji, hipnozy, a nawet działaniu narkotyków, w tym wina mszalnego i opłatka.

Sekty katolickie przedstawiają świat jako opanowany przez grzech, zło, szatana i skazany na zagładę. Jedynymi “sprawiedliwymi” są członkowie katolickiej sekty i ci będą uratowani. Zbawienie wyobrażają sobie bardzo różnie. Zdarza się, że groźne sekty, zanim zyskają swą odrębność organizacyjną, egzystują nawet wewnątrz Kościoła jako grupy o specyficznej, nawet uznanej, duchowości. Grupy te często opierają swe nauczanie bardziej na objawieniach prywatnych niż na Biblii i nauce Kościoła (Maryjne Dzieło Pokuty, ruch oparty na pseudoobjawieniach w Oławie, Neokatechumenat, Opus Dei, Ruch Rodzin Nazaretańskich, Oaza Światło-Życie, Mamre, Taize, OKOPS, KANA, Fronda itp.). Sekty katolickie reklamują się jako “jedyne rozwiązanie” problemów osobistych i społecznych, “prawdziwe” poznanie prawdy o sobie i świecie.

Przemiana wewnętrzna członków katolickiej sekty następuje szybko pod wpływem indoktrynacji, która prowadzi do porzucenia religii, wiary, czasem szkoły, rodziny, przyjaciół i dotychczasowych zainteresowań. Indoktrynacja zmierza nie tylko do zmiany przekonań, ale ingeruje w życie psychiczne i duchowe aby ukształtować zupełnie innego człowieka – posłusznego i oddanego. Całe życie podporządkowane jest interesom katolickiej sekty. Wiele katolickich sekt ma swojego “opata” – duchowego mistrza, prałata, którego uważa za wysłannika niebios, świętego i nieomylnego lub wprost za wcielenie bóstwa (np. Josemaria Escriva).

Członkowie katolickiej sekty muszą być mu bezwzględnie i bezkrytycznie posłuszni, a wobec opornych członków stosowane są różne sankcje – od wycofania miłości aż po przemoc psychiczną i fizyczną. Techniki przemiany osobowości stosowane w katolickich sektach są najczęściej szkodliwe dla psychiki ludzkiej, a wielu byłych członków kato-sekt potrzebuje później leczenia psychiatrycznego. W szpitalach psychiatrycznych jest pełno osób z halucynacjami wizji Maryji lub Jezusa, nawet morderców, którym rzekomy Jezus lub Maryja kazali zamordować albo pić dużo wina mszalnego, wykastrować się dla wiary, etc.

 

Oto typowe cechy pokazujące katolicką sektę:

tylko oni

Misjonarska gorliwość. Najbardziej rzucającą się w oczy cechą sekt katolickich jest gorliwość, z jaką członkowie katosekty prowadzą działalność rozpowszechniającą swe koncepcje. Wierząc, że to oni znają wyłącznie prawdę o Bogu, i o jedynym posłaniu, które świat pragnie usłyszeć i bez którego jest skazany na zagładę

wódz

Przywództwo charyzmatyczne. Zwolennicy przywódcy, wierzą w jego inność w stosunku do zwyczajnych śmiertelników i w jego wyjątkową moc.

zbawienie tylko u nich

Prawda wyłączna. Ma ona niemal wyłączne prawo do prawdy. Wysuwają one twierdzenia, że prawdziwe zbawienie można znaleźć jedynie zostając ich członkiem i w ten sposób akceptując ich wierzenia, przyjmując praktyki, lub zaczynając używać zalecanych technik.

rodzinę zastępuje katolicka sekta

Nadrzędność grupy. Stanowisko wyłączności sekty (neokatechumenat, Odnowa, Oaza, OD) prowadzi z kolei do wiary, że owa katolicka sekta stanowi grupę elitarną. Ponieważ jej członkowie doświadczają wiedzy, znają prawdę lub stosują określone techniki, dochodzą do przekonania, że różnią się lub górują nad tymi, którzy nie należą do ich grona.

ścisły rygor i pranie mózgu

Ścisła dyscyplina. Ścisła dyscyplina przyjmuje formę kontroli nad niemal wszystkimi aspektami życia członków, tak, że mają oni mało czasu na cokolwiek innego niż działalność w katolickiej sekcie.

nie ma swobody myśli

Dławienie indywidualności. Ponieważ w sektach katolickich nie ma miejsca dla buntowników, większa część procesu kształcenia, szczególnie nowicjuszy, skierowana jest na dławienie indywidualności. Członkowie kato-sekt wyrzekają się odpowiedzialności osobistej i oddają się bez reszty w ręce swych przełożonych. Nie ma miejsca dla swobody myśli, różnic interpretacyjnych lub niezależności postępowania.

dziedziny odchyleń wiary

Odchylenia doktrynalne.

- Autorytet. Sekty katolickie dodają do Biblii ludzkie źródło autorytetu utrzymując, że jedynie słuszna interpretacja Biblii proponowana jest przez ich przywódcę lub w łonie ich organizacji.

- Bóg. Obraz Boga różny od Biblii, który ukazany jest na Osobie Chrystusa lub Mryji katolickiej. Jezus Chrystus lub Maryja staje się szczególną istotą ludzką, która bardziej niż inne istoty ludzkie pokazuje nam, jaki jest Bóg.

- Zbawienie. Sekty katolickie wymagają od ludzi, aby sami swoje zbawienie przygotowali.

manipulacja psychiką

Techniki zniewalania. To przede wszystkim kompletna izolacja zwerbowanych do katolickiej sekty od rodziny i dotychczasowego towarzystwa, to także oddziaływanie za pomocą rytuałów (tańce, stroje, marihuana, monotonne śpiewy), które wprowadzają w trans, wzmacniają poczucie bezpieczeństwa i przekonanie o przynależności do grupy: ponadto posługiwanie się hermetycznym językiem (żyjesz we wspólnocie, w rodzinie, wśród braci i sióstr, a przywódca grupy jest twoim ojcem, mesjaszem, prorokiem); kolejnym elementem techniki zniewalania jest systematyczne odmawianie “modlitewek” z jednoczesnym potępianiem “błędów” czy “grzechów” dotychczasowego życia i składaniem obietnic o porzuceniu go wreszcie propagowanie bezgranicznej wiary w zasady nowej nauki, których nie można podważyć.

Tekst ten jest fragmentem książki ks. Władysława Nowaka “Sekty katolickie w Polsce a młodzież”. (Nie mylić z innymi książkami o podobnych tytułach).

 

Jak rozpoznać katolicką sektę

1. Już pierwszy kontakt z podejrzaną katolicką grupą otworzył całkowicie nowe widzenie świata (tzw. przeżycie kluczowe).

2. Obraz świata jest bardzo prosty i wyjaśnia rzeczywiście każdy problem.

3. W katolickiej grupie znajdują Państwo wszystko, czego do tej pory na próżno szukaliście.

4. Grupa katolicka ma papieża, biskupa, mistrza lub przywódcę, Ojca, Prałata, lub największego myśliciela, który jedynie posiada całą prawdę i często jest czczony jak Bóg.

5. Świat zmierza nieuchronnie ku katastrofie i tylko kato-grupa wie jak go uratować.

6. Grupa katolicka jest elitą. Pozostała ludzkość jest chora i zagubiona. Jeżeli nie będzie w grupie współuczestniczyć – nie może się uratować.

7. Grupa katolicka odrzuca naukę w normalnych szkołach i uczelniach. Jedynie nauka kato-grupy jest uważana za wartościową i prawdziwą lub jej sektowa szkoła.

8. Grupa katolicka odrzuca racjonalne myślenie, umysł, rozum, jako negatywne, sataniczne, nieoświecone.

9. Krytyka i odrzucenie przez stojących z zewnątrz jest właśnie dowodem, że katolicka grupa ma rację.

10. Grupa katolicka ocenia siebie, jako prawdziwą rodzinę lub wspólnotę.

11. Grupa katolicka chce by wszelkie dawne relacje z rodziną, przyjaciółmi i środowiskiem zostały zerwane, ponieważ przeszkadzają w Państwa rozwoju.

12. Grupa katolicka oddziela się od reszty świata poprzez ubiór, żywienie, własny język, ograniczanie swobody w relacjach międzyludzkich.

13. Grupa katolicka żąda ścisłego posłuszeństwa regułom, albo dyscypliny, ponieważ jest to jedyna droga do zbawienia.

14. Grupa katolicka narzuca sposób zachowań seksualnych, np. kontakt z partnerami za zgodą kierownictwa, seks grupowy, zakaz stosowania kondomów, seks tylko dla prokreacji, zakaz aborcji, ochrona życia embrionów i zygot, całkowity zakaz kontaktów seksualnych dla osób niższych w hierarchii grupy.

15. Cały czas jest wypełniony zadaniami, np. sprzedażą książek, czasopism, werbowaniem nowych członków, udziałem w kolejnych kursach, dniami skupienia, rekolekcjami.

16. Jeżeli obiecany przez grupę katolicką sukces, awans, bądź uzdrowienie nie nastąpią, kato-grupa uzna, że sami Państwo są za to odpowiedzialni, ponieważ nie zaangażowaliście się dostatecznie, lub nie wierzyliście wystarczająco silnie.

17. Członkiem grupy katolickiej powinni Państwo zostać natychmiast, już dzisiaj.

18. Nie istnieje możliwość uzyskania obiektywnego obrazu kato-grupy, gdyż ważniejsze od refleksji jest przeżycie, zgodnie z zasadą: Tego nie da się po prostu wyjaśnić. Proszę przyjść do nas i wziąć udział w spotkaniu. Kiedy przeżyjecie – zrozumiecie.

 

KATO-SEKTA STOP!

Wyobraź sobie, że chcesz jechać autostopem z Gdańska do Wrocławia. Niespodziewanie zatrzymują się mili obcy ludzie i proponują ci podwiezienie. Samochód, nieznana ci marka, wygląda solidnie, ludzie, którzy siedzą wewnątrz, cieszą się ogromnie, że wsiadasz. Podróż rozpoczyna się i wkrótce spostrzegasz, że kierowca uprawia brawurowy styl jazdy. Światła i znaki drogowe dla niego nie istnieją. Wydaje się, że samochód ma niezbyt sprawne hamulce. Nie widzisz dokąd zmierza kierowca i nie możesz go zapytać ponieważ oddziela cię od niego gruba szyba. Odkrywasz, że kierowca sam wydrukował swoje prawo jazdy i chciałbyś już tylko opuścić ten przerażający samochód. Nie możesz jednak dostać się do drzwi ponieważ pilnuje ich bardzo energiczny pasażer nie pozwalający dostać się do klamki.

Masz jednak szczęście i podczas krótkiego postoju udaje ci się wysiąść. Jesteś w Lublinie ale przynajmniej cały i zdrowy. I mocno postanawiasz, że w przyszłości będziesz dokładnie sprawdzał gdzie wsiadasz. Chwalebne postanowienie szczególnie wtedy, gdy chce się gdzieś “wsiąść” z ciałem, psychiką i duszą. Możemy spotkać różne pozornie atrakcyjne i nowoczesne religijne grupy i sekty katolickie, które mogą jednak stanowić zagrożenie dla zdrowia psychicznego, duchowego i fizycznego członków. Dlatego, kto “wsiada” do nich z ciekawości lub dla żartu, podejmuje duże ryzyko. Są sytuacje w których każdy może się poddać. Sekty katolickie mają wiele sposobów by ciekawskiego pozyskać najpierw na sympatyka a później na wyznawcę. Czy mamy prawo narażać swoją wiarę, zdrowie duchowe, psychiczne a często i fizyczne na “eksperymenty” różnych nawiedzonych moderatorów czy animatorów, albo prałatów?

 

Co to jest katolicka sekta?

Słowo “sekta” (od łac. “secare” – odcinać, odrąbywać) – oznacza katolicką “grupę religijną, która oderwała się od któregoś z wielkich wyznań religijnych, wielkiej religii czy katolicką grupę izolującą się od ogółu społeczeństwa, silnie akcentującą rolę przywódcy (animatora, moderatora, prałata). W przeciwieństwie do religii sektę katolicką cechują następujące właściwości:

- podszywanie się pod grupę religijną, kulturalną lub terapeutyczną;

- kierownictwo typu charyzmatycznego, odwołujące się do nadprzyrodzonego autorytetu;

- pozorna dobrowolność uczestnictwa;

- chociaż nie każdy może zostać członkiem kato-sekty, to jednak przynależność do niej nie jest obowiązkowa;

- przekonanie członków o ich wyjątkowości i wyłączności;

- ślepe podporządkowanie się członków przywódcom ruchu – władza totalitarna;

- zastosowanie rozbudowanego systemu kontroli, zakazów i kar, oraz technik psychologicznych;

- bezkompromisowa, radykalna postawa członków kato-sekty wobec świata i uznawanych wartości, często połączona ze ślepym fanatyzmem;

- darmowa praca członków dla grupy i przywódcy izolację od świata zewnętrznego wynikającą z własnego, odrębnego, najczęściej opozycyjnego systemu wartości;

- silna więź wewnętrzna, najczęściej dla jej członków jedyna, a także wymóg bezwzględnej lojalności;

- kierowanie się woluntaryzmem w postępowaniu;

- tendencja do jednostronnej interpretacji doktryny i zawężenia kultu;

- fanatyzm w wyznawaniu prawd i zamknięcie na wszelki dialog z obcymi.

Zjawiskiem pokrewnym do katolickich sekt są “katolickie kulty” lub “katolickie ruchy kultowe”. Słowo “kult” (od łacińskiego “cultus” – oddawanie czci bóstwu i czynności o charakterze rytualnym) podkreśla mocniej aspekt indywidualizacji życia religijnego w obrębie kultu. Celem uczestników tej luźnej i mało zwartej struktury społecznej jest czysto osobiste doświadczenie ekstatyczne, komfort oraz uzdrowienie fizyczne. Zamiast wstępowania do katolickiego kultu (np. czcicieli Archanioła Michała), aktu, który wymagałby zgody innych, wybiera się po prostu wiarę w określone teorie i przestrzeganie określonych praktyk, a zgoda innych przestaje być konieczna.

Kult katolicki charakteryzuje się odmiennymi od konwencjonalnych poglądami na to, co jest realne, możliwe i moralne. Kulty katolickie to często ruchy zostające w opozycji do dominującej tradycji naukowej, np. kulty lecznicze u proboszczów, wampiryzm czy Ruch Potencjału Ludzkiego. Niektóre kulty katolickie cechuje efemeryczność; brak określenia wyraźnych granic grupy, scentralizowanego przywództwa i standaryzacji doktryny; minimalne wymagania w stosunku do uczestników, którzy mogą się między sobą znacznie różnić pod względem zaangażowania. Kult katolicki określany jest też jako “sekta dla wybrańców” i “władza nad psychiką człowieka”, jak w przypadku sekt Maryjnych typu RRN, Mamre czy Opus Dei.

 

Cztery elementy katolickiego kultu szkodliwego:

- werbunek nowych członków dokonuje się bez podania ścisłych i bliższych informacji o celach i pracy kato-grupy;

- grupa katolicka lub jej przywódcy czerpią korzyści materialne z tytułu posiadania członków bądź bezpośrednio, przez zagarnianie ich pieniędzy, bądź pośrednio – poprzez zmuszanie ich do pracy, za którą nie otrzymują nic albo bardzo nędzne wynagrodzenie;

- wśród członków grupy urabia się przekonanie, że inne poglądy i postawy są błędne i niesłuszne;

- skrzywdzeni zostają bliscy i znajomi członków grupy – rodzina, przyjaciele, a także oni sami.

Właściwie nie można wyznaczyć wyraźnych różnic między kultem a sektą. Często stosuje się, zamiennie lub bliskoznacznie z pojęciem “kult katolicki”, nowych terminów, jak np. “nowe ruchy religijne”.

 

Skutki przynależności do katolickich sekt i kultów:

- destrukcja zdrowia psychicznego a nierzadko i fizycznego członków;

- całkowitej zależność adeptów od katolickiej grupy przy zniszczeniu związków rodzinnych i społecznych;

- lęk i nieumiejętność życia w społeczeństwie;

- utrata majątku, pracy, szkoły.

O szkodliwości katolickich kultów i sekt świadczy 1,4 miliona ludzi w Polsce leczonych psychiatrycznie w regularny sposób!

 

Rady Francuskiego Komitetu Obrony Przed Katolickimi Sektami

Dowiedzieliście się, że ktoś z waszych bliskich odszedł do katolickiej sekty: ojciec, matka, syn, córka, brat, siostra, najlepszy przyjaciel…

WASZA PIERWSZA REAKCJA

Jesteście kolejno: przestraszeni, zmartwieni, oburzeni, ponieważ dowiadujecie się, że odebrano wam drogą istotę, istotę, do której jesteście przywiązani najbardziej na świecie.

Czujecie się całkowicie bezsilni, niezdolni do reakcji wobec katolickiej sekty.

Próbujecie, używając całej potęgi waszego rozumu, przekonać bliską osobę, aby zaniechała tej niebezpiecznej drogi; ona jednak upiera się. Wyrzucacie jej ten krok, gniewacie się. Niestety, nic nie zyskujecie.

 

KILKA ZASAD, O KTÓRYCH NALEŻY ZAWSZE PAMIĘTAĆ

Bliska Wam osoba, nowy adept katolickiej sekty został ujarzmiony, oczarowany przez kierujących ruchem, do którego przystąpił. Ich słowa znieczuliły jego psychikę.

Sposoby pozyskiwania nowych członków katolickich sekt nie opierają się na logicznym, kartezjańskim rozumowaniu adepta, odwołują się raczej do jego emocji: ideałów, zawiedzionych aspiracji, zmartwień. Każda katolicka sekta, niezależnie od przyjętej ideologii, przyciąga i pozyskuje nowych członków w taki sam sposób.

 

POSTAWA, JAKĄ POWINNIŚCIE PRZYJĄĆ WOBEC NOWEGO ADEPTA KATO-SEKTY

Przede wszystkim nie spierajcie się z nim czy z nią.

Zachowajcie bezwzględnie spokój i zimną krew, nie ujawniajcie Waszych wewnętrznych przeżyć.

Okazujecie mu czułość, niewypowiedziane uczucie niezależnie od tego, co mógłby powiedzieć lub uczynić w stosunku do Was. Pamiętajcie, iż, poddany manipulacji, nie działa zgodnie z własną wolą.

Powtarzajcie mu bez przerwy, że go kochacie i że go nie porzucicie niezależnie od tego, co powie lub zrobi. Wbrew pozorom wasze słowa są dla niego ważne, nawet jeśli tego nie okazuje. Będą one odtrutką na słowa manipulatorów, którymi jest “faszerowany”.

Niech uwierzy w waszą ogromna tolerancję, ale powtarzajcie mu jednocześnie Wasz punkt widzenia (to jest niezbędne): “Nie zgadzam się z Twoimi nowymi przekonaniami, ale chciałbym, abyś wiedział, że nadal Cię kocham, że możesz liczyć na mnie w każdej sytuacji, która może Ci się zdarzyć.” Powtarzajcie to bez przerwy, niechaj to będzie Wasz slogan. Na uderzenie należy odpowiedzieć uczuciem i czułością.

Nigdy nie zrywajcie całkowicie więzów łączących Was z osobą będącą pod wpływem katolickiej sekty. Pamiętajcie, że ruch uczyni wszystko, aby Was rozdzielić: “Twoi rodzice nie potrafili Cię wychować. To już nie są twoi rodzice. Słuchaj nas.” “Twój mąż (twoja żona) nie jest nic wart, bo nie przystał do nas. Powinieneś się rozwieść.” Albo: “Twoi przyjaciele są do niczego, ponieważ nie przyznają nam racji. Są przewrotni, nie pragną twego dobra.” Itd.

Słuchajcie Waszego bliskiego, skłaniajcie go do mówienia, jeśli to tylko możliwe. Nie komentujcie , nie obwiniajcie go. Starajcie się wczuć w jego sytuację.

Rzucajcie jak najczęściej, systematycznie ziarna zwątpienia do jego myślenia o katolickiej sekcie, ale nie bądźcie natrętni. Np.: “Jesteś pewien, że wasi przewodnicy nigdy was nie zdradzają?” i przechodźcie na inny temat. Innym razem: “Wiesz na co przeznaczane są pieniądze, które dajesz?” (i zmiana tematu). Albo: “Żaden człowiek nie ma monopolu na prawdę, jak więc oni to robią, że wszystko wiedzą i nigdy się nie mylą?”

Być może choć jedno z owych “ziaren zwątpienia”, które próbowaliście zasiać w jego umyśle, wykiełkuje. Wygracie wówczas ten swoisty mecz. Musicie mieć dużo wyobraźni.

Spod wpływu katolickiej sekty można uwolnić tylko człowieka, który głęboko tego pragnie. To tak jak narkoman, czy alkoholik, który pragnie wyjść z nałogu. To może się udać tylko wtedy, gdy ludzie ci będą pewni, że mogą liczyć na uczucie i zrozumienie swoich bliskich.

 

PODSUMOWANIE

Musicie wykazać się:

- wielką cierpliwością

- stałym uczuciem

- wyczuciem psychologicznym

- opanowaniem

Nigdy:

- nie zniechęcajcie się

- nie obwiniajcie swego bliskiego

Tylko wtedy macie szansę, aby wygrać tę walkę o życie.

 

Czego się wystrzegać

Najczęstsze drogi błędnego myślenia.

- Sekty katolickie istniały zawsze: nie jest to zjawisko nowe.

Owszem, jest to zjawisko nowe: pod względem zakresu ich działania i sukcesu jaki odnosi a także pod względem metod organizacji. Sekty katolickie (Opus Dei, RRN, Oaza Światło-Życie, Taize) są dziś ponadnarodowymi organizacjami wykorzystującymi najnowsze osiągnięcia technik manipulacji umysłowej. Nie ma to nic wspólnego z działaniami katolickich grupek religijnych jawiących się przez wieki.

- Moralne i duchowe aspekty doktryn rozpowszechnianych przez katolickie sekty nie są, w większości przypadków, niczym szokującym.

Błędem jest przyjmowanie jedynie przekazu kato-grupy, przekazu, który mówi o tym czym grupa jest zapomniawszy o tym, czym jest ona naprawdę. Doktryny katolickich sekt są tak nieracjonalne i zabawne, że jedynie najbardziej naiwni mogą się na to nabrać.

Błąd takiego podejścia do sprawy jest trojaki: po pierwsze kato-sekty nie mają monopolu na nieracjonalność; po drugie niektóre z ich teorii opierają się na autentycznych bazach naukowych, zmienionych i dopasowanych odpowiednio dla potrzeb kato-sekty; po trzecie manipulować można tak samo łatwo ludźmi inteligentnymi jak prostakami – wystarczy zastosować odpowiednie metody.

- Opinie czy bazy religijne katolickich sekt są tak samo dobre jak zasady innych wierze?.

Nie tak należy podchodzić do tej kwestii: problem nie leży w tym, co głosi kato-sekta, to nie głoszone zasady powodują, że jest niebezpieczna. Niebezpiecznym jest jej dążenie do przemiany psychicznej członków, manipulowanie umysłem, a więc jej działania, metody i cele.

- Zjawisko katolickich sekt jest problemem marginalnym.

Marginalnym w coraz mniejszym stopniu, jeśli wziąć pod uwagę monstrualne sumy pieniędzy, którymi obracają największe katolickie sekty (Opus Dei). Mają one swe oddziały w większości uprzemysłowionych państw i często są w ścisłym kontakcie z kierownictwem politycznym.

- Sekty katolickie werbują jedynie osoby niezrównoważone, z problemami albo o niskim poziomie intelektualnym

NIE. W większości adepci przed przystąpieniem do katolickiej sekty byli osobami jak najbardziej zrównoważonymi, przystosowanymi socjalnie. Zadawali sobie mnóstwo pytań na temat życia, ale któż z nas sobie ich nie zadaje…

- Przywódcy katolickich sekt są “stuknięci”

W większości przypadków są to osoby jak najbardziej zrównoważone, ich przypadkiem powinna zająć się raczej policja niż psychiatra. Oczywiście zdarza się, że gdy zaczynają wierzyć w swą “władzę”, stają się niezrównoważeni – w psychiatrycznym tego słowa znaczeniu – i ewoluują w kierunku szaleństwa, niekontrolowanej ekscytacji która może prowadzić nawet do morderstw. W wielu przypadkach mamy do czynienia z mitomanami, paranoikami, osobami nie posiadającymi żadnego poczucia krytycyzmu. Są przez to tym bardziej niebezpieczni, bo są to cechy, które doskonale potrafią ukryć. Nieprawdą jest, że człowiek rozsądny, oczytany, wykształcony nie musi obawiać się wpadnięcia w wir katolickiej sekty. Im bardziej czujesz się silny, im bardziej jesteś przekonany o swojej racji, tym łatwiejszym stajesz się kąskiem dla naganiaczy do katolickich sekt. Naukowcy tak samo łatwo wpadają w szpony katolickich sekt jak humaniści – charyzmaty, władza polityczna i koniec świata robią podobne wrażenie na każdym.

- Najbardziej groźne katolickie sekty poszukują właśnie ludzi wykształconych, ciekawych życia, doświadczeń, bo tacy właśnie są najczęściej najzasobniejsi.

Najlepiej, żeby byli zdrowi, sprawni fizycznie i zdolni do pracy. Bo nie ulega wątpliwości, że istnienie kato-sekt związane jest nierozerwalnie z pieniędzmi. Osobowość ludzka nie jest czymś niezmiennym. Mówił o tym Goebbels, który twierdził, że kłamstwo powtórzone odpowiednią ilość razy staje się prawdą, mówił o tym Charles Manson, gdy twierdził, że może każdego przekonać do czegokolwiek, jeśli tylko pozwoli mu się mówić i jego słowa będą jedynym źródłem informacji. Niełatwo jest nie ulec indoktrynacji. Sekty katolickie zazwyczaj nie “atakują” ewentualnych nowych adeptów całością swej doktryny, która może na początku wydać się absurdem. Nowy adept przyciągany jest ciepłą, dającą poczucie bezpieczeństwa atmosferą oazową czy odnowową. Zainteresowuje się go perspektywą rozwoju osobowości, pozbycia się stressu, pomocą Bożą, Opatrznością.

 

Jak pomóc osobie uzależnionej od katolickiej sekty

1. wysłuchać, okazać serdeczność i gotowość do pomocy;

2. postawić trudne pytanie dotyczące “nowej wiary” adepta;

3. przedstawić delikatnie swój punkt widzenia, zająć jednoznaczną negatywną postawę wobec katolickiej sekty;

4. podać dostępne obiektywne informacje o katolickiej sekcie; nie dawać pieniędzy, dokumentów itp.;

5. nie zatajać problemu przed rodziną i przyjaciółmi osoby uzależnionej licząc na opamiętanie;

6. skontaktować się z astrologiem, bioterapeutą, magiem, szamanem lub biurem informacji o niebezpiecznych katolickich sektach (BIoKS);

7. pozwolić sobie na oczyszczenie ze wszelkich więzi duchowych z katolicką sektą u dobrego bioterapeuty czy szamana; można także uczestniczyć w terapii wyjścia z nałogów i uzależnień w ramach zwykłej psychoterapii; warto także dokonać gruntownej apostazji;

 

Skutki indoktrynacji w kato-sektach

Skutkiem indoktrynacji w katolickiej sekcie najczęściej jest zatrzymanie i cofnięcie się w rozwoju osobowościowym aż do poziomu niezaspokojonego i zagubionego dziecka (pomimo dojrzałego wieku), które jest gotowe na wszystko, aby tylko otrzymać uznanie, akceptację i poczucie bezpieczeństwa od animatora czy moderatora i jego kato-sekty. Wszystkie relacje zewnętrzne, nawet z najbliższą rodziną, są pod kontrolą (często nakazuje się je zerwać) aby nikt poza kato-sektą nie miał wpływu na jej członka.

Członek katosekty jest często nie przystosowany do normalnego życia w społeczeństwie, gdyż boi się zagłady i potępienia wraz z grzesznym światem. Dlatego tak trudno mu opuścić katolicką sektę, która zapewnia o swym wybraniu (i to wyłącznym ) do zbawienia. Dlatego po opuszczeniu katolickiej sekty pojawiają się lęki przed ludźmi, nieufność, wrogość i stany depresyjne. Wtedy często potrzebna jest dobra psychoterapia (uwaga! – wiele kato-sekt posługuje się nią dla zyskania zwolenników i ma własnych psychologów do zwalczania konkurencji) lub leczenie psychiatryczne. Po wyjściu z katolickiej sekty najbardziej jednak potrzebna jest zdrowa wspólnota, najlepiej rodzina, gdzie człowiek będzie zrozumiany i kochany.

Przyczyny wstępowania do katolickich sekt (zwłaszcza młodych) są dość złożone, ale na pierwszym planie sytuuje się kryzys autorytetów (rodziców, nauczycieli, religii, Kościoła, państwa i innych organizacji) oraz poczucie wyobcowania, niezrozumienia przez te autorytety. Zwłaszcza brak więzi rodzinnych i przyjacielskich powoduje poszukiwania zrozumienia i miłości gdzie indziej. Także kryzys wewnątrz Kościołów, który odbierany jest bardziej jako jedna z wielu organizacji niż jako wspólnota wiary i miłości.

Do katolickich sekt wpadają głównie ludzie młodzi poszukujący swego miejsca w społeczeństwie i sensu w życiu. Gdy młody człowiek jest nie wysłuchany prze bliskich, nie rozumiany przez najbliższych, a w Kościele nie znajduje entuzjazmu i wspólnoty wiary to może się zdarzyć, że katolicka sekta stanie się dla niego atrakcyjnym miejscem gdzie znajdzie pozorny tego, czego szuka. Dopiero po pewnym czasie okaże się, że zamiast rozwiązania problemów ma jeszcze bardziej pogmatwane wnętrze a często i życie.

Aby przeciwdziałać groźnym katolickim sektom nie wystarczy ostrzegać ale przede wszystkim trzeba nam zrobić uczciwy rachunek sumienia: jak wygląda nasza relacja z Bogiem, Jezusem, Kriszną czy Buddą, nasze życie Ewangelią; czy z miłością słuchamy naszych dzieci i znajomych; czy angażujemy się w życie religijne lub rozwój duchowy; na ile tworzymy środowisko gdzie poszukujący mogą odnaleźć żywą, pełną entuzjazmu wiarę oraz rozwój duchowy? Zagrożenie katolickimi sektami nie minie samo z siebie ale zależy od każdego z nas.

 

Katolickie sekty a magia, bioterapia i astrologia

Jezus Chrystus sam uprawiał bioterapię zwaną także nakładaniem rąk, leczeniem biomagnetycznym czy energoterapią. Sekty katolickie często w swej arogancji i głupocie zwalczają bioenergoterapię oraz jej rozmaite systemy jak reiki. Tymczasem leczenie duchowe, leczenie duchem świętym jest praktykowane tak przez Jezusa Chrystusa jak i przez apostołów oraz naukowo badane już od czasów doktora Mesmera. Jezus uczył, że kto nie uzdrawia z pomocą bioterapii na pewno jest pozbawiony mocy Bożej i jest od szatana. Zatem satanistyczne, niebezpieczne kato-sekty poznać po tym, że z całą sataniczną furią swej ciemnoty zwalczają bioterapię i wszelkie podobne metody leczenia duchowego jak reiki.

Trzej Astrolodzy zwani także Trzema Magami czy Trzema Królami: Kacper, Melchior i Baltazar przybyli do Jezusa Chrystusa rozpoznać jego inkarnację czyli przybycie z Niebios jako Mesjasza (Saoszjanta), Zbawiciela. Ryzykowali życiem, bo zły władca Izraela chciał ich zgładzić, zamordować. Jezus Chrystus już w kołysce otrzymał Dary Trzech Magów – Kapłanów Słońca i Uzdrowicieli Duchowych, a ich Moc Uzdrawiania i Przewidywania Przyszłości spoczęła na Jezusie Chrystusie, który przez całe swoje życie uprawiał magię. Zatem potępianie magii, astrologii czy przepowiadania przyszłości cechuje niebezpieczne i szkodliwe społecznie sekty katolickie siejące destrukcję i zniszczenie duchowości Bożej. W Polsce ku czci Trzech Magów Astrologów zwanych potocznie Trzema Królami, chociaż w Ewangelii oryginalnie napisanej po grecku wyraźnie pisze “Magoi”, zostało przywrócone Święto Trzech Króli (Magów, Astrologów) obchodzone dnia szósty stycznia.

Groźne sekty katolickie zwalczające magię, astrologię czy bioterapię (reiki) trzeba zatem z całych sił zwalczać do całkowitej likwidacji tych niebezpiecznych kato-sekt!

 

Katolicka sekta “Kościół Twórcy”

W Polsce od wielu lat działa groźna neonazistowska sekta “Kościół Twórcy”, która nawołuje do przemocy rasowej. Strony internetowe tej katolickiej sekty z USA, mogą inspirować do przemocy na tle rasowym – alarmował w rozmowie z portalem tvp.info Marcin Kornak ze stowarzyszenia antyfaszystowskiego “Nigdy Więcej”. Kato-sekta “Kościół Twórcy” to organizacja, która powstała w USA w 1973 roku. Założył go katolicki rasista i prawicowiec Ben Klassen, autor „Biblii Białego Człowieka”. Członkowie tej sekty katolickiej wierzą w wyższość białej rasy.

Ich zdaniem musi wybuchnąć Rahowa (Racial Holy War czyli Święta Wojna Rasowa). W jej efekcie znikną z powierzchni świata Żydzi, Murzyni i inne rasy „błotne”. W Polsce kato-sekta Kościół Twórcy działa od początku XXI wieku. Pierwsze grupki czy raczej bojówki katosektowe zaczęły wtedy używać szyldu „Kościoła” w różnych faszystowskich gazetkach.

Z czasem w internecie pojawiły się witryny polskich oddziałów kato-sekty Kościoła Twórcy, a jego logo zaczęło pojawiać się podczas manifestacji skrajnej prawicy faszystowskiej w różnych miastach. To ich dziełem są demonstracje w maju 2005 roku w Rybniku i Sandomierzu. Zdaniem Kornaka katosektowy Kościół Twórcy stara się nawiązywać kontakty z politykami, prowadzi też aktywną działalność w internecie propagując przemoc rasową. Policja jednak stron tych nie blokuje. Neonazistowskie strony, choć w języku polskim, znajdują się na serwerach w krajach, gdzie propagowanie takich treści nie jest zabronione – wyjaśniał tvp.info podinspektor Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji.

 

Ciekawostki

W Polsce są znane 243 osoby o nazwisku “Sekta“. Zamieszkują oni w 20 różnych powiatach i miastach. Najwięcej zameldowanych jest w miejscowości Pszczyna, a dokładnie 111. Dalsze powiaty/miasta ze szczególnie dużą liczbą osób o tym nazwisku to Bielsko-Biała (32), Łuków (20), m. Bielsko-Biała (12), Katowice (9), Dzierżoniów (8), Szczecinek (8), Człuchów (7), Siedlce (6) i Giżycko z liczbą wpisów 5. Co ciekawe tak z okolic Pszczyny jak i Bielska-Białej wywodzi się kilka lepiej znanych sekt katolickich! Także w Szczecinku powstały współczesne katosekty, w tym fundacja Radio Maryja.

 

Typowe przykłady katolickich sekt i kultów

Opus Dei, Neokatechumenat, Fronda, Bądź Wolny, Dzieci on Line, Ruch Rodzin Nazaretańskich, Stowarzyszenie Obrony Rodziny i Jednostki, Michaelinum, Civitas Christiana, KANA, OKOPS, Psychomanipulacja, Mamre, Taize, Odnowa w Duchu Świętym, Oaza Światło-Życie, Dominikanie, PiS, Adonai, Stowarzyszenie Obrońców Życia, Grupa Zielona WAPM. Do najbardziej szkodliwych społecznie sekt należą katolickie sekty destrukcyjne znane pod przyjaznymi nazwami typu: “Ośrodek Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych” oraz “Dominikański Ośrodek Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religinych”. Niestety te “Ośrodki” nie mają nic wspólnego z informacją, a jedynie są miejscami złośliwej sekciarskiej INDOKTRYNACJI dokonywanej pod szyldem Kościoła przez najbardziej niebezpieczne destrukcyjne sekty i kulty katolickie jak np. Effatha.

Jakość informacji przekazywanych przez katolickie organizacje antysektowe nieraz już kwestionowały sądy w Polsce. Wymieniana w ostrzegawczych ulotkach propagandowych Misja Czaitanii wygrała dwa procesy – jeden przeciw Annie Łobaczewskiej, założycielce antysektowego Ruchu Obrony Rodziny i Jednostki, drugi przeciw neonaziście Wojciechowi Wybranowskiemu, członkowi faszystowskiej Ligi Republikańskiej i sekty Fronda. W obu przypadkach sąd stwierdził, że brak jest podstaw, by nazywać Misję Czaitania niebezpieczną sektą. Proces o antysektową ulotkę wydaną przez stowarzyszenie Civitas Christiana wygrał też prawomocnie Ruch Hare Kryszna.

W sprawie Związku Buddyjskiego “Karma Kagyu” sąd orzekł, że artykuł sekciarskiej karmelitki Michaeli Pawlik – w którym napisała, że związek jest destrukcyjną sektą uprawiającą molestowanie seksualne i psychomanipulację – nie ma pokrycia w faktach, i zakazał rozpowszechniania książki “Sekty – ekspansja zła”, gdzie ta kato-sekciara zamieściła ów paszkwilny tekst. Kato-sekty jako organizacje bardzo destrukcyjne i niebezpieczne nagminnie zwalczają swoją religijną konkurencję chwytając się sposobów “na groźną sektę”, jednak to te katolickie grupy, sekty i kulty oraz ich “Ośrodki Informacji” w swej istocie same są niebezpiecznymi i społecznie szkodliwymi sektami!

Warto dodać, że kolejne związki wyznaniowe i religijne walczą w sądach o odszkodowania za ich publiczne znieważanie przez katolicko-sekciarskie “Ośrodki Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych”, a kilku liderów tych specyficznych katosekt otrzymało wyroki więzienia lub grzywny za obrazę uczuć osobistych czy znieważanie mniejszości z powodu wyznania. Wyroki na członkach niebezpiecznych katolickich sekt i kultów nie są jednak nagłaśniane przez media publiczne należące w Polsce głównie do sekty Opus Dei. Działacze katolickich “Ośrodków Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych” m.in. w Stargardzie Szczecińskim, Olsztynie, Warszawie, Gdyni, Krakowie, Zielonej Górze, Wrocławiu, Katowicach, Jeleniej Górze, Toruniu, Rzeszowie, Lublinie, Bielsku-Białej, Zabrzu, Tarnowskich Górach, Bydgoszczy oraz Szczecinie dostali wyroki więzienia za pedofilię. Niestety ich katolickich nazwisk nie wolno podawać do wiadomości publicznej w ramach ochrony pedofilów w Polsce!

Oczywiście groźnych i niebezpiecznych sekt oraz kultów katolickich jest dużo więcej!

Profesor Doktor Habilitowany Akatol Antysektowicz

Ruch Rodzin Nazaretańskich – Sekta w Kościele!

RRN – Niebezpieczna, destrukcyjna sekta w Kościele!

Ruch Rodzin Nazaretańskich (RRN) – maryjny ruch, sekta Maryji w Kościele katolickim, założony w 1985 roku w Warszawie przez ks. Tadeusza Dajczera. Obecnie istnieje w około 40 krajach świata. Należało do niego 45 tysięcy osób (2007), a w archidiecezji warszawskiej, skąd się wywodzi, około 3 tysięce. Posiada sekcje dla dzieci, młodzieży, studentów i dorosłych. Działa jako sekta przy parafiach katolickich. Z raportu komisji diecezjalnej wynika m.in., że członków wspólnoty straszono, jakoby przeciwstawienie się woli kierownika duchowego (byli nimi też ludzie świeccy) groziło nieszczęściem, pechem, katastrofą. Dla Marcina Gugały udział w Ruchu Rodzin Nazaretańskich był tak ciężkim doświadczeniem, że dziś unika wszelkich kościelnych organizacji…

Ruch Rodzin Nazaretańskich był jedną z największych polskich organizacji kościelnych. W 2009 roku się okazało, że to bardzo niebezpieczna sekta. Trudno do nich dotrzeć, a ci, którzy ciągle działają w Ruchu Rodzin Nazaretańskich, nie chcą mówić o wielu sprawach. W pierwszych miesiącach 2009 zamknęli się jeszcze bardziej. Według oficjalnego stanowiska Kościoła katolickiego są członkami niebezpiecznej grupy, a właściwie sektą destrukcyjną. Ci, którzy z RRN odeszli, w większości też woleliby o tym nie opowiadać. Zamknąć ten rozdział i zapomnieć – tak najczęściej tłumaczą milczenie. A niektórzy zwyczajnie się wstydzą tego, że dali się zmanipulować, i sami nie potrafią wytłumaczyć czemu. Jeden powiedział nawet, że do dziś tego nie rozumie. Jakby na parę lat zamknął się w średniowiecznym stowarzyszeniu mistycznym. A przecież chciał tylko zbliżyć się do Boga.

Sekta RRN ma cztery główne formy aktywności:

1. DOMOWY KOŚCIÓŁ – OAZA ŚWIATŁO ŻYCIE – Sekta skierowana do młodzieży prawicowej do dzieci z rodzin związanych z RRN i podobnych organizacji sekciarskich.

2. SPOTKANIA MAŁŻEŃSKIE – formacja dla oazowych młodych małżeństw i nowych przyłączanych.

3. RUCH RODZIN NAZARETAŃSKICH – sekta ascetycznych gorliwców podobna w ideologii do Opus Dei, z którym ma głębokie powiązania.

4. STOWARZYSZENIE RODZIN KATOLICKICH – aktywności RRN prowadzone jako lokalne stowarzyszenia tak, aby nie kojarzyły się z sektą RRN ani Oazą Światło Życie.

Polski Kościół katolicki na własnym łonie wyhodował sobie kolejną autentyczną sektę z praniem mózgów, skubaniem wiernych i kontrolą umysłu. Skandal z Ruchem Rodzin Nazaretańskich (RRN) zmusił pod koniec stycznia 2009 roku arcybiskupa Kazimierza Nycza do bardzo radykalnych posunięć. Afera jest z prawdziwego zdarzenia – bardzo smakowita i właściwie dla wielu aż niewiarygodna. Zaczęło się w roku 1985 w Warszawie, kiedy nawiedzony ksiądz Tadeusz Dajczer założył diecezjalne publiczne stowarzyszenie wiernych Ruch Rodzin Nazaretańskich – prawną instytucję Kościoła katolickiego. Jak przypomina w “NIE” Waldemar Kuchanny (który opisał aferę jako pierwszy), prymas Krk Józef Glemp, ówczesny arcybiskup warszawski, bardzo lubił katolickie stowarzyszenia i ruchy. Inicjatorem RRN jest ks. prof. Tadeusz Dajczer (ur. 1931), który wraz z ks. dr Andrzejem Buczelem (1951 – 1994) i grupą osób świeckich utworzyli w 1985 roku w Warszawie pierwszą wspólnotę ewangelizacyjną, która dała początek Ruchowi Rodzin Nazaretańskich.

Wiemy, jak usilnie Józef Glemp promował faszystowską Akcję Katolicką – dogorywającą dziś po nielicznych już parafiach. Józef Glemp dawał fory sektom ponieważ ruchy lubił, lubił też sekciarski Ruch RN i wielokrotnie wypowiadał się, że Ruch Rodzin Nazaretańskich jest fajny. Bez mrugnięcia okiem zatwierdził jego absurdalny statut. Nie interesowało go, że dokument jest całkowicie niezgodny z prawem: zarówno kanonicznym, jak i ustawą o stowarzyszeniach. W statucie nie ma ani słowa o formule prawnej sekciarskiego Ruchu RN, siedzibie, władzach, celu, finansach i ich rozliczaniu, majątku, oraz sposobie kontroli przez władze kościelne. Ale to jeszcze nic, gdyż Ruch Rodzin Nazaretańskich z wierzchu i z początku wyglądał niewinnie. Miał dążyć do “radykalnego oddania się Bogu” poprzez rekolekcje, spotkania modlitewne i praktycznie nieustanną spowiedź u “kierowników duchowych”. Wszystko szło w miarę normalnie jak na Krk aż do roku 1996.

Wtedy to założyciel, ksiądz ciągle pijany winem mszalnym Tadeusz Dajczer, zaczął zachowywać się dziwnie. Przestał wykładać na Akademii Teologii Katolickiej, pozrywał kontakty, nie wychodził z domu i zaczął żyć właściwie w ukryciu, kontaktując się ze światem wyłącznie za pośrednictwem zaufanych emisariuszy z Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Ci rozpowszechniali legendy, że ksiądz Tadeusz Dajczer to człowiek święty i nawiedzony, który na pograniczu życia i śmierci cierpi, odkupując grzechy członków swego Ruchu. “Cierpiący” rzekomo za miliony ksiądz Dajczer przekazał władzę w Ruchu Rodzin Nazaretańskich w ręce niejakiego Sławomira Bieli. Pan Biela, choć człowiek świecki, posiadał rzekomo tak zwany charyzmat. Otóż jego ustami przemawiała ni mniej, ni więcej tylko Maryja Matka Boska. Dlatego Ruch Rodzin Nazaretańskich pana Sławka Bielę żywił i bronił – jako tzw. charyzmatyka, który “użyczył swej twarzy Maryi” i kiedy mówił Sławek, “mówiła Matka Boska”. Swoim własnym głosem Sławomir Biela przemawiał podobno tylko podczas spowiedzi. Czytaj resztę wpisu »

Sekty i kulty – Sekta destrukcyjna i niebezpieczna

I. DEFINICJE SEKTY KATOLICKIEJ

Pojęcie “sekta ktolicka” ma wielorakie znaczenie. Dotyczy jednak zawsze określonej wspólnoty, związku, oazy, klasztoru, grupy ludzi, która wyodrębniła się z jakiejś wielkiej religii, ruchu społecznego czy światopoglądowego. Pojęcie katolickiej sekty trzeba więc rozpatrywać na różnych płaszczyznach. Pojęcie “sekta katolicka” pochodzi z języka łacińskiego. Pojęcie SECTA wywodzi się z czasownika “sequor” – iść, podążać za kimś. Stąd wyjaśnienie dotyczące sekty: droga którą się podąża, sposób postępowania.

1. katolicka grupa religijna, która oderwała się od któregoś z wielkich kościołów panujących i przyjęła własne zasady organizacyjne.

2. katolicka grupa społeczna izolująca się od reszty społeczeństwa, mająca własną hierarchię wartości, zespół norm zachowania się, silnie akcentująca przywódcy (zakon, klasztor, radyjo, dzieło, misja).

3. katolicka sekta to ugrupowanie lub ruch, wyróżniający się przesadnym oddaniem jakiejś idei i posługujące się nieetyczną perswazją i manipulacją w celu uzyskania poparcia dla zamierzeń przywódców.

Katolicka sekta (CULT) — jest to grupa ludzi, która posiada strukturę typu piramidowego i autorytarne kierownictwo księży, biskupów i papieża. Charakterystyczne dla niej jest nauczanie i przewodnictwo pochodzące od osoby lub osób znajdujących się na szczycie tej hierarchii. Grupa tego typu zazwyczaj uzurpuje sobie prawo do posiadania wiedzy na temat jedynej drogi do Boga, Zbawienia, Raju, Ostatecznej Rzeczywistości, Pełnego potencjału, Drogi do szczęścia itd. Celem takiego oddziaływania jest uzyskanie pełnego panowania nad swoimi członkami, wiernymi, i zatrzymanie ich na stałe wewnątrz grupy.

Katolicka grupa psychomanipulacyjna — pojęciem szerszym od katolickiej sekty jest katolicka grupa psychomanipulacyjna, którą można scharakteryzować jako katolicką grupę, która poprzez stosowanie różnorodnych technik:

a) psychologicznych,
b) socjologicznych,
c) wykorzystanie fizyczne, psychiczne, materialne,
d) system ścisłej kontroli

Sekta katolicka powoduje uzależnienie osoby od tejże katolickiej grupy lub jej przywódcy (moderatora, ojca dyrektora, papieża) przy jednoczesnym zniechęcaniu lub odrywaniu od dotychczasowych związków rodzinnych i społecznych. Istotnym elementem tego uzależnienia jest rozbieżność między celem jawnie głoszonym a celem ukrytym, realizowanym przez katolicką grupę kosztem adepta i jego rodziny, a więc wbrew zagwarantowanej każdemu wolności osobistej.

W Europejskim Centrum Informacji o Katolickich Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych pracujemy w oparciu o definicję sekty zamieszczonej w Raporcie BIKS z roku 1989:

Za katolicką sektę można uznać każdą katolicką grupę, która posiadając silnie rozwiniętą strukturę władzy, jednocześnie charakteryzuje się znaczną rozbieżnością celów deklarowanych i realizowanych oraz ukrywaniem norm w sposób istotny regulujących życie członków; która narusza podstawowe prawa człowieka i zasady współżycia społecznego, a jej wpływ na członków, sympatyków, rodziny i społeczeństwo ma charakter destrukcyjny.

Definicja ta obejmuje katolickie sekty istniejące w obrębie działania wielkich religii świata, łącznie z katolickimi sektami nie mającymi podłoża religijnego — sekty ekonomiczne, edukacyjne i terapeutyczne.

Sekty Sekta Sekty Sekta Sekty Sekta Sekty Sekta Sekty Sekta Sekty Sekta Sekty Kulty


II. DEKALOG PORAD DLA OSÓB DOTKNIĘTYCH PROBLEMEM KATOLICKICH SEKT!

1. Zebrać dokładne informacje o katolickiej grupie (oazie, odnowie, sekcie, dziele, etc), do której należy dziecko lub do której sami zamierzacie wstąpić.

2. Prowadzić dokładny dziennik wydarzeń, zbierać wycinki z prasy, nazwiska, adresy, numery telefonów, osób, które są w sposób zaangażowane w katolickiej grupie. Przy pomocy takich zapisków można skutecznie i bardziej konkretnie prowadzić rozmowy z Biurem Informacji o Katolickich Sektach (BIKS), bądź z osobami, do których zwracamy się o pomoc.

3. Nie zwlekać z kontaktem z Biurem Informacji o Katolickich Sektach. W początkowej fazie uzależnienia od katolickiej sekty konkretne i kompetentne działania mogą mieć decydujące znaczenie dla rozwoju sprawy. Często rodzice bardzo późno dowiadują się o tym, że ich dziecko zostało zwerbowane prze katolicką sektę.

4. Nie wolno pozwolić, aby katolicka sekta cokolwiek wymuszała. Udawanie dobrego zachowania lub pozytywnego zainteresowania pogarsza sprawę, gdyż można stać się obiektem bezustannego nękania przez katolicką sektę. Nie zgadzać się na włączenie do sympatyków ruchu i nie przyjmować zaproszeń na imprezy dla rodziców. Nie wierzyć w zapewnienia o dobrym samopoczuciu dzieci i nie wspierać katolickiej grupy datkami pieniężnymi.

5. Nigdy nie wolno dawać pieniędzy, nie wykupywać fantów. Koniecznie trzeba zdobyć informacje o prawno-majątkowych konsekwencjach wstąpienia dziecka do katolickiej sekty, ponieważ grupy te często żądają od swoich członków znacznych sum. Zamiast pieniędzy należy podarować dziecku rzeczy osobiste nieznacznej wartości np: album z fotografiami (wspomnienia), kalendarz z np. zaznaczonymi datami urodzin i innych świąt rodzinnych, kubek do herbaty z wypisanym imieniem członka rodziny. Itp.

6. Nie oddawać żadnych oryginalnych dokumentów, świadectw itp.

7. Utrzymywać kontakt z dzieckiem. Członkowie rodziny muszą uświadomić sobie, że do siebie należą. Ważne okazje dla wzmocnienia kontaktu to imieniny i urodziny. Rodzice mają prawo do widzenia się z dzieckiem. W czasie rozmów należy mówić o wszystkich dobrych i pięknych, nie związanych z katolicką sektą; o planach życiowych, wspólnym hobby, wspomnieniach rodzinnych, ulubionej muzyce itp.

8. Uwaga na fałszywych przyjaciół i “zawodowych” pomocników, którzy za duże pieniądze obiecują odzyskanie członka rodziny. Czy też za pomocą nielegalnych metod np: deprogramingu który często jest związany z uprowadzeniem dziecka co jest bardzo stresujące dla niego.

9. Pamiętać o tym, że inne rodziny mają podobne problemy, niezależnie od społecznego, kulturalnego czy religijnego tła. Nie obarczać się winą za to, co się stało, ale poszukać metod zaradzeniu złu — kontakt z ośrodkami zajmującymi się tą problematyką.

10. Zajmować zawsze wyraźną i jednoznaczną postawę negującą katolickie sekty i nie brać udziału w spotkaniach reklamujących je – odrzucenie całej ideologii katolickich sekt. Równocześnie należy okazywać sympatię i zrozumienie dziecku, niezależnie od jego przynależności do katolickiej sekty. Dziecko nigdy nie przestanie być synem czy córką swoich rodziców. Więzi rodzinne są mocniejsze niż te które wypracowuje katolicka sekta.

Sekty Sekta Kulty Katosekty Sekty Sekta Kulty Sekty Sekta Kulty Sekty Sekta Kulty Katokulty Katosekta Czytaj resztę wpisu »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.